SZAFA KAPSUŁOWA | RZECZY KTÓRE NIEUSTANNIE CIESZĄ

okulary ray ban

Macie w swojej szafie lub wśród akcesoriów, rzeczy, które pomimo upływu czasu, nieustannie cieszą? Ubrania, które są pewniakami. Kiedy brak pomysłu na stylizacje, wiadomo, że ten sweter, albo sukienka się sprawdzą. Albo takie, na które patrzycie z czułością, myśląc, co ja bym zrobiła bez tej rzeczy? W co ja się ubierałam, zanim to kupiłam?
Ja mam trochę takich ubrań i akcesoriów.
Są to rzeczy, do których potrafię się dosłownie uśmiechnąć, bo tak szczerze je lubię. Często nie mogę się doczekać, aż je założę, mimo że mają wiele lat. Posiadanie ich poprawia mi nastrój, a jednocześnie sprawia, że nie mam kompletnie potrzeby zastępowania ich innymi.

Chociaż pokazuję Wam, jak stworzyć szafę kapsułową, sama jestem jeszcze w drodze.
Wpis o rzeczach, które nieustannie cieszą, chodził mi po głowie od miesięcy. Zmobilizowałam się dzięki Wam, bo prosiliście o więcej treści tego typu. Zajrzałam więc wczoraj do swojej garderoby (która już nie jest stertą pudeł, ale garderobą z prawdziwego zdarzenia!) i wybrałam tylko te rzeczy, które sprawiają mi radość za każdym razem, kiedy na nie patrzę.
Okazało się, że jest tego niewiele. To mniej więcej to, co widzicie na wieszaku, czyli w sumie chyba dziesięć rzeczy.
Kwintesencja szafy kapsułowej to posiadanie wyłącznie takich ubrań.

Co my tu mamy?

Czarny długi płaszcz
Marzył mi się taki, odkąd zobaczyłam w podobnym Rachel we Friends. Kupiłam go na Zalando i właśnie zaczyna swój szósty sezon!
Jest dobry jakościowo, chociaż to nie ideał. Przepięknie leży, nie gniecie się, pasuje do wszystkiego. Od sportowych stylówek po wizytowe.
Ten płaszcz jest trochę jak peleryna superbohaterki. Zawsze, kiedy go zakładam, czuję się pewniejsza siebie, wiem, że wyglądam dobrze.

Musztardowy trencz
Uwielbiam ten płaszcz. Robi całą stylizację. Gdyby przyszło mi uczestniczyć w tygodniu mody, jestem niemal pewna, że założyłabym właśnie ten trencz.
Kupiłam go na wyprzedaży w Reserved i uwaga… Jego wyjściowa cena to było 700zł, ponieważ jest z limitowanej edycji, uszyty z bardzo dobrych materiałów.
Ja wydałam na niego jedynie 70zł. I jest to prawdopodobnie najlepiej wydane siedemdziesiąt złotych w moim życiu, na dodatek w poczuciu, że ubiłam świetny interes.

Czarne skórzane sztyblety Venezia
W tych butach zobaczycie mnie niemal w każdej stylizacji na blogu od ostatnich czterech lat.
Tak tak. Te buty właśnie zaczynają piąty sezon ze mną i niezmiennie uważam, że pasują właściwie do wszystkiego, są super wygodne i wykonane z bardzo dobrej jakościowo skóry.
Wypastowane wyglądają jak nowe.
Pamiętam, że długo biłam się z myślami, czy wydać na nie 500zł. Przypominam, że było to kilka lat temu.
Jeśli kiedyś te się skończą, kupię drugie dokładnie takie same.

Torba shopper Gino Rossi
Znacie ją doskonale, bo na blogu gości już chyba osiem lat. Pamiętam, że dostałam ją od marki w prezencie. Bardzo mnie ucieszył ten podarunek, bo kosztowała niecały tysiąc złotych i to są pieniądze, których prawdopodobnie nadal nie wydałabym na torebkę.
Ta torba była wszędzie i widziała wszystko. Zabierałam ją na celebryckie imprezy, więc prawdopodobnie widziała samą Gosię Rozenek, ale była też ze mną w Biedronce, z której wyniosłam dwa kilo ziemniaków… w jej wnętrzu.
Gdybym dziś wystawiła ją na Vinted, spokojnie mogłaby zaliczyć kategorię „nowa, bez metki”, bo tak właśnie wygląda.
Co ważne, przez te wszystkie lata w ogóle mi się nie znudziła i kiedy kuszą mnie nowe torby, to są łudząco podobne do tej. Wygląda na to, że jeszcze długo mi posłuży.

Okulary Ray Ban
Kolejna rzecz, której nie muszę Wam przedstawiać.
Mój wymarzony urodzinowy prezent sprzed pięciu lat. Zdradzę Wam sekret, kiedy robimy zdjęcia na bloga i coś nie wychodzi, mówię do męża: czekaj, założę okulary.
I za dotknięciem magicznej różdżki, zdjęcia zaczynają wyglądać świetnie.
Uwielbiam te okulary. Dbam o nie, zawsze trzymam w futerale, a odkąd je mam, przestałam kupować straganowe plastiki za grosze.

Czarna marynarka
Przez moment zastanawiałam się, czy pasuje do mojego rankingu, bo stażem nie dorównuje pozostałym ubraniom. Jednak za każdym razem, kiedy mijamy się w garderobie, puszczam do niej oczko. Będzie mi towarzyszyć wiele lat, wiem o tym.
Kiedy ją zakładam, czuję się jak milion baksów.

Torba Daag od LGS
Tę torbę kupiłam dosyć spontanicznie jesienią zeszłego roku. Spontanicznie, bo nie planowałam tego zakupu, jednak odkładałam pieniądze ta torbę Chylak.
Kiedy zobaczyłam, że moje koleżanki po fachu, stworzyły linię torebek, i to aż takich fajnych od razu rozbiłam wirtualną skarbonkę i kupiłam ich produkt.
Macie tak czasem, że myślicie sobie „co prawda wszystko jest do dupy, ale przynajmniej mam fajną torebkę?”.
Taką mam relację z tą torbą, kiedy na nią patrzę, cieszy mi się gęba, że po prostu ją mam.
A każdej stylizacji dodaje szyku i klasy.

Kiedy zaczynałam pisać ten tekst, byłam pewna, że podsumowanie pójdzie w kierunku rzeczy dobrych jakościowo. Ale podczas pisania zrozumiałam, że wniosek jest całkiem inny.
Ja modę traktuję z przymrużeniem oka. W takim znaczeniu, że nie uważam, żeby istniało coś takiego jak „modowa wpadka”. Ktoś kiedyś gdzieś idiotycznie się ubrał? Co z tego? I co to w ogóle znaczy „idiotycznie”?
Tu moje myślenie ogranicza się do „dajmy spokój, to tylko ubrania”.

Moda staje poważna, kiedy myślimy o niej wymiarze etycznym. To jasna sprawa.
Jednak nie tylko. Kiedy przyjrzałam się moim ulubionym rzeczom, zrozumiałam, że one sprawiają, że czuję się lepiej.
Podkreślają moją osobowość, dają mi pewność siebie, poprawiają humor. Są moimi amuletami.
Mają wartość terapeutyczną. Dlatego mnie tak cieszą.
Kiedy więc kompletujecie swoją garderobę, myślcie: „czy to ubranie jest mnie godne i wydobędzie moją zajebistość?”
A jeśli nie, to niech sobie wisi na pohybel!


Moje ukochane płaszcze i czarne niezniszczalne sztyblety


Moje modowe amulety: torba Daag LGS i okulary Ray Ban


Poczekaj, tylko założę okulary!


Czarna torba Gino Rossi i marynarka


Zajrzałam więc wczoraj do swojej garderoby (która już nie jest stertą pudeł, ale garderobą z prawdziwego zdarzenia!) i wybrałam tylko te rzeczy, które sprawiają mi radość za każdym razem, kiedy na nie patrzę.
Okazało się, że jest tego niewiele. To mniej więcej to, co widzicie na wieszaku, czyli w sumie chyba dziesięć rzeczy.

PS Postanowiłam zdecydowanie wrócić do esencji bloga, czyli stylizacji modowych. Będę publikować wpisy z cyklu „szafa kapsułowa”.
A jeśli macie propozycje tematów, to śmiało piszcie!

Tymczasem zapraszam Was to pierwszego wpisu z tego cyklu:

JAK STWORZYĆ SZAFĘ KAPSUŁOWĄ

Jeśli umknęły Wam dwa filmy, które nagrałam z Olą Radomską i Magdą Kostyszyn, to też zapraszam do obejrzenia.


You may also like

4 komentarze

  1. Ta biala koszulka z ostatniego zdjecia! Absolutnie fantastyczna! Czy mozna ja jeszcze gdzies dostac?
    (Przepraszam za brak polskich znakow!)

  2. Sara, jesteś mistrzem modowym, serio. Uwielbiam na Ciebie patrzeć i równie mocno uwielbiam Cię czytać. Daj proszę znać co to za marynarka, bo ja jestem kompletnym świrem jeśli chodzi o kategorie marynarki i żakiety.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.