DZIEWCZYNA O PERŁOWYCH SPALONYCH WŁOSACH.

w

fot. DR5000

Kochani,

Myślę, że mogę wyjawić Wam faktyczny powód mojej absencji. Otóż tak naprawdę chodziło o moje włosy. Chciałam żeby odrosły.
Spójrzcie na mnie teraz, jestem żywym przykładem na to, że z głupoty się nie wyrasta. Mam wręcz wrażenie, że moja głupota rosła wraz ze mną trzydzieści lat aż dojrzałyśmy wspólnie do tego, żeby zrobić coś wybitnie durnego.
Być może pamiętacie moje włosy. Były piękne, długie gęste i od najmłodszych lat były moim znakiem firmowym. Któregoś dnia uznałam, że ich uroda mnie uwiera i że to nie fair w stosunku do wielu innych włosów na świecie, że moje są takie ładne, a inne niekoniecznie.

Postanowiłam błyskawicznie zadziałać. Nie wiem czy wiecie, ale włosy bardzo szybko się palą (więc nie róbcie tego w domu). Uznałam, że będzie to najlepszy sposób na oszpecenie się. Dokonałam riserczu internetowego celem znalezieni fryzjera, który bezbłędnie rozprawia się z włosami za jednym zamachem. No i znalazłam. To bardzo popularny salon w Lublinie. Zawsze jest tłum klientów i rzesza fryzjerów oraz dwie myjki. Oznacza to, że fryzjer wraz ze swoim klientem musi ustawić się w kolejce do tejże. Zbrodnia doskonała! Ty czekasz aż przyjdzie Twoja kolej mycia włosów podczas kiedy rozjaśniacz spokojnie trawi twoją czuprynę. Kiedy w końcu przychodzi twoja kolej, nie ma czego już myć! Sprytne.
Gdybyście byli zainteresowani podobnym zabiegiem, nazywa się on „profesjonalne długotrwałe wypalanie włosa do żywego”, polecam. Sara Ferreira.

Włosy po zabiegu „profesjonalne długotrwałe wypalanie włosa do żywego”
Najpierw byłam zachwycona efektem, wszak wyglądałam jak Wieczny Joe z Mad Maxa, taki wiecie, buntowniczy look na maksa. Bluzgi same cisnęły mi się na usta. Po prostu takiej fryzury nie należy kalać szlachetną polszczyzną. Czegoś mi jednak brakowało, aby mój look był spójny – fajki w ręku, kolczyka w nosie, wytatuowanego przedramienia i szramy na twarzy.
Majkel nie zgodził się na te drobne zabiegi upiększające. W związku z czym nadal byłam dziewczyną z dobrego domu, tyle że z pogorzeliskiem na glacy.

Ponieważ nie miałam już czego czesać, zostało mi tylko przeczesywanie internetów w celu znalezienia skutecznego nawozu na porost włosów. Czego tam nie było! Zaiste ludzie całują ropuchy i chodzą na cmentarze o północy wierząc, że to przyniesie porost włosa o 30cm na miesiąc ( a ja swoje gęste pół metra, jeb i po krzyku).
Początkowo próbowałam wszystkiego, poza tym, co mogło mnie trwale okaleczyć na ciele i umyśle.
W efekcie wszystkie okoliczne drogerie zaczęły świecić pustkami, cały ich asortyment zalegał u mnie w domu. Ja zaś zaczęłam chodzić w czapkach, pod którymi skrywałam mroczne sekrety – włosy w masce z banana i jajka , włosy w glucie z siemienia lnianego, włosy w oleju kokosowym, włosy w papce z awokado, włosy w masce z placenty (tak tak panowie, dobrze przeczytaliście), itp.
Efekty tych wszystkich zabiegów zszokowały mnie, albowiem były zerowe. Miałam wręcz wrażenie, że włosy się cofają się w rozwoju, wrastają do głowy i powodują ucisk mózgu.
Na tym etapie wiedziałam już czym jest życie bez włosów, czy chciałam doświadczyć życia bez rozumu?
Otóż nie.
Odpuściłam.
Zostawiłam włosy w spokoju. Zaczęły nieśmiało wychodzić obawiając się kolejnego jajecznego desantu. Kiedy ten nie nastąpił poczuły się swobodniej.

Włosy po roku niefarbowania i zapuszczania
Asceza – to mój najnowszy sposób na pielęgnację włosów. Kropla szamponu, kapka odżywki, rzadkie mycie.
Włosowe eksperymenty doprowadziły mnie do jednego zasadniczego wniosku – działając od zewnątrz nie osiągniemy żadnych spektakularnych efektów, nieważne ile poświęcimy czasu i pieniędzy. Cierpliwość i właściwa dieta – to najskuteczniejsze sposoby.
Wszystkim polecam konsekwentne picie siemienia lnianego.
W ciągu ostatnich miesięcy to mój cały zestaw do pielęgnacji włosów.

1. Szampon jajeczny, Barwa. Cena ok. 5zł. Szukałam czegoś co dobrze oczyszcza włosy, ale nie wysusza. Jednak od szamponu nie oczekuję wiele poza myciem właśnie.
2. Odżywka Nivea Long Hair Repair. Cena w promocji ok. 7zł. Nie ma sobie równych. Będąc w szale eksperymentalnym wypróbowałam absolutnie wszystkiego również z najwyższych cenowych półek. Tej odżywce każda inna może co najwyżej czyścić włosy.
3. Odżywka dwufazowa w sparyu Marien z aloesem. Cena ok. 30 zł. Kupiłam ją w salonie fryzjerskim zaskoczona miękkością swoich włosów. Kiedy podpytałam mojej fryzjerki Asi, co sprawiło, że włosy są tak przyjemne w dotyku, wskazała na tę odżywkę. Zasugerowała też, że moja czupryna nie wymagają użycia odżywki ze spłukiwaniem każdorazowo. Od tej pory odżywkę stosuję bardziej jako maskę. Po każdym myciu zaś, włosy spryskuję specyfikiem od Marien. W moim wypadku sprawdza się to wybornie.
4. Siemię lniane – jego picie weszło mi w krew. Skutki uboczne to lepsza cera i mocniejsze paznokcie. Warto zainwestować w to złote. Dostępne niemal wszędzie, jak chociażby w Rossmanie za ok. 8zł. Dwie łyżki siemienia gotujecie przez ok. 3 minuty. Następnie miksujemy (albo nie, ja wolę zmiksowane) i pijemy.

Najczęściej zadawane przez Was pytania:
Czym farbuję włosy? Od ponad roku nie farbowałam włosów. Miodowy blond to mój naturalny kolor. Dodatkowo moje włosy są bardzo podatne na dzialanie słońca. Momentalnie tworzą się na nich jasne refleksy.

Jak często myję włosy? Zazwyczaj dwa razy w tygodniu. Przez dwa dni chodzę w rozpuszczonych, na trzeci dzień fantazyjnie upinam. Zamiast suchego szamponu używam pudru dla niemowląt Babydream z Rossmana. Wystarczy rozetrzeć go w dłoniach, wetrzeć we włosy, a następnie rozczesać. Voila!

Gdzie chodzę do fryzjera? Moje włosy uratowały dziewczyny z Mafii Piękna w Lublinie. Gdyby nie one zapewne stałabym się Brzydką Łysą Babą. Tam poznałam Asię, która obecnie czuwa nad moimi włosami. Asię znajdziecie w salonie Kadus na ul. Jutrzenki w Lublinie.

Czy suszę i prostuję włosy? Suszę, jak najbardziej. Letnim strumieniem powietrza, ruchem zamykającym łuskę włosa. To mit, że suszenie niszczy włosy, natomiast należy wiedzieć, jak robić to właściwie. Pamiętajcie, że mokrych włosów nie rozczesujemy, są wtedy bardzo bezbronne i podatne na urazy mechaniczne. Nie prostuję włosów. Mam lokówkę ceramiczną i czasem wywijam pojedyncze pasma, jednak robię to od święta.

Kochani, jaki morał płynie z tej bajki?
Kiedy mamy coś ładnego nie upiększajmy tego na siłę.

Uczcie się na błędach Ferreiry!

Ps Wietrzę szafę, zapraszam na WYPRZEDAŻ.

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.