GDZIE DO LICHA SĄ RĘKAWICZKI?!

Każda pora roku czegoś nas uczy.
Na ten przykład weźmy mnie – podczas tej zimy, tak bardzo obrosłam w futra, że musiałam wspomnieć na moich praojców jaskiniowych, którzy zapoczątkowali modę na noszenie futer.
Poza tym doznałam pewnego olśnienia epistemologicznego – jako zagorzała fanka Sherlocka Holmesa i Agathy Christie, zrozumiałam, że jestem poniekąd detektywem.
Otóż całą zimę tropię rękawiczki moich dzieci.
Wymaga to nie lada zaawansowanej dedukcji. Trzeba wedrzeć się w umysł dziecka i zacząć myśleć jak ono.
Tak więc – mam pięć lat, wracam do domu, co robię z rękawiczkami? Gdzie odłożyłabym rękawiczki?! Czy mam je na sobie podczas zdejmowania butów? Raczej nie, buty ciężko się zdejmuje w rękawiczkach. A więc prawdopodobnie rękawiczki zostały zdjęte jeszcze przed zdjęciem butów! Ha! Mamy pierwszą poszlakę – zdejmowanie butów jest stanowczo zakazane poza przedpokojem. Tak więc rękawiczki znajdują się pomiędzy drzwiami wejściowymi, a korytarzem. To już coś – poszukiwania zawężone do jakiś dwóch metrów kwadratowych. Gdybym była dzieckiem i miała do dyspozycji dwa metry kwadratowe, co zrobiłabym z rękawiczkami? Stanowczo nie odłożyłabym ich na miejsce – kolejna poszlaka, jakże istotna! Spokojnie bowiem można wykluczyć miejsce, przeznaczone na przechowywanie rękawic – z całą pewnością nie ma tam ani jednej rękawiczki. Świetnie, sprawnie poruszam się po nitce, węszę kłębek, czuję jak mój wewnętrzny Sherlock przyklaskuje z uznaniem – cóż za dedukcyjna wirtuozeria, brawa!
Ale gdzie są rękawiczki? Gdzie może być para rękawic na niespełna dwóch pustych metrach kwadratowych? No i kolejna poszlaka – tu jej nie ma. To już coś – wszystkie miejsca, w których mogły być rękawice, zostały wykluczone – a więc tam ich nie ma.
Wspaniale – wiem już gdzie rękawic nie ma. A zatem gdzież one są?
Muszę wezwać świadków – gdzie widziana była ostatnio para rękawic? Z kim była widziana po raz ostatni? Nie wygląda to za dobrze. Śledztwo rozszerza się o przedszkole, chodnik, parę supermarketów, pół wsi i samochód. Trochę więcej niż dwa metry kwadratowe.
Czuję, jak kłębek wymyka mi się z rąk!
Wejdź w umysł dziecka, myśl jak dziecko! – powtarzam sobie. Jeszcze raz spokojnie, masz pięć lat, świadkowie widzieli cię z rękawicami na terenie przedszkola, co stało się potem?
Eureka! Czy rzucałeś śnieżkami po wyjściu z przedszkola? Tak. Czy było ci zimno w ręce? Nie. Ha! Mamy to – skoro nie było ci zimno w ręce, to znaczy że rękawice miałeś na sobie – cóż za dorodna poszlaka, cóż za wytrawna dedukcja.
A więc poszukiwania możemy zawęzić do samochodu i supermarketów…
Czy będąc w samochodzie robiłeś coś z użyciem rąk? Może jadłeś lizaka? A może oglądałeś książeczkę? Tak, faktycznie przypominam sobie. Oglądałem książkę.
Czuję jak moje serce przyspiesza, wewnętrzny Sherlock dostaje spazmów.
Oglądałeś książkę powiadasz? Czy możliwe byłoby przewrócenie strony w rękawiczce? Wiele wskazuje na to, że nie…
Przeprowadzam szybkie doświadczenie z użyciem przypadkowej rękawicy i przypadkowej książki – czy uda mi się przewrócić stronę? To możliwe, lecz niezwykle trudne! Dziecko prawdopodobnie nie byłoby stanie tego dokonać. A więc wydaje się wielce prawdopodobne, że rękawice są w samochodzie…
Chwila prawdy. Idę do auta. Kiedy zbliżam się do drzwi, czuję jak szamocze się moje serce. Co ukaże się moim oczom po otwarciu drzwi? Czy będą tam zaginione rękawiczki? Chwila prawdy… Otwieram drzwi… Jest! Jeeeeeest! Wewnętrzny Sherlock w ekstazie, Agatha Christie przewraca się w grobie z radości. Jeeest!
Moment… Wstrzymajcie fanfary, momencik… Jest, ale tylko jedna…
No więc zacznijmy od początku. Mam pięć lat, co zrobiłam z jedną rękawiczką?

I tak to wygląda całą zimę.
Tak wiem, że mój wewnętrzny detektyw to raczej Scooby Doo niż Sherlock Holmes.
Ale co zrobisz – jaka zbrodnia, taki detektyw.




futro i szal – Stradivarius | sukienka – H&M | buty – Ryłko | torebka – Paul`s Boutique




manicure – La`vell Ewelina Piekarska


You may also like

7 komentarzy

  1. Uwielbiam Cię czytać za to, że potrafisz napisać tak zaje****y post o tak codziennej sprawie i to w dodatku jak! Uśmiałam się jak mało kiedy! Pozdrawiam!

  2. Ha! No boskie i jakie prawdziwe. Całe rodzicielstwo, te poszukiwania rękawiczek i ukochanych maskotek, te wielkie wyzwania, nowe rekordy cierpliwości, te czelendże organizacyjne. Codziennie nowy Everest:D

  3. bojku! my story!!….ostatanio wyrzuciłam 3 pojedyncze rękawiczki, a po 1,5 mies znalazłam jedna poszukiwaną parę, za szufladą w szafie (tak, za szufladą), w miejscu, które jest tak niedosteone, że zastanawiam się jak to sie stało ze tam sie znalazły (5 latki!!) ….ale chyba troche mają to po mnie bo ja co drugi dzien szukam rękawiczek hahahaha

  4. Futro okropne, paznokcie boskiem. Wewnętrzny detektyw to uśpione wnętrze każdej matki, uaktywnia się z chwilą gdy dziecko zaczyna być samodzielne, a co za tym idzie jego rzeczy nabierają mocy przemieszczania się. O zgrozo!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.