MOŻESZ BYĆ ZWYCZAJNY

Było to tak. W listopadzie dostałam zaproszenie na konferencję motywacyjną. Miałam wystąpić przed sporą widownią.
Akurat mozoliłam się nad jakimś tekstem, który wydawał mi się obłożnie toporny. Dookoła mnie tłoczyły się kubki po kawie. Na stopach miałam dwie różne skarpety. Jedną męża, która wlokła się za mną, kiedy chodziłam, drugą siedmioletniego syna, która uparcie zjeżdżała mi z pięty. Moją głowę wieńczyła niechlujna korona wczorajszych włosów.
Wybuchałam śmiechem. Ja motywacją? Taa, chyba żeby dobierać się ze skarpetami w pary, bo inaczej wygląda się tak jak ja.
Poza tym ja nie lubię tej motywacyjnej paplaniny. Zazwyczaj wpędza mnie we frustrację. Mnie – dziewczynę, która ma sporo możliwości, przyszła na świat w rodzinie, która była w stanie zapewnić jej niemal wszystko, jest zdrowa, szczęśliwa, spełniona. Kiedy słyszę, że mogłabym jeszcze więcej, jeszcze bardziej, jeszcze wyżej, czuję, jak opadają mi skrzydła. Kiedy mówią, że mogę przenosić góry, pytam, czy to mogą być góry prania?
Zamiast czuć, że mogę więcej, czuję, że nie zrobiłam jeszcze nic.
Co mają powiedzieć ludzie, którzy nie mieli tyle szczęścia i takich szans jak ja?
Więc nie. Nie wystąpię przed grupą dziewczyn. Nie opowiem im o mim blogu. Nie będę mówić, że one też mogą podążać za marzeniami i sięgać po gwiazdy, bo jest mnóstwo ludzi, którzy gwiazdy mogą tylko podziwiać, czasem odbite jedynie w kałuży.
Co więcej – są tacy, którzy właśnie tego chcą.
I wtedy spłynęło na mnie olśnienie. Dlaczego nie powiedzieć właśnie o tym?
Że możesz być takim po prostu zwyczajnym Człowiekiem, którego życiorys wydaje się szary.
Ale czy szarość to nie mieszanka najdzikszych kolorów?*

Bohater dnia codziennego
Wisława Szymborska miała ukochanego malarza. Był nim Jan Vermeer, autor Dziewczyny z perłą.
Poetka ceniła go za to, że uwieczniał na płótnie prozę życia. Zwyczajne momenty. Ludzi przy pracy. O Mleczarce powstał nawet wiersz:

Dopóki ta kobieta z Rijksmuseum
w namalowanej ciszy i skupieniu
mleko z dzbanka do miski
dzień po dniu przelewa,
nie zasługuje Świat
na koniec świata.

Kiedy Szymborską odwiedzili w Krakowie Wajdowie, reżyser zapytał jakiego bohatera zobaczyłaby najchętniej w jego kolejnym filmie. Na to poetka z rozbrajającą szczerością odparła, że bohatera dnia codziennego: Na przykład gospodynię jej domu, która codziennie rano, przed świtem, odgarnia śnieg ze ścieżki i sprzed garaży, trochę jak u Vermeera.**

Praca marzeń
Jakiś czas temu na facebooku furorę zrobiło hasło if it doesn’t bring you income, inspiration or orgasms, it does not belong in your life (jeśli nie masz z tego dochodów, inspiracji albo orgazmu, to nie powinno być to częścią twojego życia) autorstwa Jordana Belforta, który jest mówcą motywacyjnym.
Pomyślałam wtedy, że zaiste, jest to mądra maksyma, która nie daje mi ani dochodów, ani inspiracji, ani tym bardziej orgazmu, więc szybko przestała być częścią mojego życia.
A potem całkiem serio zaczęłam liczyć, co z rzeczy, które na co dzień robię, przynosi mi te wszystkie korzyści? Słabo wyszły moje wyliczenia i doprawdy moje dzieci mają szczęście, że wyrosły z pieluch, zanim ta maksyma stała się moim mottem życiowym. Musiałbym powiedzieć im: przepraszam was drogie dzieci, ale przewijanie was jest bez sensu. Nie mam z tego pieniędzy, kupa mnie nie inspiruje, o orgazmie nie wspominając.
Złota myśl Belforta jest bliską kuzynką tej o pracy: znajdź to, co kochasz, zacznij to robić, a nie przepracujesz ani jednego dnia.
Ja robię to, co kocham – żyję z pisania. Czy oznacza to, że moja ścieżka zawodowa to pasmo przyjemności? Nie. Bywam sfrustrowana, mam dosyć, brakuje mi weny, pomysłów, tematów, nigdy nie polubię poniedziałków.
A dlaczego tak jest? Właśnie dlatego, że moja pasja stała się moją pracą. A więc nie jest czymś, co robię hobbystycznie po godzinach. Kiedy w jednym zdaniu stawiamy słowa „pasja” i „praca” warto o tym pamiętać.
Nie rozumiem też, dlaczego praca miałaby tak bardzo odstawać od życia. Życie utkane jest z momentów dobrych i złych. Czy kiedy przychodzi gorszy czas, mamy zmieniać życie na inne?
Dla mnie kluczowa jest informacja, że „miewam” kryzysy. Dopóki nie jest to stan permanentny, uważam, że to całkiem naturalne.

Szarość jest mieszanką najdzikszych kolorów
Czesław Miłosz miał już literackiego Nobla, kiedy podczas gry towarzyskiej w rubryce „wymarzony zawód” wpisał „strażak”.
Wszyscy moi znajomi wiedzą, że mój wymarzony zawód to… sprzątaczka. Uwielbiam sprzątać, jestem w tym bardzo dobra, ta czynność mnie relaksuje. Swego czasu miałam w domu panią, która przychodziła na kilka godzin, żeby doprowadzić dom do ładu. Wodziłam za nią wzrokiem z zazdrością. Myślałam: och jak ci dobrze, pucujesz sobie to lustro w spokoju, a ja nad klawiaturą siódme poty wylewam.
Zabawne, ale bez tych wszystkich szarych zawodów, świat mówców motywacyjnych nie ruszyłby z miejsca.
Kto piekłby chleb, sprzedawał jedzenie, zawoził do pracy, sprzątał biura, szkoły, urzędy, wywiózł śmieci?

Poszłam na tę konferencję i powiedziałam tłumowi ludzi siedzących przede mną, że mogą być zwyczajni. W niektórych oczach zapaliły się iskierki.
Sporo osób przyszło do mnie po wystąpieniu, mówiąc, że potrzebowali usłyszeć, że nie muszą przenosić gór.
Pomyślałam, że napiszę Wam o tym, teraz na początku roku, kiedy świat najgłośniej krzyczy, że musimy zawojować 2020. Nie musimy. Jak ktoś chce, to może.
A tym wszystkim, którzy sprawiają, że również mój świat może ruszyć z miejsca, chciałam podziękować.
Pamiętajcie, że Wisława Szymborska najchętniej zobaczyłaby film o Was.

* Cytat autorstwa Doroty Masłowskiej pochodzi ze wstępu do książki Hanny Krall Sześć odcieni bieli
** Cytat pochodzi z książki Nic zwyczajnego Michała Rusinka

You may also like

19 komentarzy

  1. Czytam i myślę, że to do specjalnie dla mnie napisane. Uwielbiam. Jak zawsze, choć pierwszy raz komentuję. Dziękuję. Ściskam.

    1. Bardzo możliwe. Wisz, taka świadomość, że dużo ludzi czuje dokładnie to samo jest moim zdaniem bardzo pokrzepiająca <3

  2. zawsze czekam z niecierpliwością na Twoje teksty.
    NIE czytam od razu- po każdym akapicie przerwa i przemyślenie i dopiero za paręnaście minut dalej!
    Tak się delektuje Twoim pisaniem!
    Strasznie potrzebowałam takich słów że nie MUSZĘ wojować. Że moje codzienne życie jest cudowne. Dziś rano miałam 30 min przed pracą w łóżku i tak się cieszyłam że mi ciepło w stópki! życie jest piękne!

    1. Jaki to cudny komentarz. To jest po prostu niesamowite, że ktoś tak może czekać na moje teksty. Dziękuję, będę o tym pamiętać, kiedy następnym razem nie będę miała siły pisać <3

  3. Ach…Sara! Pamiętam jak dziś, kiedy na jednym z spotkań blogerskich w Lublinie pochwaliłaś się, że oczekujesz trzeciego dziecka. Miałaś wtedy na sobie białą sukienkę i tak ładnie wyglądałaś. Nie mam bladego pojęcia, dlaczego akurat ten moment utkwił mi w pamięci, ale wspominam to z uśmiechem na twarzy. A teraz piszesz, że to dziecko ma już siedem lat. Fajną masz tę gromadkę!

    I jak zazwyczaj nie komentuję (w ogóle rzadko już czytam blogi) to ten tekst jest mi tak bardzo bliski. Dlaczego? Bo nie robię noworocznych postanowień, nie spisuję listy marzeń, rzeczy „do zrobienia”, a motywacyjny bełkot powoduje we mnie odruch wymiotny. I wiele razy zachodziłam w głowę, co ze mną jest nie tak!? Czy jestem leniwa, bo nie mam aspiracji do bycia kimś wielkim? Czy jestem tchórzem, bo pracuję na etacie? Czy kiedykolwiek znajdę pracę, w której polubię te znienawidzone poniedziałki? Czy jestem gorsza od innych, bo nie umiem powiedzieć, co jest moją pasją? Mogłabym te pytania tak mnożyć i mnożyć…

    Ciągle uczę się AKCEPTACJI tego, że nie muszę przenosić gór, by czuć się ze sobą dobrze. Mogę wieść zwyczajne życie, być zwyczajną kobietą (jakich wiele), zwyczajną żoną, zwyczajną mamą (w przyszłości), zwyczajnym pracownikiem na etacie. DZIĘKUJĘ!

    Choć i tak uważam, że Ty w tej swojej zwyczajności jesteś NADZWYCZAJNA!

    1. Hah, to ciekawe, dlaczego akurat te a nie inne momenty zostają nam w głowie.
      Dziękuję Anita za tyle ciepłych słów.
      Taka świadomość, że nie nie potrzebuję w życiu dużo więcej, dała mi sporo wolności. Zresztą ja uważam, że takie prostsze życie jest dobre nie tylko dla nas, ale też dla… planety. Serio. To temat na osobny wpis. Ale uważam, że musimy wręcz zacząć chcieć mniej.
      Ściskam :*

  4. Mądrą Kobietą jesteś Saro.
    Dla innych wglądam jakbym „po najniższej linii oporu” chciała iść przez życie. Ale mi to wystarcza. Kolejny raz słyszę pytanie „dlaczego na wakacje nie jedziecie nad ciepłe morze?” Jakiś niezrozumiały dla mnie pęd „więcej, mocniej, wyżej, goręcej”. A ja – zwykły etat, mieszkanie w bloku, wakacje w Polsce – całe moje szczęście.
    Pozdrawiam Cię, marzec już widać na horyzoncie!

    1. Ciągle słyszę, że powinnam się przekwalifikować, inwestować w rozwój, po pracy robić milion innych rzeczy no i zwiedzać świat 😉 A mi wystarczą Bieszczady, Roztocze albo po prostu popołudniowa kawa w ogrodzie ❤

  5. Jak to się czyta….Ja zwykle lubię czytać szybko, a Twoje teksty czytam powoli, żeby za szybko się nie skończyły:-)
    Potrzeba nam takich słów, bo często zapominamy, że zwykle, codzienne życie bez efektu wow może być naprawdę ekstra.

  6. Akurat mam bardzo ciężki okres w pracy i wzięłam tydzień wolnego tylko po to żeby zaszyć się pod kocem. Twoje teksty zawsze trafiają w moje gorsze dni ! Dzięki:)

  7. Jak dobrze, że to powiedziałaś! Mam ostatnio takie przemyślenia wiesz… Znajomi, którzy nieustannie podróżują po całym świecie namawiają nas regularnie żeby pojechać z nimi. Tajlandia, Filipiny, Maroko, Izrael. Czuję ogromną ulgę że dwójka małych dzieci jest wystarczającym argumentem na nie, kończącym dyskusję. I że nie muszę się tłumaczyć że wprawdzie z przyjemnością ( szczerą !) wysłucham relacji z wypraw to jednak Tajlandia mnie po prostu…nie interesuje. Nie chcę. Nie czuję potrzeby. Nie chcę się tłumaczyć że zamiast wypraw na pustynię wolę plażę w Jastrzębiej Górze. Czy jeżeli korzystam ze SWOJEGO wypracowanego urlopu, ze SWOICH zarobionych pieniędzy robię komuś krzywdę ?
    Tak, siedzę sobie w swojej strefie komfortu i zwyczajności i nie chcę się stąd ruszać 🙂 Mąż, dzieci, M4, praca na etacie. Odwiedziny rodziny, trochę czasu na pasję, wyjazdy na weekendy w góry, wakacje nad morzem. Jestem szczęśliwa :))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.