W POSZUKIWANIU ZWYCZAJNEGO T-SHIRTA!

Chyba każdy tego doświadczył. Z pozoru łatwy plan – kupić coś prostego. Dajmy na to dżinsy. Kiedy już znajdujesz te idealne i misja wydaje się spełniona, jeb! Gdzieś na wysokości tyłka aplikacja z napisem „joł madafaka bum bum bum sex, fak” itp.
Ten dramat regularnie dotyka mojego męża, którego konfekcyjny żywot można by w zasadzie sprowadzić do tytułu„w poszukiwaniu zwyczajnego t-shirta”. W międzyczasie zaś może być „facetem do wzięcia”, niezłym ciachem” czy jakimś innym mężczyzną w t-shirce, który każe ci zrywać ze śmiechu boki. No bo czy ktoś słyszał cokolwiek zabawniejszego niż „piękny, skromny, wyjątkowy”? Założę się, że turlacie się właśnie ze śmiechu jak Neymar do KFC.
Zresztą najlepiej problem rozrysowała i w zasadzie wyczerpała Rynn rysuje.

Dwa tygodnie temu dostałam przemiłego mejla. W mojej skrzynce oprócz „odebranych” „roboczych” i „spamu” jest też kategoria „serce” i tam właśnie trafiła wiadomość od Anety.
Pisała, że w odpowiedzi na tę wszechobecną szmirę postanowiła sama szyć ubrania. Oto fragment:
„Więc wszystko powstaje w małych szwalniach nad polskim morzem. Ubrania mają być dobrymi ubraniami, takimi, które każda kobieta ma w swojej szafie latami i na nich buduje bazę garderoby. Bez ślepej pogoni za trendami z wybiegów, które i tak na co dzień egzaminu nie zdają.
Chciałabym stworzyć taki mały świat mądrych i prawdziwych dziewczyn, które mają realne życie, czasem rozbrykane dzieci, czasem kłócą się z mężem, ale mimo to kochają go, bo same go wybrały, które szanują własnych rodziców i wiek, za którym stoi doświadczenie, doceniają wytwory ludzkiej pracy, bo przecież żadna nie hańbi i ogólnie myślą podobnie o życiu i o zakupach. Które doceniają to, co w życiu jest ważne.”
Ktoś może pomyśleć, że to może zbyt patetyczne, wszak chodzi tylko o ubrania. Ale powiem Wam, że ja coraz bardziej rozumiem, że to, co nosimy i jak nosimy, jest wyrazem naszej troski o świat.
Ja sama mam na sumieniu jeszcze całą masę grzechów mniejszych i większych. Jednak świadomość zdecydowanie większą.
Coraz baczniej przyglądam się składom ubrań i miejscem ich produkcji. Coraz przychylniej patrzę na… wysokie ceny! Tak właśnie. Po prostu nie ma fizycznej możliwości, żeby coś z sieciówki za 19,90 powstało bez uszczerbku na zdrowiu człowieka czy świata.
Coraz częściej zdarza mi się odkładać pieniądze na drogą, ale porządną rzecz.
Tak oto mam dziś na sobie t-shirt za 150zł. Ktoś powie, że to nienormalna cena za top. Sama tak bym powiedziała jeszcze kilka lat temu. U Moniki Kamińskiej możecie przeczytać, skąd bierze się cena ubrania.
Ja co prawda t-shirt od Anety dostałam w prezencie, ale już na buty od Moniki sumiennie odkładałam 😀 Mają przyjechać jutro i chyba zniosę jajko!





t-shirt – Angels of Rock
spodnie – Zara
torba – Gino Rossi
buty – stradivarius
łańcuszek – Apart
zegarek – Aztorin
okulary – Ray Ban
pasek – lumpeks

You may also like

13 komentarzy

  1. Wyglądasz pięknie i piszesz świetnie ( o czym już kiedyś nadmieniłam 🙂 )
    Mam delikatne pytanie i jeśli nie masz ochoty – nie odpowiadaj po prostu. Piekny uśmiech; zęby Twoje, czy licówki?
    Pozdrawiam.

      1. Wzięła i się śmieje 🙂
        Tak, tak – poetyckie to nie jest, jak teksty, które lubimy na przykład.
        No ale zaprawdę nie jest to funny dla tych, co to im nawet licówki już od kawy i herbaty przygasły 😉

  2. A probowaliscie kiedyś znaleźć zwykle białe bluzeczki dla niemowląt? Ja próbuję od paru tygodni… Może ktoś pomoże? 🙂
    Sara, jak zwykle – cudna Ty, cudne zdjęcia i cudne pióro.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.