CZERWONE SZPILE!

Wychodziliśmy ostatnio do znajomych. Wystroiłam się, pomalowałam, założyłam trampki. Ostatni rzut oka na lustro i voila! Byłam gotowa. Wtem, w kąciku naszej pudełkowej pseudogarderoby dostrzegłam zastępy butów. Szpilek. Nienoszonych od lat. Wyglądały jak pogrążone w odwiecznym śnie, otulone puszystą pierzynką kurzu. Rozczulił mnie ten widok. Buty na obcasach są trochę jak dzieci. Kiedy śpią, zdają się aniołami, obudzone przypominają diablęta. Szpilki zaś, tak ponętne, kiedy stoją na półce, potrafią wgryźć się w stopę jak krwiożercze bestie.
Stałam tak, patrząc na tę moją tekstylną dziatwę, kiedy w oko wpadły mi czerwone szpile. Miałam na sobie akurat skórzaną spódnicę, pasowałby idealnie. Przymierzyłam je i chwiejąc się na niepewnych kończynach, znowu spojrzałam w lustro. O matko! To ja mam nogi!
Bijąc się z grawitacją, przemierzyłam długi korytarz i stanęłam u szczytu schodów. Wzięłam głęboki oddech i w stylu alpejskim postanowiłam pokonać tę niebezpieczną przełęcz.
Najważniejsze teraz było nie wypierdolić się na tych schodach, bo strasznie mi zależało, żeby Majkelowi opadała na mój widok szczęka, ale nie ze śmiechu.
Udało się! Weszłam do kuchni, oparłam się o ścianę, udając, że flirtuję, a nie walczę o życie.
Mąż powiedział, że wyglądam jak Sharon Stone, czyli misja się powiodła (z tym że mój mąż z aktorów kojarzy tylko Michaela Jacksona i Roberta De Niro, więc może mówiąc „Sharon Stone”, miał na myśli Nicolasa Cage’a).

Siedzieliśmy na kolacji u znajomych. Przy czym słowo „siedzieliśmy” ma tu strategiczne znaczenie. Pałaszowałam sernik, zastanawiając się, jak to możliwe, że kiedy byłam świeżo upieczoną matką, naprawdę wszędzie pomykałam na obcasach. I to nie na jakiś tam pożal się kaczuszkach, czy po prostu wyższej podeszwie. Szpila panie, przynajmniej dziesięć centymetrów nad poziomem morza i kropka.

Przemierzałam akurat trudną drogę od stołu do łazienki, na szczęście nieźle oporęczowaną krzesłami i ścianami, kiedy nagle olśniło mnie!
WÓZEK!
Wózek działa jak chodzik!
Dlaczego przestałam nosić szpilki? Bo moje dzieci wyrosły z wózka i już nie mam się o co opierać, kiedy jestem na obcasach!
No i nie ma bata. Jedno z dzieci wraca od teraz do wózka.




koszula – h&m (kupiona podczas ostatnich wyprzedaży)
spódnica – Stradivarius (sprzed dwóch lat)
szpilki – mają co najmniej sześć lat i nie pamiętam skąd są
okulary – Ray Ban
zegarek – Bergstern/Apart
torebka – Gucci (lumpeks)

You may also like

20 komentarzy

  1. Wyglądasz obłędnie Saro😍Że też szpilki nie mogą byc wygodne jak trampy,nie zdejmowałabym ich wtedy z nóg!Ostatnio kupowalam szpilki,przynierzalam kilka par w sklepie i czulam sie jak gwiazda,nogi wyglądają w nich zajebiście.Na codzien chodzę w butach na słupku lub koturnach,w trampkach i sukience nie czuje sie do konca dobrze..

  2. Sharon, wypisz wymaluj …. ;-O!
    Ja przyznam się, że ostatnio weszłam do mojego ulubionego sklepu i znalazłam równie piękne czerwone.
    Posiadają one wszystkie te cechy, które czynią je niecodziennymi, ale za to ich uroda rekompensuje wszystkie mankamenty. Czerwień w odcieniu wozu strażackiego, skórzana podeszwa, pasek dookoła pięty….i obcas 9 cm.
    Jeszcze nie wiem gdzie i do czego je ubiorę ale już je mam 😉

  3. Odkryłam wczoraj twojego bloga, za sprawą wyrwanezkontekstu i mimo że nigdy nie zostawiam po sobie śladu w internecie, to Tobie muszę jednak powiedzieć, że jesteś fantastyczną kobietą i niesamowicie miło się Ciebie czyta 😉

  4. W zasadzie szpilek nie mam. Nie ogarniam po prostu tego chodzenia, więc nie kupuje 😉 ale strasznie żałuję, bo większość jest obłędna 😉

  5. Nooo, ja bardzo lubię jak moje nogi wyglądają w obcasach, niestety przy dodaniu 8-10 cm do mojego wzrostu czyję się jak Guliwer….😣

  6. Boze, jaka Ty jestes fajna! Wygladsz oblednie!!!!a co do wozka, to tak, zgadzam sie, choc jak trzeba bylo zniesc wozek ze schodw to juz nie byl to chodzik🤣

  7. Szpilki boskie! Stylizacja nabrała pazura i seksapilu:) Ja też tak mam ze szpilkami, że założę i od biedy zrobię kilkanaście kroków po domu, ale po wyjściu na zewnątrz chodzę jak kaczka i marzę żeby je zdjąć..ehh.. No nie umiem chodzić w szpilkach i już:( Co nie przeszkadza mi w ich kupowaniu, od czasu do czasu skusze się na jakąś wyjątkową parę bo w tych to już na pewno będę chodzić! I co? I leżą jak cała reszta zakopane na dnie szafy.

  8. Miałam jedne i jedyne szpilki w życiu, które naprawdę były wygodne jak trampki i mogłam „przetańczyć w nich całą noc” ;D Szpilki są obłędne, dodają tego kobiecego szyku, ale kto… kto w nich wytrzyma cały dzień, biegając za codziennymi sprawunkami i pracą ? ;D

  9. Też uwielbiam szpilki i chętnie je ubieram. Mam w swojej szafie tylko kilkanaście par szpilek ale mimo to zawsze znajdę pasujące do ubioru. Dzięki szpilkom jestem o dziesięć centymetrów wyższa a mam tylko-158cm wzrostu 😃

  10. Wspaniałe szpilki, rzucają się w oczy, ale nie jakoś agresywnie 🙂 Bardzo podoba mi się zdjęcie, jakby zrobione znienacka, a takie czasem są najlepsze – najbardziej naturalne 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.