GDZIE OJCIEC NIE MOŻE, TAM MATKĘ POŚLE!

Jest kilka takich tematów, których raczej unikam w towarzystwie, bo jako osoba nieco porywcza, zbyt szybko sięgam w rozmowie po językowego kałasznikowa, używając amunicji typu „ojapierdolę, nie wierzę, że to mówisz”. Milczenie jest złotem, słowa mogą zabić atmosferę.
Kiedy więc słyszę koleżankę, mówiącą że niestety nie ma żadnej pomocy przy dziecku, bo ani jednej babci, ani drugiej babci, ani niańki. Najpierw zaczepnie pytam „przepraszam cię, a przypadkiem twoje dziecko nie ma ojca?” Na słowa „ heh, nie no z Mietkiem nie zostawię, bo raz że zmęczony po pracy, a dwa że wiesz, on się Telesforkiem nie zajmie tak dobrze…”, czuję jak świerzbi mnie język, czuję że dzielący nas wielokropek muszę wypełnić kwestią „ojapierdolę, nie wierzę, że to mówisz”.
Zazwyczaj jednak biorę głębszy oddech, odkładam kałasznikowa i sięgam po złote milczenie, bo wychodzę z założenia, że nie będę się babrać w nieswoim bagienku.

Niniejszym uważam że jedyne dwie czynności, których facet nie jest w stanie fizycznie wykonać przy dziecku to WYDANIE GO NA ŚWIAT oraz WYKARMIENIE WŁASNĄ PIERSIĄ, (tu było miejsce na zdanie „całą resztę może”, ale uświadomiłam sobie, że powinno ono brzmieć „cała reszta jest jego psim obowiązkiem, wynikającym z ojcostwa”, ale nie chciałam żeby ten wpis miał chamski wydźwięk, więc z tego zdania ostatecznie po prostu zrezygnowałam). I to powinno być tak oczywiste, jak to że Ziemia krąży wokół Słońca. Tymczasem zewsząd słyszę, nie no coś ty, serio dałaś się wkręcić Kopernikowi? Gdyby Ziemia się kręciła, to przecież wszystko by wirowało.

Kiedy moje dzieci były zdecydowanie młodsze i wymagały niemal nieustannej macierzyńskiej opieki, stosunkowo często zdarzało mi się wymykać z domu, żeby zaczerpnąć tchu. Bo macierzyństwo jest piękne, ale często przypomina pieluchowe okopy.
Doskonale pamiętam, kiedy urodziłam Marynię. Byliśmy naprawdę młodymi rodzicami – mieliśmy po 24 lata. Pamiętam, jak na zmianę płakałam i cieszyłam się, hormony nie były wobec mnie łaskawe. Miałam zdrowe grzeczne dziecko, które niemal od początku przesypiało noce, a chciałam wyć z wyczerpania. Czasami myślałam, że zwyczajnie nie dam rady.
Wystarczyło niewiele – półgodzinny spacer do pobliskiego marketu. Zapach spalin zamiast rozkosznego zapachu noworodka. Świadomość, że za pampersowym horyzontem istnieje świat. I wszystko wracało do normy.
Z czasem wymykałam się na dłużej, i dłużej, i jeszcze trochę dłużej.
Zawsze, kiedy byłam na mieście, musiało paść pytanie „z kim dzieci?”. I właściwie zawsze moja odpowiedź „z tatą”, była przyjmowana z niedowierzaniem:
– I co? No nie mów, że on sobie poradzi?
– Przecież jest dorosły, dlaczego miałby sobie nie poradzić?
– No wiesz, ale to jednak facet.
– No tak, facet – ojciec moich dzieci.
– I na serio sam przewinie? Nie boisz się że zrobi krzywdę dziecku?!
– Jezus Maria, jaką krzywdę? Na przykład, że co?
– No nie wiem… Ale jedzenie i ubrania zostawiłaś przygotowane, nie?
– Nie?
– No nie gadaj, że sam to ogarnie?
– Przecież ja to wszystko robię, karmię, ubieram, przewijam, więc on też może.
– Ale ty jesteś matką!
– A on ojcem!
I pamiętam to kiwanie głowami, z podziwem. Skarb nie facet. Taki co zajmie się dzieckiem, i przewinie, i nakarmi.
Uwielbiam swojego męża, też uważam że trafił mi się skarb, ale (kochanie nie gniewaj się) to żaden wyczyn z jego strony! To obowiązek.

#Rzecz o przewijaniu
O przewijaniu krążą legendy. Podobno mężczyzna nie może tego zrobić, bo ma za duże ręce, nieposkromioną siłę i delikatność słonia. Podobno co drugie przewijanie kończy się zgonem noworodka, co trzecie wyrwanymi biodrami, co czwarte urwaną nogą, co piąte dekapitacją. To, że ulice nie są pełne ludzi-kadłubków to tylko i wyłącznie zasługa matek, chroniących dzieci przed ojcami. I tylko żal tych, co umarli podczas przewijania.

#Rzecz o kupie
Podobno mężczyźni nie są w stanie znieść zapachu i widoku kupy. Malutka niemowlęca kupa potrafi unicestwić największego mężczyznę.
To dlatego na świecie jest więcej kobiet. Mężczyźni, których brakuje na naszej planecie, wymarli wskutek powąchania niemowlęcej kupy.

#Rzecz o karmieniu
Mężczyzna nie wie czym nakarmić dziecko. Pozostawiony na pastwę własnemu rozumowi, prędzej poda mu whisky z colą niż mleko.
Rozdarty między chrupkami, a gwoździami, wybiera to drugie!
Mężczyzna nie wie czy podać dziecku kaszkę czy surową kaszę pęczak.
On chce dla dziecka dobrze, ale po prostu tego nie wie, bo jest mężczyzną…

#Rzecz o ubieraniu
Mężczyzna nie wie do czego służą ubrania. Dlatego właśnie władze nie wiedzą, jak uporać się z problem nagich noworodków włóczących się po miastach.

#Rzecz o sprzątaniu
Podczas sprzątania mężczyźnie ubywa testosteronu. To dlatego wcześniej czy później, każdy sprzątający mężczyzna staje się kobietą.
I znowu – to dlatego na świecie więcej jest kobiet.

#Rzecz o zmęczeniu i wracaniu z pracy
Mężczyźni się męczą, a kobiety nie. Zmęczenie zabija mężczyzn. Kiedy zmęczony mężczyzna wraca z pracy i musi jeszcze zająć się dzieckiem, on po prostu umiera. Przestaje istnieć. Ponownie – dlatego na świecie jest więcej kobiet.
Tylko żal tych osieroconych dzieci.

Drogie Mamy – więcej wiary w ojców Waszych dzieci. Niech pourywane kończyny nie spędzają Wam snu z powiek. Niech śpiochy założone tył na przód nie zakłócają Waszego życiowego zen.

Drodzy Tatowie – więcej wiary w siebie. Nie pozwólcie, żeby rządziła Wami jakaś tam byle kupa.

NIECH INSTYNKT TACIERZYŃSKI BĘDZIE Z WAMI!

You may also like

77 komentarzy

  1. Saro, jesteś geniuszem! Dopiero za kilka miesięcy będą mnie czekały te wszystkie atrakcje związane z byciem mamą, ale już teraz pokażę mężowi ten wspaniały tekst. Niech się przygotuje 😉 Też nie rozumiem tego odsuwania ojców od wszystkiego, co związane z opieką nad dzieckiem. U mnie będzie inaczej. Dzięki za ten tekst 🙂 Cieszę się, że ostatnio częściej piszesz. Oby to trwało. Gorąco Cię pozdrawiam 🙂

    1. Ja się śmieję, że mnie opieki nad dzieckiem mąż będzie musiał nauczyć, bo On nie raz i nie dwa dzieci kąpał, przewijał, a mnie się jeszcze nie zdarzyło 😀
      Zobaczymy jak to będzie 😉
      Super tekst !!

  2. Nikt mi nie chciał wierzyć jak mówiłam, że ja naszych dzieci nie kąpię. Najpierw myśleli, że jesteśmy brudasami, ale jak się wyjaśniło, że to działka męża to trochę byli zdziwieni.
    Ty poważnie potrafisz dobrze przekazywać na piśmie absolutnie wszystko.

  3. Dawno się tak nie uśmiałam! Świetny tekst. Zdanie w temacie mam takie samo jak Ty. Mąż mój, a ojciec naszych córek sam je kąpał od urodzenia (żadnej nie utopił). Jak wróciłam do pracy (była to nasza wspólna decyzja) karmił, przewijał, ubierał, usypiał – nadal wszyscy żyją i nie posiadają najmniejszego uszczerbku na zdrowiu. I nie, nie było to spowodowane moją chorobą czy błaganiami, nie przebywał na urlopie wychowawczym. Po prostu – jest ojcem, więc obowiązki w stosunku do dzieci ma takie same jak ja. Tylko teraz, gdy laski są ciut starsze (5 i 7 lat), a on odprowadza je do placówek oświatowych (ja jestem w pracy) dzwoni i błagalnym tonem mówi „porozmawiaj ze swoimi córkami bo ja już nie mam pojęcia w co one chcą się ubrać”.

  4. Jestem facetem, młodym mężem i w przyszłości także ojcem – i nie mogę się doczekać kiedy będę mógł się zajmować dzieckiem. Pracuje, sprzątam, uwielbiam gotować, można po prostu powiedzieć że jestem samodzielny – czego nie można powiedzieć o większości facetów obecnie. Dlaczego? Wina wychowania – matki rozpieszczają swoich synów, robią wszystko za nich, nic od niech nie wymagają i trzymają ich pod kloszem. Potem taki facet nie potrafi sam nic zrobić, więc szuka takiej kobiety, żony, która robi to samo co jego matka – czyli wszytko. Słyszę jak moja żona opowiada jak zachwalają w pracy moje obiady, że jak to FACET zrobił obiad/posprzątał/whateva. Śmieszy mnie to ponieważ nie robię nic nadzwyczajnego – każdy kto ma IQ powyżej małpiego poziomu i umie czytać potrafi przygotować obiad z przepisu, wyczyścić kibel czy zmyć podłogę jeśli nie chce mieszkać w syfie i szanuje swoją kobietę nie taktując jej jak służącą. Ale nie żal mi takich żon co to mają sieroty za mężów, same sobie takich wybrały i prawdopodobnie będą wychowywały kolejne pokolenie łajz. I na prawdę nie trzeba wychwalać „samodzielności” facetów bo, do jasnej cholery, są dorośli!

      1. Wszystko fajnie, tylko dlaczego piszesz, że to wina matek, bo to one wychowują synów na ciapy? Czy dziecko wychowuje tylko matka? Nie winisz ojców ani trochę?

        1. Napisałem tak do sytuacji w której wybrały sobie na męża łajze – wiadomo że jej nie pomoże przy wychowaniu (albo wychowa na swoje podobieństwo). Dlatego mi ich nie szkoda i to ich wina – raczej nikt ich do ślubu nie przymusił.

      2. Nic dodać, nic ująć kolego. Mam dwóch synów i mimo że są mali to mają już swoje obowiązki i „babskie”(!!!!) prace w domu wykonują. Mam nadzieję że to pomoże i nie będą pokoleniem łajz.

      3. Świetny tekst. Mój mąż jeszcze żyje, choć dziecięcej kupy znieść nie może, zrywa go tak jak mnie kiedy wypiję sama litr wódki (PS. tak naprawdę nie pobiłam jeszcze tego rekordu ). Parskałam do monitora czytając ten tekst i zaraz udostępnię na FB żeby ojcowie poczytali zanim umrą ze zmęczenia po pracy…

    1. na szczęście trafił mi się podobny skarb – mój narzeczony też sprząta, gotuje (o wiele lepiej ode mnie), potrafi też rozwiesić pranie i odkurzyć. Szok i niedowierzanie!!!
      Bo z tymi facetami to jest tak, że kobiety narzekają, że mąż to nic nie pomaga, że ja to zawsze wszystko sama, całe życie z tym kieratem, ale syna zamiast nauczyć tego wszystkiego, to wychowują na podobę swoich mężów… i koło się kręci…

    2. Skarb nie mąż 😀
      Mi też się na szczęście taki skarb trafił 🙂 Co prawda nie gotuje i nie pierze ale dziećmi się wspaniale zajmuje. Do tego śmieci wyniesie czy zakupy zrobi.
      Niestety ja jestem z takiej rodziny, w którym to kobieta zajmowała się domem i dziećmi. Mój tata do dziś w domu palcem nie kiwnie, tzn. kran naprawi bez problemu ale sprzątnąć, ugotować, wyprać, zrobić zakupy czy wynieść śmieci jest już zarezerwowane wyłącznie dla mamy. Nawet talerza po obiedzie do zlewu nie wstawi… Ja przez to mam wyrzuty sumienia gdy mój mąż zajmuje się dzieckiem czy myje podłogę. Bo w oczach mojego taty ja jestem złą żoną. I chociaż wiem że moja mama mi zazdrości takiego męża to traktuje mnie trochę z wyższością. Nie mogę powiedzieć że jestem zmęczona bo zaraz usłyszę jak to ona miała/ma ciężko bo jej mąż nie pomaga.. Później ja mam problem żeby męża poprosić o pomoc mimo że on chce pomagać. Nawet sam zaczął ostatnio mi mówić że się „umartwiam”…

    3. @(nie)typowy facet
      w punkt! żyję teraz z takim, co go matka skrzywdziła. wracała zmęczona z pracy, robiła obiadek (nastoletnim już) synom, sprzątała całą chatę, zmywała, prała itd… przyznam, że mam do niej ogromny żal, bo że siebie zamęczyła – jej sprawa, ale teraz odbija się to na mnie!
      więc próbuję wychować, nauczyć i pokazać, że nie jestem jak mamusia. że skoro razem mieszkamy to obowiązki się dzielą na nas dwoje.
      i też mnie to z jednej strony śmieszy – no bo jak się można zachwycać, że facet coś w domu robi? normalna rzecz.
      a jednak nie dla wszystkich. i jeszcze wiele czasu minie, aż kobiety zrozumieją, że faceci sobie radzą. tylko trzeba im pozwolić. najlepiej zacząć we wczesnym stadium wychowania. 😛 po 20-stce jest już ciężko!

      1. Nawet czyta mi się to trudno. Matki, które wyręczają synów we wszystkim…
        Zgadzam się, że jeszcze duuuuużo wody musi upłynąć zanim stereotyp matki/żony robiącej wszystko, odejdzie w zapomnienie. I niestety, jak piszesz – w dużej mierze winę ponoszą za to kobiety. Bo jak wytłumaczyć matkę, która nie pozwoli mężowi przewinąć dziecka? Skąd w ogóle w niej ten strach?
        Mój syn ma cztery lata i takie same obowiązki, jak córki. Mam nadzieję, że kiedyś będzie świetnym mężem.
        Pozdrawiam!

      2. Moja teściowa jest z takich kobiet jak twoja mama. Mąż jej nigdy nie pomagał a za syna wszystko robiła. Ja męża nauczyłam że trzeba pomagać w domu a jak mi teściowa mówi, że jej to nikt nie pomagał to odpowiadam „ja za to za 30 lat nie będę narzekać że wszystko musiałam robić sama” 🙂

      1. Brata mam, jednak już nie wolnego i raczej z tego „przeciwnego” obozu – tylko jestem jakiś „dziwny” w rodzinie 🙂

    4. Czekam na czasy, kiedy dla każdego faceta będzie to tak oczywiste, jak dla Ciebie. Twoja żona to szczęściara – nie dlatego, że robisz to wszystko, ale masz świadomość, że tego typu obowiązki nie należą tylko do kobiety.
      Super komentarz! Dziękuję i pozdrawiam

  5. Uwielbiam Cie czytać pisałam już nie raz:) Mamy (Mamy nie mam) dwójkę wspaniałych dzieci córa 4lata i synek 5 miesięcy też byliśmy młodymi rodzicami od samego początku mąż robił przy małej wszystko prócz karmienia 🙂 po drugiej ciąży w połogu wylądowałam w szpitalu na 4 dni i ba dzieci zostały same z tatą. Moje hormony w szpitalu pozwalały mi tylko płakać bo chciałam być z nimi a nie dlatego że mąż nie daje rady. Świetnie sobie poradził i nawet pracował miedzy karmieniem prowadzeniem do przedszkola itd. Zgadzam się z Tobą tatusiowie są świetni i dają sobie radę po swojemu. Drogie mamy pozwólcie wykazać się tatusiom co z tego że ubiorą dzieci w śpiochy na spacer nic się nie stanie. Pozdrawiam 🙂

  6. no kocham Cię miłością nieustanną kobito!!.Mój osobisty mąż też zagina przy dzieciach aż miło i jest to najnormalniejsze na świecie! czasami ja czuję się wyrodną mamą bo rano lecę do pracy a on ogarnia ubieranie, czesanie, mycie zębów itd. Też bym nawsadzała babce, która zagina przy dzieciach a ,,on,, szanowny tatuś leży i odpoczywa.

    1. Najgorzej, jak coś takiego widzisz np w towarzystwie – ona w kuchni wylewa siódme poty, po drodze przewija i karmi dziecko, a on z rozwalony z piwkiem, zabawia gości.
      No i ja niestety w takich sytuacjach wspinam się na wyżyny złośliwości.
      Pozdrawiam

  7. Saro, jesteś BOSKA!!!!!!!!!!!!!!!! PS. Mój Mężuś też jest Skarbem i kiedy dzieci zostawały z nim – zawsze byłam o nie spokojna, ale wiem, że to rzadkość…. Twój wpis powinien być na bilbordach – najlepsza kampania rodzinna na świecie :-)))

  8. Sama jeszcze dzieci nie mam, ale jako dziesięciolatka zostałam obdarowana 2 młodszymi braćmi. Ile mogłam tyle pomogłam, ale siła rzeczy, gdy nadchodził wieczór, mama padała na przysłowiowy pysk. Wtedy do akcji wkraczał tata. Po całym dniu w pracy (ciężkiej, fizycznej). Nakarmił, przewinął, pomógł, a właściwie dowodził przy kąpieli, zabawił starszyznę (mnie i 7-letniego wówczas brata). Nadchodził weekend i stawał przy garach. Mozna? Mozna. Dopiwro po latach dowiedziałam sie jaki wyjątkowy egzemplarz trafił(albo.. no właśnie, czy to takie niesamowite?) sie mojej szanownej rodzicielce. I niezmiernie cieszy mnie legenda o tym, ze dziewczynki wybierają na partnerów facetów w typie swoich ojców. Fajne zycie sie szykuje 🙂
    Ty, Saro, jak zwykle bezbłędna. Ściskam, całuje i życzę wszystkiego, co najlepsze :*

  9. Mamy dwuletniego syna i 2 miesięczną córkę i tak jak mówisz – jedyne czego nie robi mąż to – nie urodził i nie karmi. Choć i tutaj nie do końca bo jak odciągnę mleko to i karmi. I tak było z synem – bez jego pomocy to bym sobie chyba nie poradziła i tak jest teraz. Co więcej, zostawiam go z dwójką! Nie twierdzę, że chodzę na imprezy, ale na 3h do fryzjera już tak. Myślę, że w większości to jest kwestia podejścia mam – boją się, nie dowierzają, strofują mężczyzn gasząc w nich zapał. I takiemu facetowi się odechciewa proponować pomoc, jak któryś raz słyszy – źle ją trzymasz! Nie wiem jak mój Mąż to robi, ale zawsze kiedy zostaje z córką – ona po prostu śpi, kiedy zostaje z synem – zawsze nabędzie nową umiejętność, bo tata na więcej mu pozwala. Myślę, że to bardzo ważne w rozwoju dzieci, by mogły od najmłodszych lat czerpać od obojga rodziców. Pozdrawiam!

    1. Niestety często to wina właśnie matek – nie pozwolą dotknąć rodzonemu ojcu noworodka, a kiedy pozwolą to komentują „nie tak, źle!”, jakby miały monopol na właściwe opiekowanie się dzieckiem.
      Ojciec też posiada instynkt – nie złamie dziecku kręgosłupa, tylko dlatego że źle je trzyma!
      Buziaki!

  10. Ja się absolutnie zgadzam! Myślę, że żaden facet nie chciałby być uważany za idiotę, do opieki nad dzieckiem nie trzeba skończyć studiów wyższych ani mieć jajników.
    Tylko czasem fryzury robią śmieszne i rozpadające się. XD ale hej, czy to serio ważne?

    1. Potrzeba tylko miłości i dobrej woli, to wszystko!
      Kiedy moja mama rodziła piąte dziecko, tata został sam z czwórką na dłuższy czas. Akurat było rozpoczęcie roku, a po nim poszliśmy odwiedzić mamę w szpitalu. Mama do dziś wspomina, że kiedy nas zobaczyła, nie wiedziała czy śmiać się czy płakać – byliśmy tak fikuśnie ubrani i poczesani. Ale nikomu nie stała się krzywda!

  11. Też mam takiego dziwnego męża co to nawet w nocy wstanie do dziecka a nie tylko na siku. Aczkolwiek faktem jest, że wszystkiego musiał się nauczyć (ja w sumie zresztą też). Gdybym mu na to nie pozwoliła i sama bezwzględnie wszystko ogarniała to faktycznie dziecięca kupa mogłaby go zabić. Także spora część mam, które mówią że MUSZĄ same wszystko przy dziecku są sobie winne, bo nie pozwoliły tatcie malucha sobie pomóc a tak naprawdę on chce, boi się ale chce. W końcu to też jego potomstwo.

  12. Kiedy mój synek miał 11 tygodni przez dobę musiał się nim zająć mój mąż, sam, bo nikogo nie mieliśmy „pod ręką” i świetnie dał sobie radę. Ale taka jest prawda, że od samego początku angażował się w opiekę nad małym. Początkowo bał się szczególnie ubierania, ale i tego się nauczył 🙂 Poza tym głównie mąż (od urodzenia) myje synka 🙂

  13. Boże, tak się śmiałam, że się oplułam:D mam 6 dniową córcię, poród przeszłam ciężko i gdyby nie to ze maz od razu zajął się maleńkim noworodkiem to bym nie dala rady. Przewinal pierwsza kupe, przyniosl do cyca, ubral pierwszy raz. I bardzo podoba mi sie jego odpowiedz na podziw rodziny: a co to ja rąk nie mam? To też moje dziecko, co w tym dziwnego? Obrażacie mnie twierdząc, że to coś wielkiego.
    Sklonowalabym go gdyby to bylo legalne:D

    1. Jak super, zdrowia i powodzenia Wam życzę!
      Ja też pamiętam mojego męża z porodówki – jak opiekował się dzieckiem zanim doszłam do siebie po cesarce, podawał mi je tylko do piersi, cudowne wspomnienie <3

  14. Haha sytuacja z dzisiaj i to nie obca osoba ale mama moja wlasna! Od tygodnia jestem z dziecmi u rodzicow bo mlody poszedl do przedszkola w ich okolicy,maz sam w domu zajety tylko praca i soba, ja tutaj z z dzieciakami chora one tez :/ Najpierw tata moich dzieci powiedzial,ze je zabierze do domu a ja zostane u rodzicow i odpoczne. Za to dzisiaj moj tata powiedzial to samo, na co mama oburzona ze jak to ze ja matka jestem, ze serca nie mamy i ja i moj tata 😀 na co moj tata skwitowal ‚a On jest ojcem’ koniec dyskusji 🙂 i kto serca nie ma? Ja bo chce odpoczac i wyzdrowiec do konca w spokoju,czy mama bo nie chce zeby odpoczela?:) Pozdrawiam i wpis baaardzo na czasie. Ah i co do duzych rąk itp moj maz tak sie wymawial mowil ze ja to lepiej zrobie hah…przeszlo mu szybko 🙂

  15. Kochana, dziękuję że uświadomiłaś mnie dlaczego na świecie jest więcej kobiet! Uśmiałam się:) Serio trochę mi się nie chce wierzyć, że ludzie (kobiety) mogą w taki sposób reagować na wiadomość o odpowiedzialnych tatusiach. Serio, ale jeszcze nie jestem mamą, więc to może dlatego. Widziałam w sumie nie raz sytuację, w której ojciec był odsuwany od obowiązków, ale zawsze było mi żal tego faceta. Nie kobity, która sobie dokłada, a faceta, który nawet nie może spróbować.

  16. Kupa dziecka – dla mojego męża koniec świata. Ja wtedy zmieniałam pieluchę. Chyba że nie było mnie wtedy w domu. ALE! On zawsze sprząta wymiociny. Ja uciekam daleko! Także jest ok. Podzieliliśmy się, tyle tylko że dzieci dawno wyrosły z pieluch a wymioty zdarzają się nadal.Tak mniej więcej raz – dwa w roku ?

  17. Wreszcie ktoś to głośno powiedział!
    Sama nie mam jeszcze dzieci, ale wiele moich znajomych już ma i nie dość, że faceci w ogóle nie angażowali się wcześniej w jakieś pomaganie w domu to teraz tym bardziej właśnie „zmęczenie”, „a czy on sobie poradzi” itd. Świetnie to ujęłaś 😀 Uwielbiam <3

  18. Mój mąż robi wszystko oprócz przewijania kupy. U niego autentycznie włącza się odruch wymiotny i parę razy jak musiał przebrać to biegł do ubikacji zaraz po skończeniu. Serio! Gdybym nie widziała bym nie uwierzyła ? ale poza tym to opiekuje się naszym synem na równi ze mną – po powrocie z pracy zwykle zabiera go na dwór, żebym miała czas na swoje sprawy (albo na ugotowane obiadu co lubię robić 😉 ). I kąpiel to jego działka. Ostatnio został dłużej w pracy i ja musiałam kąpać Wojtka to dzwoniłam się pytać które zabawki itp ?

  19. Świetnie to napisałaś! Na szczęście mnie trafił się normalny model. Nie tak dawno zostawiłam Go z trójką dzieci w wieku 4 lata, 2i pół oraz 4 miesiące a sama pofrunęłam na kawkę i ploteczki. Po powrocie wszyscy siedzieli w ogrodzie (niemowlę leżało ofc), a mąż właśnie kroił kruche ciasto ze śliwkami, które upiekł z dziećmi. Także ten.. mam teraz kompleksy, bo on umie w rodzicielstwo jakby lepiej 😀

  20. Taka prawda. Robimy czasem obrzydliwsze rzeczy a kupa małego dziecka zdaje sie nie do przejscia dla przecietnego faceta.
    O zostawianiu dzieci z ojcem i „niańkowaniu” niedawno czytałem coś w podobnym tonie na ohmydad.pl
    Mezczyzni do roboty ;D

  21. Byliśmy w szpitalu z bliźniaki mi 3miesiecznymi i to ja tulipan ich całą noc, chciał zostać mąż, ale personel był oburzony, jak to matka sama nie da rady? Tłumaczenia, że przy dwójce chorych dzieci, to ciężko jednej osobie wywoływało zdziwienie, ze niby ojciec coś pomoże? ?? Żeby babcia, ciocia to jeszcze miałoby sens, ręce nam opadły!

  22. Ale wiecie, to nie zaczyna się z dzieckiem. Zeykle zaczyna sie duzo wczesniej. Jak kobieta wczesniej robi wszystko w domu i facet nie wie jak wyglada seler ani odlurzacz, to potem nie ma co liczyć na cuda. To pierwsze 😉 A drugie – czasem matki tak bardzo boją się o nowonarodzone ze boją sie ze ktokolwiek inny po prostu „nie da rady” – i nie wynika to moim zdaniem ze stereotypu a hormonow czy naturalnej takiej obawy moim zdaniem. I w pierwszym i w drugim przypadku niestety kobiety są same sobie winne 🙁

    Pamietam jak idąc w terminie do szpitala zostawilam przyszlemu tatusiowi „instrukcję” rzeczy okolodzieciowych. Co to jest pajacyk, czy body i tak dalej. Niby „przeciez powinien sie interesowac co to jest!” ale trzeba przyznac, ze o ile mnie „budującej gniazdo” takie rzeczy „fascynowaly” przed porodem, to facet ma zazwyczja postawe „ubranie to ubranie” i warto bylo mu takie szybkie co-jest-czym przygotowac. Zreszta zrobilam tez liste rzeczy jakie ma w domu przygotowac na nasz powrot, liste zakupow jakie chcę, zebym nie musiala latac nigdzie i liste obiadow jakie bym chciala przez pierwszy tydzien. Inaczej pewnie pezygotowalby srednio wysmazony stek z cebulką. Nie chcialam zeby domyslal sie co powinno byc czy co mi pasuje. Takze wrocilam do domu i wszystko bylo ogarniete. Jak wołałam ze czegos potrzebuję, to nie zastanawial sie „co to jest ten cholerny kaftanik?!?” 😀

  23. Dokładnie! To my matki nie wierzymy w naszych mężczyzn i nie dajemy im pola do popisu. I dlatego w większości nie pomagają. Mój mąż 3 tygodnie był sam z noworodkiem bo ja byłam w abramowicach z powodu depresji poporodowej. I dał sobie świetnie rade?

  24. a moim zdaniem nie chodzi o to że się ich odsuwa od tego tylko o to, że mimo tego właśnie,ze to ich obowiązek to migają się od tego i robią wszystko żeby tego nie robić,a ktoś musi matka zrobi zawsze a ojciec ma to gdzieś…..

    1. Też tak od razu pomyślałam. To nie jest tak, że my odsuwamy od obowiązków tych idealnych mężczyzn. Mój mąż robi dużo, ale tylko jak musi. Jak mu pokaże palcem, bo sam udaje że nie widzi. To typ zmeczonego po pracy. Prędzej posłucha wiadomości niż pobawi się klockami. Z pierwszym dzieckiem był dużo bardziej zaangażowany i nie spodziewałam się takiej zmiany, a jednak..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.