KAMELEON W MIEJSKIEJ DŻUNGLI I ROZTERKI STAREJ BLOGERKI

Dziś przychodzę do was z bardzo prostą instrukcją, jak stać się niewidzialnym w miejskiej dżungli.
To stosunkowo proste. Ubieracie się, jak chcecie, a następnie w mieście szukacie ściany, która wygląda dokładnie tak jak Wy, voila!
Mąż coś napomknął, że za bardzo zlewam się z tłem i może poszukamy jakiegoś innego miejsca dla kontrastu, ale ja wiedziałam lepiej. Dopiero kiedy na zdjęciach musiałam szukać samej siebie, przyznałam mu rację. Z drugiej strony, gdyby to była zabawa w chowanego, to mogłabym stanąć w dowolnym miejscy na tle tego budynku i nikt by mnie nie znalazł! Nikt.

***

Tymczasem coraz częściej porzucam swoje insygnia szafiarskie. Nie wiem, czy słusznie. Zastanawiam się, czy nadal lubicie te wpisy? I przede wszystkim, czy są wg Was wartościowe?
Coraz częściej towarzyszy mi refleksja, że może to zły kierunek, w czasach kiedy jeśli diametralnie nie zmienimy swoich przyzwyczajeń, będziemy bezradnie patrzeć na zmierzch świata i przepraszać nasze dzieci za los, który im zgotowaliśmy.
Ostatecznie robię zdjęcia swoich stylówek, pewnie nieraz pędzicie do sklepu, żeby znaleźć coś podobnego, czy to oznacza, że namawiam Was do kupowania kolejnych rzeczy?
Jednocześnie sama jako czytelniczka jestem często oburzona postawą innych blogerów, bezrefleksyjnie promujących konsumpcjonizm.
Czasem mam ochotę krzyczeć, jak zrobiła to niedawno Areta Szpura, ale szybko przychodzi konstatacja „hola, hola koleżanko! Jedziesz na tym samym wózku!”
Czy cieszyć się, że wyniki sprzedażowe kampanii, w których nieraz biorę udział, są wysokie? Czy raczej martwić, że namówiłam tłum ludzi do zakupów?
A może po prostu robić swoje i ufać Waszym rozumom Drodzy Czytelnicy?
Oto rozterki starej blogerki.
Wszystkie uwagi mile widziane. Krytykę też przyjmuję, może nie z otwartymi ramionami, ale jednak.



koszula – lumpeks | spodnie – Reserved | baleriny – Monika Kamińska Audrey | torebka – internet | okulary – Ray Ban

You may also like

39 komentarzy

  1. Dla mnie ten blog już jakiś czas temu przestał być szafiarski, a stał się najlepszym lifestylem, do którego tez dążę ❤️

    1. Dziękuję! Są wygodne, bo je rozchodziłam, na początku mnie bardzo obtarły. Myślę, że nie będą odpowiednie dla szerszej stopy, warto je przymierzyć 🙂

  2. Jeżeli o mnie chodzi ja lubię każde Twoje wpisy i jeżeli widzę jakąś inspirację to najpierw myślę co mam w szafie z czego mogę stworzyć coś podobnego albo ” kiedy będę miała urodziny by dostać tą piękną biżuterię”;) Zostań przy zdaniu „A może po prostu robić swoje i ufać Waszym rozumom Drodzy Czytelnicy?”
    Pisz i pokazuj nam to co Ci w duszy gra bo robisz to wspaniale! Pozdrawiam
    Karolina

    1. Ha! No właśnie cały czas się zastanawiam, że na insta zawsze, wszyscy o tych butach mówią, że takie wygodne i w ogóle pierwszy raz na nodze i można cały dzień chodzić:D Ja po pierwszym razie myślałam, że umrę, tak miałam stopy obtarte, wygoiły się znowu założyłam i znowu to samo, za trzecim razem ubrałam je na deszcz i wtedy dopasowały się do nogi i teraz są wygodne, ale początek do dramat.

      1. Taki przekaz idzie od samej producentki, tam zawsze wszystko najlepsze, najwygodniejsze i mega, a ona jest taaaka zapracowana, z tym że przez cały czas wrzuca instastory, na których o tym własnie mówi i że się wciąż nie wyrabia ze wszystkim.. Tak że juz nie wiadomo, czy tyle pracy czy więcej lansu i kreacji (i to nie tekstylnej:))

        1. Znam Monikę osobiście, wiem, że w swój biznes wkłada całe serce i jeszcze więcej, poza tym jest tytanem pracy i szczerze ją podziwiam, myślę że w ogóle nie jest typem osoby, która ma potrzebę lansu.
          A buty jak buty – niejedne już mnie w zyciu obtarły, to nie koniec świata.

          1. Mnie te buty nie obtarły. W sumie nie jestem jakimś wyjątkiem, bo często się zdarza, ze coś mnie obciera (czasem nawet buty które już nosiłam), jednak kupując Audrey zastosowałam się do rady na stronie sklepu, żeby wziąć większy rozmiar. Nie mam więc ich jakoś bardzo dopasowanych. Ostatnio nosze je regularnie i potwierdzam, ze są wygodne 🙂

  3. Ha! No właśnie cały czas się zastanawiam, że na insta zawsze, wszyscy o tych butach mówią, że takie wygodne i w ogóle pierwszy raz na nodze i można cały dzień chodzić:D Ja po pierwszym razie myślałam, że umrę, tak miałam stopy obtarte, wygoiły się znowu założyłam i znowu to samo, za trzecim razem ubrałam je na deszcz i wtedy dopasowały się do nogi i teraz są wygodne, ale początek do dramat.

  4. Nie interesuję się zbytnio modą. Natomiast Twoje wpisy czytam zawsze 🙂 Czy to szafiarskie, czy lifestylowe, czy każdy jeden zwyczajnie piękny. Po przeczytaniu każdego Twojego wpisu zostaje w mojej głowie szczypta magii. Dziękuję <3

  5. Nie interesuję się zbytnio modą. Natomiast Twoje wpisy czytam zawsze 🙂 Czy to szafiarskie, czy lifestylowe, czy każdy jeden zwyczajnie piękny. Po przeczytaniu każdego Twojego wpisu zostaje w mojej głowie szczypta magii. Dziękuję <3

  6. Ja uwielbiam Cię czytać i oglądać więc nieważne co w poście publikujesz!! – otwieram ziapę i chłonę:)). Twoje szafiarskie zdobycze są ciekawe i mimo, że mój styl jest kompletnie inny oglądam z przyjemnością.Myślę, że stanowią inspirację jak nie wydając fortuny ubrać się niebanalnie i wygodnie a poza tym są okazją żeby co jakiś czas zobaczyć Twoją zdolną głowę (skąd TY bierzesz te wspaniałe porównania, metafory i inne cuda w tekście to zachodzę w głowę!!). Cokolwiek, ale rób – proszę……………..;)

  7. Odnośnie wpisów modowych to wykorzystywałaś je kiedyś w super konwencji, promując ciuchy z lumpeków. A nabywanie odzieży z drugiej ręki jest zachowaniem proekologicznym. Także przy tym nie powinnaś mieć rozterek. Ale myślę, że Twoja klientelia głupia nie jest i modę traktuje tylko jako dodatek do dania głównego, jakim są teksty!

  8. Ja chętnie oglądam i czytam Twoje „szafiarskie” wpisy. Pokazujesz fajne rzeczy i zestawienia 🙂
    A co do rozterek blogowych, oczywiście, że w pierwszej kolejności zostaw nam czytelnikom odpowiedzialność za nasze kupowanie/nie kupowanie/ co kupowanie. Pokazujesz jakiś wycinek swojego życia, do niczego nie namawiasz, prędzej dajesz inspirację do kombinowania z lumpeksami czy przejrzenia własnej szafy niż mobilizację do sprintu do galerii handlowej. Myślę, że można spać ze spokojnym sumieniem 🙂
    Z kolei pokazywanie ubrań i z lumpeksów, i z sieciówek , i polskich marek, pokazywanie kilkukrotnie tych samych rzeczy, czyli noszonych na co dzień wygląda mi na rozsądne, normalne podejście. Normalne w sensie bliskie memu sercu, mój złoty środek. W ramach odpowiedzialnej mody, albo po prostu zdrowego rozsądku staram się nie kupować za dużo ciuchów (od kilku lat kilka szt. w ciągu roku, jak na razie dla mnie to odpowiedni poziom), wymieniać się z koleżankami tymi nienoszonymi, ale zdarzają mi się czasem zakupy w h&m czy innej zarze. Czy to od razu oznacza totalną porażkę? Nie sądzę. Pozdrawiam!

    1. Dziękuję, że przywracasz mi pion. Miewam takie momenty, że całkiem zbaczam. Zazwyczaj wynika to z tego, że naczytam się artykułów, doprawię to rozmową z ludźmi, którzy mają podobne rozterki i gotowe – wpadam w panikę, że jeśli diametralnie nie zmienię zycia w tym momencie, to wszystko się zawali! I to jest głupie, bo do niczego w gruncie rzeczy nie prowadzi. I jeszcze wspomniałaś o zakupach w sieciówkach – bywa, że mam okropne wyrzuty sumienia, że cokolwiek tam kupiłam, a przecież to nie totalna porażka.
      Więc dziękuję za otrzeźwienie!

  9. A propos ściany czy to nie budynek wydziału pedagogiki UMCS na Narutowicza? 😀 Przez 6 lat mieszkałam/studiowałam w Lublinie. Gdy teraz widzę Twoje zdjęcia stylówek sama ze sobą gram w zgadywankę gdzie to mogło być zrobione 😉

  10. Gdy zaczęłam czytać Twego bloga, nie miałam pojęcia, że czytam blog szafiarski, serio!:) Trafiłam tu dzięki zdjęciom wnętrz Twojego domu a dokładnie kuchni, no i zielonej sofy oczywiście – sama jestem na etapie urządzania własnego. To co sprawiło, że zostałam na dłużej to Twój niewątpliwy talent, cudownie zaklinasz w słowach emocje. Czytać Twój blog to prawie jak czytać poezję. Pozdrawiam i życzę powodzenia w literackim świecie!:)

  11. Ja bardzo lubię zamyślone wpisy, w których mówisz szybko, co myślisz, dlatego bardzo odpowiada mi kierunek do którego dopływasz swoim blogowym statkiem 🙂

  12. Sara, Ty o czym byś nie pisała, robisz to w tak wspaniały sposób, że Twój blog wśród innych jest jak kolacja z mężem w sobotni wieczór po całym tygodniu.
    Pisz pisz dziewczyno, a czytelnicy jak będą chcieli, to kupią, jak nie, to nie:)

  13. Kochana skocz do ciucholandu i rzuć coś nowego na bloga. Daj życie starym ciuchom, daj żyć mi i wszystkim, którzy czekają na nowe – stare wpisy. Proszę

      1. Nie, nie o to mi chodziło. Bardzo lubię jak dajesz nowe życie ubraniom z ciucholandu, czy nawet tym starym z Twojej szafy. Lubię Twoje stylizacje i chętnie czytam o Twoich inspiracjach modowych. Nowe – stare wpisy :):):) Nowe- dosłownie nowe, stare – pisane tak jak dawniej, po staremu.

  14. Myślę, ze zupełnie nie powinnaś się martwić, czy jesteś dość odpowiedzialna prezentując stylizacje ubraniowe. Akurat u Ciebie cenię to, że zawsze podkreślasz, ze niektóre ciuchy są z lumpeksu. To jedna zasad zero waste – reuse. Niektóre ubrania się powtarzają w Twoich stylizacjach i to tez fajnie pokazuje jak mając już pewne rzeczy, które były częścią jakiegoś zestawu, można stworzyć coś zupełnie nowego i oryginalnego

    A poza tym, myślę, ze możesz zaufać rozsądkowi swoich czytelniczek 🙂

  15. Lubię Twoje pomysły i Twoje myśli, które tak niesamowicie przelewasz na wirtualny papier. Super robota Dziewczyno! Mi dodajesz odwagi do kombinowania z moją własną szafą, o zakupach nie myślę!

Pozostaw odpowiedź Kasia Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.