O SKŁADANIU MATCZYNYCH SKRZYDEŁ

Autor: Miss Ferreira

Zobaczyłam ją któregoś z tych pierwszych ciepłych dni. Jak zwykle pochłonęła mnie niezmierzona toń pól. Rzepak akurat pękł i rozlał się po horyzont odurzającą żółcią.
Spod moich stóp unosiły się obłoki piachu i kurzu. Fera szalała, zanurzając łeb w każdym źdźble trawy.
Znad rzepakowej toni wyłaniał się powoli dach. Ten dom, na który zerkam ukradkiem, myśląc w mroźne zimowe popołudnie, czy zdołałabym mieszkać na takim odludziu?
Przed bramą stała kobieta, machając komuś na pożegnanie. Nagle zawołała:
– Uważajcie na siebie! Zwłaszcza tam na skrzyżowaniu, rozglądajcie się, słyszycie?!
Odpowiedziały jej jakieś niezrozumiałe okrzyki z oddali. Na między pośród pól dostrzegłam dwóch chłopców na rowerach. Odwróciłam się do kobiety. Wzrok wtopiony w dal przeniosła na mnie.
To trwało ułamek sekundy, może mniej, może nawet wcale. Może po prostu równocześnie zabiły nam matczyne serca.
– Też tak zawsze wołam do swoich – powiedziałam i wspólnie odprowadziłyśmy wzrokiem chłopców, aż rowery wchłonął żółty horyzont.
– Na lody do wsi pojechali – usłyszałam, wypowiedziane cicho z jakąś rezygnacją.
Nie mówiłyśmy więcej. Gdzieś pomiędzy nami w lepkim powietrzu gorącego dnia, zawisły te wszystkie niewypowiedziane słowa, które zawsze brzmią tak pretensjonalnie.
Odchodząc, czułam, jak nadal jednym rytmem biją nasze serca. Wiedziałam, co tak naprawdę znaczyło na lody do wsi pojechali.

Czuję to samo każdego ranka. Kiedy ze zgrzytem otwiera się furtka. Drobna postać o kościstych kolanach chybocze się na rowerze. Na plecach nieproporcjonalnie wielki tornister jak odwłok dziwacznego owada. Na głowie wielki kask. Ma w sobie coś z mrówki. Zwinnej i nieporadnej jednoczenie. Jedną nogą odpycha się i rusza. Za nią kolejna postać i jeszcze jedna.
– Uważajcie na zakręcie! – wołam – jedźcie ostrożnie!
Patrzę jak Lolek, Sofia i Marynia przemierzą krajobraz za oknem w salonie. Biegnę do okna w kuchni i czekam, aż odwłok ostatniego tornistra zniknie za brzozowym zagajnikiem.
– Uważajcie na siebie – powtarzam w myślach – gdybyście tylko wiedzieli… – nawet nie umiem dokończyć myśli.

Któregoś dnia wsiadła do samochodu milcząca. Od razu wyczułam buzujące w niej emocje.
– Co się sta? – nie zdążyłam skończyć, wpadła mi w słowo ostrym jak brzytwa:
– Nic.
Przez moment jechałyśmy w milczeniu. Ona ze wzrokiem wbitym w kolana. Przebierająca nerwowo palcami.
– Mnie możesz powiedzieć – wyszeptałam, kładąc dłoń na jej dziecięcej wciąż rączce. Nie odpowiedziała. Kątem oka zobaczyłam, jak po jej policzku sturlały się dwie gęste łzy. Dłonie zacisnęła jeszcze mocniej. Zatrzymałam się na poboczu. Przytuliłam mocno, czując, jak moja bluzka przesiąka jej płaczem.
W końcu coś wybełkotała. Nie byłam pewna, czy dobrze rozumiem. Powtórzyła. I każde z tych słów od środka mnie rozerwało. Miałam ochotę zawrócić samochód. Dorwać człowieka, który powiedział jej, że jest brzydka, postawić przed lustrem i wrzasnąć: a ty jesteś ładny?! Pryszczaty gnoju?!
Nie mogłam zrobić nic, poza tuleniem jej z całej siły i powtarzaniem, jak bardzo jest pięknym człowiekiem.

Nie powiedział nic. Ani po treningu, ani w samochodzie. Dopiero w domu w kuchni podczas kolacji coś w nim pękło.
Chłopcy z nowej drużyny piłkarskiej nabijali się z jego ubrań i butów. Ktoś nawet go popchnął, a inni mieli ubaw. Spojrzałam na męża. Widziałam, jak jego twarz zachodzi purpurą. Mnie paliło od środka.
– A co na to trener?! – wykrztusiłam wściekła.
– Oni tak to robili, żeby trener nie widział.
– A ty nie mogłeś powiedzieć trenerowi? – wypaliłam i od razu ugryzłam się w język.
Czytałam z jego smutnych oczu. No pewnie, że nie mógł powiedzieć trenerowi. Był nowy w drużynie, najmłodszy, miał inne ubrania i buty, a do tego miał być skarżypytą?
– Kochanie – przytuliłam go – nie musisz chodzić na tę piłkę, to ma być dla ciebie przyjemność.
– Będę chodził – odparł stanowczo – jeszcze im pokażę.
Zadzwoniliśmy do trenera. Niewiele to dało. Nowi koledzy zawsze znaleźli sposób, żeby chociaż podłożyć Lolkowi nogę w szatni.
Wracał do domu przybity, ale szedł w zaparte, że sobie poradzi.
– Nie daj im się – powiedziała mu któregoś dnia przed treningiem Marynia – pamiętaj, czego cię nauczyłam.
– Czego?! – dopytywałam.
– Nieważne mamo – odparła i przybiła Lolkowi piątkę.
Tamtego dnia Lolek wrócił z treningu dumny jak paw.
– I co?! – Marynia wybiegła mu na spotkanie.
– Zrobiłem, jak mi kazałaś! – zawołał, pusząc się jeszcze bardziej.
Marynia podskoczyła z radości.
– Powiedz mi tylko, czy zrobiłeś komuś krzywdę? – zapytałam stanowczo.
– Mamo, nikomu nie zrobiłem krzywdy, ale mi też już nikt nie zrobi.

Kiedy byli mali, wykańczały mnie niedospane noce, ciągnący się w nieskończoność katar, miliony zadawanych pytań. Gdy spali, wpatrywałam się w ich spokojne twarze, dłonie zaciśnięte w piąstki.
I wiedziałam, że pod moimi skrzydłami są zupełnie bezpieczni. Pilnowałam, żeby nikt nie sypnął im piasku w oczy i nie wyrwał z dłoni łopatki.
Kiedyś płakali, bo nabili sobie siniaka.
Teraz znikają z pola mojego widzenia. Zanurzają się powoli w dorosłość. Gdy znikają za brzozami, nie wiem, kto rzuci im w twarz piachem. Nie dowiem się o wielu łzach i niejednym siniaku.
Tyle rzeczy w macierzyństwie boli, ale składanie matczynych skrzydeł boli inaczej. Szarpie trzewia.

Uważajcie na siebie. Gdyście tylko wiedzieli, jak bardzo chciałabym uchronić Was przed światem i jak bardzo nie mogę tego zrobić.

Podobne posty

26 komentarzy

Patrycja 8 czerwca, 2021 - 6:51 pm

To jeden z piękniejszych tekstów, jakie ostatnio czytałam❤❤ może dlatego, że moje serce też od 14 miesięcy bije matczynym rytmem więc w tym poście widzę odbicie moich trosk i rozterek, jak to będzie w tym dorastaniu, które zapewne spotka nas szybciej niż mi się teraz wydaje.

Odpowiedź
Miss Ferreira 10 czerwca, 2021 - 7:31 am

Och tak, ciągle wyświetlają mi się zdjęcia dzieci sprzed lat, jakby to było moment temu. Moje dziewczynki są mojego wzrostu, ale już „tęższe” ode mnie, nawet nie mogę wziąć ich na ręce.
Ciesz się tym, co jest. Wszystko co ciężkie teraz, szybko minie <3
Dziękuję Ci

Odpowiedź
Karo 8 czerwca, 2021 - 7:28 pm

Boże… Tak czytam i chyba czuję to samo, mino że mój synek ma dopiero 10msc. Ten niepokój co się z nim będzie działo kiedy już pójdzie swoją drogą… I ta bezradność, bo kto go wtedy ochroni?
Dzięki za ten wpis!

Odpowiedź
Miss Ferreira 10 czerwca, 2021 - 7:34 am

W ogóle ten niepokój o dziecko, to takie nowe uczucie, którego wcześnie właściwie się nie doświadcza. czasem mnie przeraża, że zabiorę ten niepokój do grobu.
Buziaki

Odpowiedź
Agnieszka 8 czerwca, 2021 - 8:47 pm

Kurde. Mam 26 lat, nie mam dzieci, a czuję te rozdzierające emocje, kiedy czytam Twój tekst, piękny.

Odpowiedź
Miss Ferreira 10 czerwca, 2021 - 7:36 am

Dziękuję <3

Odpowiedź
Joanna 8 czerwca, 2021 - 8:50 pm

To najpiękniejsza definicja macierzyństwa jaką przeczytałam w życiu. Płacze oczywiście jak bóbr, patrząc na piąstki śpiącego bobasa i myśląc o starszaki za ścianą, który jutro zniknie mi za zakrętem w drodze do szkoły. Masz wielki talent do słów. Dziękuje.

Odpowiedź
Miss Ferreira 10 czerwca, 2021 - 7:36 am

Dziękuję <3

Odpowiedź
jeeves 9 czerwca, 2021 - 7:48 am

Saro, Twój tekst przyprawił mnie o łzy. Składanie matczynych skrzydeł boli tak bardzo, że niektóre z nas nigdy ich nie złożą. Jednak, gdy patrzysz na pierwsze samodzielne zwycięstwa swoich dzieci, duma jest większa niż ból.

Odpowiedź
Miss Ferreira 10 czerwca, 2021 - 7:38 am

Tak właśnie, chodzi o to, żeby pamiętać, że musimy te skrzydła złożyć, inaczej nie damy dzieciom żyć.
Duma jest wielka, ale kiedy patrzę na ich różne smutki, na które nie mam wpływu, to czasem mnie rozdziera od środka.
Ściskam

Odpowiedź
Ola 9 czerwca, 2021 - 8:08 am

Ja z tych niepłaczliwych, ale bardzo się wzruszyłam czytając ten tekst. Jak niesamowicie potrafisz ubierać uczucia i emocje w słowa, to prawdziwy dar.
Twojego bloga odkryłam, gdy byłam w ciąży, teraz jestem mamą dwulatka. Niedawno wróciłam do Twojego tekstu pisanego gdy Lolek kończył dwa lata.. a za kilka wrócę pewnie do tego 🙂
Mam też od niedawna kota i tekst 'a kot znowu nic nie zjadł' znajduje się w naszym codziennym kanonie domowych tekstów 🙂
Dziękuję, że dla nas piszesz Saro, to wspaniałe co robisz! pozdrawiam serdecznie

Odpowiedź
Miss Ferreira 10 czerwca, 2021 - 7:39 am

Po takich komentarzach aż człowiek chce pisać <3 Dziękuję.
Nasz kot prosi o jedzenie nawet w trakcie jedzenia 😀

Odpowiedź
Agnieszka 9 czerwca, 2021 - 12:29 pm

Rozumiem Twoje troski … mam tak samo.
Ale co ta Marynia powiedziała bratu? Ale mnie nurtuje 🙂

Odpowiedź
Miss Ferreira 10 czerwca, 2021 - 7:42 am

Nauczyła Lolka chwytów z samoobrony. Lolek postawił się najsilniejszemu w grupie chłopcu. Od tamtej pory jest spokój.

Odpowiedź
Anonim 9 czerwca, 2021 - 12:45 pm

Saro, ach Saro, żebyś Ty wiedziała jak bardzo Twój tekst jest o mnie… Aż łza się w oku zakręciła…

Odpowiedź
Miss Ferreira 10 czerwca, 2021 - 7:46 am

<3

Odpowiedź
Maria 9 czerwca, 2021 - 5:57 pm

Dziękuję za ten wpis … I te słowa o każdej z nas…

Odpowiedź
Miss Ferreira 10 czerwca, 2021 - 7:46 am

Dziękuję <3

Odpowiedź
Edyta 9 czerwca, 2021 - 6:07 pm

Popłakałam się… Mój syn prawie 17 letni- wyższy niż ja ( o głowę z szyją 😉), ważący 15 kg więcej niż ja… Jedynak i moje oczko w głowie… Dziś chodzący na ogniska z dziewczynami i kumplami; ma swoje tajemnice i swój świat. Skrzydła złożyłam już jakieś 3 lata temu, ale lęk o niego trwać będzie wiecznie…

Odpowiedź
Miss Ferreira 10 czerwca, 2021 - 7:49 am

Tak bardzo Cię rozumiem <3

Odpowiedź
Agnieszka 9 czerwca, 2021 - 8:42 pm

Moje to jeszcze maluchy, ale…nie wyobrażam sobie tego dnia, gdy puszczę je w świat. A dziecko to podobno wypuszczona strzała z łuku i niewiele już można zrobić, tylko obserwować jej lot…

Odpowiedź
Miss Ferreira 10 czerwca, 2021 - 7:59 am

Właśnie tak, aż mnie ścisnęło, jak to przeczytałam 🙁

Odpowiedź
Beata 10 czerwca, 2021 - 5:31 am

Czytalam I plakalam, czytalam I plakalam… Jak byc ta matka Co zawsze jest I uchroni, a jednoczesnie daje przestrzen i czas do sanodzielnosci, odwagi I ciekawosci… Dzis mam malutki dzieci, ale sxiska mnie za kazdym razem kiedy moj trzy latek wola, ze sam, ze on duzy, ze chce isc z Tata a nie mama…

Odpowiedź
Miss Ferreira 10 czerwca, 2021 - 7:58 am

To chronienie i jednocześnie pozwalanie na samodzielność to trudna sztuka 🙁
Ściskam <3

Odpowiedź
Justyna 10 czerwca, 2021 - 5:46 am

Piękne słowa 😢!!!

Odpowiedź
Miss Ferreira 10 czerwca, 2021 - 7:57 am

<3

Odpowiedź

Napisz komentarz