100% BEEF

Jak zwykle o tej porze roku za sprawą dramatycznego niedoboru koloru w przyrodzie, budzi się do życia moje wewnętrzne ptactwo – sroka i papuga. To czas, kiedy stylistyczny dementor, towarzyszący mi większość czasu, idzie na zasłużony odpoczynek. Ja zaś pilnie przyglądam się światu, łapczywa na wszystko złoto co się świeci i jest kolorowe.
Styczeń to również czas, kiedy nie opuszczam swojej nory bez zacnego skrawka futra – to może być raptem futrzany mankiet, ale niech coś się futrzy, na boga!
Dopiero kiedy jestem starannie powleczona kolorem, futrem, złotem i kreatywnym deseniem, czuję się gotowa podbijać czerwoną budę z burgerami 100% BEEF.

Zaprawdę powiadam Wam kochani Czytelnicy – dziarsko przywdziewajcie kolor, niech nam zima lżejszą będzie!




płaszcz, sweter, spodnie – lumpex | buty – Ryłko | futrzak – Stradivarius | torebka – Paul`s Boutique (sprzed pięciu lat) | czapka – Terranova

You may also like

7 komentarzy

  1. Ojj potrzeba trochę koloru w tej szarości. Niestety u nas nie przyjęły się jeszcze kolory w zimie i 90% osób chodzi na czarno przez połowę roku…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.