BIKINI – WYBUCHOWA HISTORIA

Niespełna dziesięć lat temu po raz pierwszy odwiedziłam Brazylię – ojczyznę mojego męża.
Nie muszę chyba nikomu tłumaczyć, że przepadłam – ja bladolica niewolnica słońca.
Świąt Bożego Narodzenia, spędzanych nad oceanem w niemiłosiernym upale, nie pokalałam jednym wspomnieniem o płatku śniegu. Zrozumiałam wtedy, że spokojnie mogłabym się tu urodzić i jak każdy Brazylijczyk całe życie marzyć o śniegu, zobaczonym na żywo, a znanym jedynie z pocztówek.
Los zadecydował jednak, że zostanę Królową Śniegu, a koronę śniadej dziewczyny z Lambady oddam jakiejś ponętnej Brazylijce. Trudno.
Na miejscu zaskoczyła mnie najbardziej moda plażowa. Jak różnie rozumiemy pojęcie nagości i że tak na dobrą sprawę parę metrów sznurka może posłużyć przeciętnej Brazylijce za całą garderobę kąpielową. Szybko usłyszałam, że chyba upadłam na głowę, wyskakując na plażę w tych pantalonach rodem z Krainy Lodu!
Postanowiłam więc nie epatować powściągliwością i w ramach obcowania z inną kulturą, grzecznie powlekłam pośladki skrawkiem sznurka.
Minęło dziesięć lat, a moje bikini nadal leży zakurzone na strychu. Brazylijski powiew nagości wciąż nie dotarł na polską plażę.
Biorąc pod uwagę historię bikini, mogę raczej nie dożyć tego dnia.

#Piazza Armerina
Tymczasem przenieśmy się do środkowej Sycylii, niedaleko miasta Piazza Armerina. Jest połowa lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku
Archeolodzy pracują na terenie Villa Romana – to ogromna posiadłość letniskowa z IV w n.e.
Prace naukowców doprowadzą do odkrycia największego na świecie zbioru mozaik rzymskich, a Villa zostanie wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Mozaiki przedstawiają sceny z życia codziennego jej mieszkańców – ot polowanie, wyścigi, kąpiel w łaźni oraz … dziewczęta w bikini!
Na dłuugo zanim Brigitte Bardot zbulwersuje świat, wyłaniając się z wody w kusym bikini niczym Afrodyta z piany.
Niestety czas pomiędzy IV w. n.e a połową ubiegłego wieku będzie wypełniony wiekami ciężkimi dla mody plażowej. Rozchełstana kostka u nogi będzie lubieżnym epatowaniem golizną, a roznegliżowane przeguby najwyższą formą wyuzdania. Nikomu nawet nie śni się brazylijski sznurek, dzielący pośladki i świat na pół.

#epoka wiktoriańska
Epoka wiktoriańska przynosi światu modę na zażywanie morskich kąpieli, a wraz z nią modę na stroje kąpielowe. Jeśli oczyma wyobraźni teraz kobiety zrzucające wielometrowe zwoje materiału i wdzięcznie pokrywające się lycrą to jesteście w błędzie.
Ówczesne stroje kąpielowe, wyglądały bardziej jak dzisiejsze kreacje studniówkowe w wersji „dorodna beza z kremem”. Nieodzowne były pantalony, pończochy, specjalne obuwie i nakrycie głowy. Jakby tego było mało strój kąpielowy często obciążało się kamieniami, żeby suknia nie unosiła się na wodzie.
Wierzę, że taka kąpiel była czystą przyjemnością.

#Annette Kellerman
W sukurs modzie kąpielowej szczęśliwie przyszła emancypacja.
Kobiety zaczęły uprawiać sporty dotąd zarezerwowane jedynie dla mężczyzn, jak chociażby pływanie.
Tu w historii mody, emancypacji i sporu zapisała się Annette Kellerman – pływaczka.
Jako pierwsza próbowała przepłynąć kanał La Manche.
Wyobraźcie sobie jednak, że płyniecie przez kanał La Manche, co samo w sobie jest już nie lada wyzwaniem, a między nogami fruwają Wam pantalony, falbany i kamienie. Cudem jest nieutonięcie, a co dopiero przepłynięcie kanału! Nic więc dziwnego, że sportsmenkę trafił szlag i w 1907 roku pojawiła się na plaży w Bostonie.. w jednoczęściowym, przylegającym do ciała stroju!
Tym widokiem zgorszyła rzeszę niewinnych mężczyzn za co została aresztowana!
Czy kobietę, która w pantalonach chciała przepłynąć kanał La Manche może przestraszyć areszt?
Oczywiście, że nie. Annette Kellerman jeszcze dwukrotnie zostanie zakuta w kajdanki za demoralizowanie po czym założy własną firmę, produkującą stroje kąpielowe.

#bikini
W czterdzieści lat po bostońskim incydencie z Annette Kellerman w roli głównej, Jaques Heim, francuski projektant mody zaprezentował światu dwuczęściowy strój kąpielowy, do złudzenia przypominający ten z fresków w Piazza Armerina.
Kostium nazywał się „Atom”, bo tak niewiele zasłaniał.
Kilka miesięcy później świat zobaczył kolejną odsłonę dwuczęściowej plażowej garderoby. Tym razem autorstwa Louisa Rearda.
Kreator nazwał swoje dzieło „Bikini” od wyspy na Pacyfiku, gdzie Amerykanie testowali broń jądrową – bo jak tłumaczył – reakcja na taki kostium może być tylko wybuchowa.
Nie pomylił się, próżno było szukać modelki, która przywdziałaby ten gorszący strój, okrzyknięty przez konserwatywne środowiska „bramą do piekieł”.
Ostatecznie zgodziła się Micheline Bernardini, tancerka z Casino de Paris.
Po pokazie otrzymała 50 tysięcy listów z propozycjami matrymonialnymi. Reard zaś promował swoje dzieło, jako jedyny strój do pływania, który z łatwością można przewlec przez obrączkę ślubną.

#Brigette Bardot
Tymczasem bikini otworzyło nie tylko bramę do piekieł, ale również wrota Hollywood.
Kiedy w 1956 roku Brigitte Bardot pojawiła się w filmie „I Bóg stworzył kobietę”w kusym bikini, świat najpierw oblał się rumieńcem, a następnie oszalał na punkcie „bardotki”, która stała się na Lazurowym Wybrzeżu prawdziwym hitem.


#lata 60te

Amerykańska rewolucja seksualna i ruch hipisowski sprzyjała modzie na bikini.
W 1957 roku na okładce popularnego magazynu Life w dwuczęściowym stroju pozuje Jane Mansfield – to pieczętuje społeczna akceptację na nowy strój kąpielowy. Po Brigitte Bardot na ekrany wdzierają się skąpo odziane dziewczyny Bonda – od Ursuli Anders w „Doktorze No” aż po współczesną Halle Berry.

#dziś
Tymczasem XXI wiek dziarsko przekroczył bramę piekieł i śmiało paraduje w negliżu Bezwstydnik! Tsunami nagości rozlało się po plażach i social mediach.
Nad polskie wody nie dotarła jeszcze fala brazylijskich sznurków, jednak przezornie nie wyrzucam swojego bikini – kto wie co wydarzy się niebawem.
Pomyśleć tylko, że gdybym zrobiła te zdjęcia siedemdziesiąt lat temu to po wieki miałabym zacne miejsce w wikipedii, jako demoralizatorka ludzkości.
No niestety – takie czasy, trzeba naprawdę się postarać, żeby ktoś uniósł nad człowiekiem brew, ech…

Będę więc myśleć, jak przebojem wedrzeć się do wikipedii, a w międzyczasie przygotowałam dla Was subiektywny przegląd najfajniejszych bikini, jakie znajdziecie na Zalando. Moje typy pogrupowałam cenowo, tak żeby łatwiej Wam było znaleźć coś dla siebie.


1. Even&Odd 2. Zalando Essentials 3. Zalando Essentials 4. mint&berry 5. Missguided


1. s.Oliver 2. s.Oliver 3. Bench 4. Brunotti 5. Brunotti


1. Bench 2. Roxy 3. Hilfiger Denim 4. Roxy 5. JETTE

Polecam Waszej uwadze również dodatki na plażę. Okulary Ray Ban, o które tak często mnie pytacie są właśnie na Zalando w promocyjnej cenie.
Zachęcam Was też do udziału w konkursie Wygraj wakacje swoich marzeń – do zgarnięcia jest voucher o wartości 10 000zł na wymarzoną podróż.


1. torba Superdry 2. Okulary Ray Ban 3. kapelusz mint&berry 4. Klapki G-Star

Bibliografia:
Francois Boucher Historia mody. Dzieje ubiorów od czasów prehistorycznych do końca XX wieku.
Alina Dziekońska-Kozłowska Moda kobieca XX wieku
Wikipedia

*Wpis powstał we współpracy z Zalando.

You may also like

26 komentarzy

  1. Sara tak najzupełniej szczerze, uwielbiam Cię! Bez cukrowania jesteś, zdaje się, jedyną blogerką, która umie robić wpisy tak sprytnie, że się czytelnik nie orientuje, że jest to współpraca z daną firmą. Opowiadasz historie, wplatasz te swoje piękne poetyckie porównania, chce Ci się <3 czyta się to jak najpiękniejszą opowieść 🙂
    Żeby nie było tak słodko,za figurę Cię nienawidzę. Jak można tak bosko wyglądać mając trójkę dzieci??!! Wtf? Kompleksy mam jak z Lublina do Brazylii.. 😉

    1. Dziękuję za tyle dobrych słów.
      Wszystkie wpisy staram się przygotowywać rzetelnie, ale te które powstają we współpracy – w szczególności. Bardzo szanuję czytelników, nie wyobrażam sobie wciskania im kitu.
      Co do figury, dzięki, ale oczywiście brzuch nie jest umięśniony sam z siebie – od kilku miesięcy robię regularnie „deskę” – u mnie się sprawdza, poza tym codziennie godzinny intensywny (7km) spacer z psem.
      Mój mąż od stycznia jest na diecie i trochę przełozyło się to na mnie.
      Ale spójrz na dobre strony – nie mam wcale cycków! 😀

    1. Od kilku miesięcy regularnie robię „deskę” i u mnie sprawdza się to lepiej niż wszystkie Chodakowskie 😀

  2. Saro, wybacz bezpośrednie pytanie – ale skoro jesteś heliofilem, to dlaczego zatem nie zamieszkaliście w ojczyźnie Twego męża? Pozdrawiam ciepło z Lublina:)

    1. Bo mamy tu w Polsce dobre życie. Brazylia nie jest krajem, gdzie łatwo wychować i zapewnić byt trójce dzieci. Szkoły, opieka medyczna – są bardzo drogie. Kiedyś nawet rozważaliśmy taką opcję, ale po porządnym rachunku strat i zysków, uznaliśmy że zostajemy 🙂

        1. Oczywiście, że nie. Ja w ogóle uważam, że Polska jest cudownym pięknym krajem. Nie jest idealna, ale żaden kraj nie jest 🙂

  3. O kurczę, to ja też chyba jestem psychofanką, bo nie wyobrażam sobie dnia bez zajrzenia na tego bloga.. No po prostu nie da się 😉

  4. Hej! Całkiem niedawno trafiłam na Twojego bloga, ale już przeczytałam chyba połowę wpisów i wciąż czekam na kolejne. Super się Ciebie czyta 🙂 Jeszcze dziękuje za inspiracje kostiumowe, bo ostatnio poszukuje czegoś odpowiedniego:D Powiedz tylko, czy ten kostium który masz na sobie ma usztywnienie? Pozdrawiam i życzę cudownego dnia!

  5. Kurcze, Dziewczyny! Jak się tę „deskę” robi? Bo tu środek lata a ja mam michelin’a na brzuchu! 🙂 A Sara i Jej blog to samo dobro. Uwielbiam! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.