JEDZIEMY NA PÓŁNOC

Nadaję do Was z pociągu. Za oknem przemykają obrazy marcowej Polski. Pod powłoką szarości kiełkuje ta nieśmiała wiosenna zieleń. Do wagonu co chwilę wdziera się gwałtowne słońce. Ludzie zaczynają mrużyć oczy i odganiać promienie jak namolnego owada. Uwielbiam tę porę roku. Powinna nosić nazwę „najlepsze dopiero przed nami”.
Jedziemy na północ. Wysoko wysoko. W stronę spełniającego się marzenia. Być może jeszcze dziś zobaczymy zorzę polarną.
Ktoś rzucił hasło jeszcze latem „słuchajcie, a może zorza polarna w marcu?”. Zgodziliśmy się.
Ostatnio wszystkie niesforne plany po prostu wpisujemy w kalendarz. Tam nabierają ogłady. Stają się osiągalne. Jakoś znajdują się na nie czas i pieniądze. Bywa, że wyszarpane z dziury czasowo budżetowej.
Po planach zostają wspomnienia. Na całe życie.
O tym dniu opowiem po latach wnukom.
To był bodaj 2019, w każdym razie okolice 2020. Pamiętam ten dzień dokładnie. Miałam na sobie granatową sztruksową sukienkę. Jechaliśmy takim nowoczesnym pociągiem. Dla was teraz to normalne, ale my się zachwycaliśmy, że tak cicho jedzie.
W Gdańsku mieliśmy przesiadkę, a stamtąd samolot do Tromso. Zorzę zobaczyliśmy o północy.

Wpiszcie do swoich kalendarzy coś niedorzecznego. Może wyrośnie z tego jakieś fajne wspomnienie.
Macham do Was z pociągu!

płaszcz – Reserved | dżinsy – Zara % | marynarka – PER TE Boutique| botki – Medicine | okulary – Ray Ban

You may also like

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.