NIECH SIĘ SUKIENKA DOBRZE NOSI!

Niby nikt mi nigdy nie obiecywał, że życie we wspólnocie rodzinnej to będzie obłok waty cukrowej, ale mało kto wspominał, że to bardziej spływ rzeką dziegciu.
Kiedy już czuję to przyjemne mrowienie w skrzydłach, świadczące o tym, że „ooo, mogę wszystko”, przychodzi do mnie ta moja latorośl, na wyrost zwana owocem miłości, żeby mi przypomnieć, że ornitologicznie rzecz biorąc to bardziej jestem drobiem z aspiracjami na orła…

– Mamo, a ty kim chciałaś być jako dziecko – pyta, chrupiąc truskawkę.
– Tak naprawdę, tak naprawdę to chyba pisarką – odpowiadam z lekkim wahaniem.
– Aha, a zostałaś blogerką – podsumowuje moje dziecko, a podsumowanie nosi znamiona obelgi – no mam nadzieję, że mi się nie przytrafi to co tobie – kontynuuje moja córka marnotrawna, konsumując kolejną truskawkę – bo ja chcę być projektantką mody i mam nadzieję, że nie skończę jak krawcowa.

Kurtyna.
Zaprawdę powiadam Wam, żaden bloger nie jest mile widziany w swojej rodzinie.

Tymczasem życie zaproponowało mi jakieś ochłapy sprawiedliwości – skoro własna rodzina mi nie błogosławi, to przynajmniej błogosławią mi lumpeksy.
Trudno nie wierzyć w przeznaczenie, kiedy mijasz na ulicy manekina w takiej sukience. Strzała lumpeksowego amora momentalnie utkwiła głęboko w moim sercu.
– Przepraszam – pytam panią sprzedawczynię – jaki to rozmiar? Jest sens mierzyć?
– Lepiej niech pani zmierzy, bo problem z tą sukienką jest taki, że raczej dla osoby z małym biustem, już kilka pań mierzyło i właśnie w biuście się nie dopinały – radzi.
– A to świetnie się składa, bo ja jestem całkiem nieskalana cyckiem – odpowiadam, zasuwając kotarę w przymierzalni.
Kiedy spoglądam w lustro, widzę już, że nie bez powodu ustrzelił mnie lumpeksowy amor – ja i sukienka jesteśmy dla siebie stworzone.
Doskonale wypełniamy sobą tę pustkę, gdzie normalnie znajduje się biust.
I nagle doświadczam tej niezwykłej ekstazy – nic nie jest ważne, a świat jest piękny, bo mam nową sukienkę!
Wychodzę ze sklepu rozanielona, a pani sprzedawczyni krzyczy za mną:
– Jak pani to powiedziała?!
– Co?
– No o tych cyckach!
– Aaa, że jestem nieskalana cyckiem?
– Cudowne! Będą to powtarzać! Niech sukienka się dobrze nosi – błogosławi mi pani ze sklepu.

No. I nosi się.
Dobrze.




sukienka – lumpeks (h&m)
top – Mango
trampki – Convers
torba – Pan tu nie stał

You may also like

34 komentarze

  1. Sukienka jest cudna a Ty wygladasz w niej dziewczeco a jednoczesnie bardzo szykownie. Marzę o takiej i z łezką nostalgii myślę o studenckich, lubelskich czasach kiedy buszując po szmateksach czulam że złapałaam szczęście za nogi

  2. Panie Jeżu, tak chcę wyglądać, gdy i moje dziecię będzie miało ten niewyparzony język, a wiek w dowodzie studencki już nie będzie! Pięknie, cudownie, tak świeżo, że napatrzeć się nie mogę! 🙂

  3. Ależ śliczna ta sukienka! O mamuniu!! ….Powiedz Zbyniowi ;P , że sobie uszyje hahahah bo sobie umiem zaprojektować i taaa da uszyć 😛 O jeju jeju prześliczna!
    ps. Jakie to jest piękne, że dzieci tak swobodnie myślą o tym kim chcą być w przyszłości. Kurcze oby trafiły tak w 10. A ty przecież książkę napiszesz 😉 to będziecie kwita! Zbyniowi kopara opadnie i takie tam 😀 .

  4. Ja się pytam ile Ty masz Pani lat? 18? Czy jednak już magiczna bariera 20 lat przekroczona? No do cholery do jasnej, to grzech tak wyglądać!!!! A sukienka jest, że tak powiem w języku młodzieży „na pełnej…” I jeszcze jedno pytanie musze zadać, czy to ładnie tak te.nogi do.nieba odsłaniać. Przecież od tego się robią wypadki samochodowe!!! Oj Pani Fereiro, niezła z Pani rozrabiara.

  5. Wiem ! Już wiem ! Jak to możliwe, że wcześniej nie wpadłam na to kogo mi przypominasz ?! 3 zdj. rozwiało moje wątpliwości – Meg Ryan ! Ale jeszcze w swych najlepszych czasach, gdy ona była nieskalana botoksem 😉

  6. Padłam Ferreira – a zostałaś blogerką ;););) – mam nadzieję, że nie skończę jako krawcowa!
    Dzieci są boskie i bezlitosne zarazem. Dar, błogosławieństwo czasem przekleństwo…
    Mój dopiero zaczyna, mówić itd., spytał „mamusiu, czy jesteś już stara?”
    O Ferreiro, gatunek matczyny zbiera owoce swej miłości 🙂

  7. ja skalana cycem az nadto,czasem to przeszkadza,marynarki fajne kupic nie moge ani sukienki ,wszystko rozmiar większe,co wygląda jak wór,,,,

  8. Sara, wyglądasz jak nastolatka!!! Sukienka jest świetna, też bym ją brała :)!!!
    Mistrz drugiego planu też jest zachwycony Twoim lookiem :D)!!! Fajne zdjęcia :)!!!!

    A propos cycków. Wyjść ze zdumienia nie mogę, że jeszcze kilka lat temu byłam dumną posiadaczką miseczki C, a po dziewczynkach jakieś mizerne A mi się ostało ;).

  9. Sukienka jak sukienka, ale te Twoje nogi – to dopiero nabytek! 😊 wyglądasz jak świeżo upieczona maturzystka, a nie matka 3 dzieci!

  10. Sukienka jak sukienka, ale te Twoje nogi – to dopiero nabytek! 😊 wyglądasz jak świeżo upieczona maturzystka, a nie matka 3 dzieci!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.