SŁUCHAJ I MILCZ

Poranek. W trybie zombie przeglądam facebookową taśmę. I jak to bywa, niechcący wpadam na czyjeś buzujące uczucia. To skarga matki, która ma chore dzieci. Pisze, że czasem ma ochotę pierdolnąć tym grajdołem i zacząć wyć. Rozumiem ją. To znaczy, tak mi się wydaje. Na tyle, ile matka zdrowych dzieci może sobie wyobrazić, co czuje matka chorych dzieci. Mniej więcej tyle samo, ile człowiek ze zdrowym wzrokiem zrozumie ślepego. Albo słyszący głuchego. Czyli mało. Powiedziałabym nawet, że w granicach emocjonalnych promili.
I nagle ten wirtualny skowyt matki chorych dzieci rozbryzguje się o ścianę porady. Oto człowiek, który pożarł wszystkie rozumy świata, poklepuje się po brzuchu i tako rzecze: „zmień dietę i wszystkie problemy miną”.

Czasem odnoszę wrażenie, że gatunek ludzi milczących i słuchających jest na wymarciu. Może to dlatego, że w epoce pseudo-kołczy, gdzie wystarczy tylko kliknąć i wybrać idealny model świetnego życia, wypada po prostu mieć odpowiedź na wszystko. To ten typ człowieka, który tylko czeka, aż skończysz mówić, żeby wyciągnąć spod stołu bombonierkę z poradami. Nadzienie truskawkowe najlepsze na depresję! Marcepan na łzy! Trufle na smutki dnia powszedniego!
Na początku roku odwiedziła mnie załamana przyjaciółka. Cały weekend płakała. Potrzebowała niewiele – ot ramienia do wypłakiwania się, moich uszu do słuchania po raz setny tego samego, mojego milczenia i kolejnych kubków herbaty.

Człowieku Dobra Rado, powiem Ci, czego potrzebowała ta matka. Wirtualnego poklepania po ramieniu. Ona chciała, żebyś kliknął tę cholerną emotikonę z serduszkiem czy płaczącą buźką, ewentualnie napisał „przytulam”. Poczęstowałeś ją czekoladką z gównianym nadzieniem.

A co do diety, będącej remedium na wszystko, to gwarantuję, że najlepsi dietetycy świata mają czasem ochotę pierdolnąć tym grajdołem i zacząć wyć. Jak każdy jeden człowiek od czasu do czasu. Bo to jest ludzkie.
Słuchaj i milcz, ewentualnie przynieś herbatę.

You may also like

5 komentarzy

  1. Wpadam od czasu do czasu do Ciebie (głownie na wpisy na fb, czasm na bloga). I chyba to będzie pierwszy komentarz. Fajnie piszesz, trafne spostrzeżenia i dystans do siebie:).
    Rozumiem Twoją złość, jak każdy człowiek czasem sama się o coś powkurzam. Widzisz, prawdziwy coach nie udziela rad – nie wolno nam tego robić. Coach dużo milczy i słucha oraz zadaje pytania. Jest zasadnicza różnica pomiędzy coachem, mentorem, trenerem, a doradcą. Ot i tyle. Szkoda wszystkich wrzucać do jednego worka. Co tu dużo gadać, smutno mi się trochę zrobiło, bo kocham swój zawód. I jak to w życiu bywa, w każdym zawodzie są dobre i złe przykłady. Pozdrawiam, Renata

    1. Masz rację, nie powinnam tak pisać. Nie chodziło mi o wrzucanie wszystkich do jednego worka, użyłam skrótu myślowego – jak widać bezmyślnie. Poprawiłam tekst, przepraszam.

  2. słuszna słuszność !:)- niektóre rady są na wagę złota ale to chyba kwestia ich przekazania i potrzeby chwili w jakiej akurat znajduje się dana osoba z jakimś problemem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.