Nasze sposoby na odporność

Autor: Miss Ferreira
soki na odporność

Pisałam ostatnio o blaskach rodzicielstwa i o tym, że odkąd dzieci przesypiają noce, czujemy się z mężem, jakbyśmy przeżywali drugą młodość i  nieprzyzwoicie długo leżakujemy w sobotnie poranki.
Ale jest coś jeszcze. Coś, co prawdopodobnie każdy rodzic zna i czego nie da się chyba uniknąć.
Chorowanie dzieci.
Wczesne dzieciństwo moich dzieci już na zawsze będzie miało odgłos kaszlu i warczącego inhalatora.
Swego czasu zabierałam inhalator na wszelkie wyjazdy, bo jedno było pewne. Jeśli bym go nie wzięła, z całą pewnością wszyscy by się rozchorowali. Pewne też było, że jeśli planowaliśmy jakikolwiek wyjazd, to dokładnie noc przed wyjazdem ktoś zaczynał kaszleć. Po jednej kaszlowej nutce zaczynał się bronchitowy koncert na wszystkie gardła i oskrzela.
Patrzyliśmy na siebie z mężem tymi przekrwionymi oczami i łkaliśmy w rytm kaszlu naszych dzieci.
Pamiętam, że Lolek nawet w Brazylii wylądował na pogotowiu z zapaleniem krtani.
Kiedy moi rodzice załamywali ręce, że wnuki znowu chore, uspokajałam ich, mówiąc: Gluty do pasa to nie choroba, ale integralna część małego dziecka.
Dorosły ma nos, usta i brodę, a dziecko ma nos, gluty, usta i brodę. No tak po prostu jest.
Od urodzin Maryni zwanej kiedyś Zbyniem mija właśnie trzynaście lat. Lolek ma lat dziewięć.
Trochę to trwało, ale mogę Wam powiedzieć, że przestali całkowicie chorować. Zdarza się jakiś pojedynczy zabłąkany kaszel, ale to nic takiego.  Zresztą nawet, kiedy cos ich łapie, to już inne chorowanie. Siedzą sobie w łóżku, proszą tylko o herbatkę. Nikt nie wyje całą noc zatkany smarkami. 
Od lat nie byłam z dziećmi w przychodni i odwiedzamy to miejsce tylko w celu szczepień.
To nie wszystko, bo ja i mój mąż też nie chorujemy. Raz na kilka lat dopadnie nas ból gardła, nic więcej. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłam przeziębiona, ale z pewnością było to na długo przed wybuchem pandemii.
I oczywiście być może to zasługa dobrych genów, uwarunkowania naszych organizmów, ale nie byłabym sobą, gdybym nie wierzyła, że nie stoją za tym nasze dobre nawyki.
Drobiazgi, które towarzyszą nam od lat i przyczyniają się do naszej lepszej odporności.
Naprawdę uważam, że odporność i kondycja nie wymagają poświęceń i wyrzeczeń. To drobne zmiany, które mają znaczenie.

1. Jak najmniej cukru

Za czasów, kiedy Lolek był chorowitym kilkulatkiem, trafiliśmy do lekarza, który zrobił z nami godzinny wywiad i zapytał, czy jemy dużo słodyczy. Nie wiedziałam wtedy jaki to do licha ma związek z nieustannym kaszlem mojego syna. Okazało się, że ma. Od tego lekarza dowiedziałam się, że cukier szkodliwy na wiele sposobów, osłabia też naszą odporność. Zaproponował, żebyśmy ograniczyli spożycie wszelkich słodyczy.
Nie wyrzuciliśmy cukru z życia, ale zaczęliśmy na niego inaczej patrzeć. Jak na coś szkodliwego. Przestałam kupować słodycze podczas każdych zakupów, zniknęła szafka ze słodyczami, napoje zaczęliśmy słodzić miodem. Cukier w naszym domu od wielu lat jest gościem.

2. Nie kupujemy na zapas niezdrowych rzeczy

Tak to już jest, że paczka czipsów schowanych w górnej szafce nad lodówką bardzo osłabia moją silną wolę. Dlatego od lat nie chomikuję świństw, które uwielbiam. Oprócz czipsów mogę do nich zaliczyć zupki chińskie, które w niewyjaśniony sposób wyjątkowo pieszczą moje kubki smakowe.
Niekupowaniu świństw bardzo sprzyja mieszkanie na wsi daleko od sklepu 😀

odporność

3.  Pusta lodówka

Ja wiem, że może się to niektórym wydać kontrowersyjne, ale nasza lodówka zasadniczo jest pustawa…
Potwierdzą to dzieci, które co jakiś czas otwierają ją z rozczarowaniem, mówiąc „znowu nic nie ma do jedzenia”. Oczywiście jest to nieprawda. Zawsze na stole stoi kosz pełen owoców
i właściwie zawsze jest przynajmniej zupa. Dzieciom chodzi o to, że nie ma smakołyków, więc ponarzekają, po czym biorą jabłko.

4. Przemycam nasiona, do wszystkiego!

Kiedy mój mąż mnie poznał miał dla mnie dwie ksywki „potato girl”, bo tak lubię ziemniaki i „bird”, bo nieustannie dziobałam wszelkie ziarenka. Nic się nie zmieniło. Na drugie spokojnie mogę mieć „Ziemniak”, a ziarenka przemycam wszędzie. Do sałatek, zup, sosów, kotletów, ciast.

5. Jak najwięcej warzyw i owoców

Pochłaniamy naprawdę duże ilości warzyw i owoców. Zazwyczaj robię większe zakupy w poniedziałek i bagażnik mam nimi wypełniony. Do każdego obiadu jest wielka micha sałatki.
Moja teściowa założyła nawet zeszyt, gdzie spisywała wszystkie moje sałatki.
Z kolei ja od niej nauczyłam się, że jeśli zabraknie warzyw, to do każdego dania można dodać owoc. Banan, jabłko, czy gruszka z kotletem? Jak najbardziej!

6. Soki, soki i jeszcze raz soki

Od prawie roku regularnie pijemy soki, a wyciskarka Kuvings, którą dostałam, stała się jednym z moich ukochanych sprzętów kuchennych.
Naprawdę dbam o to, żeby przemycić codziennie szklankę czegoś zdrowego, czego normalnie domownicy by nie zjedli. Na ten przykład surowy burak. Sama się skręcam na myśl o tym, ale opracowałam taki przepis na sok z buraka, że smakuje jak ambrozja, serio!
A w sezonie chorobowym warto pić, bo sok z buraka jest wspaniały na kaszel i chore gardło.
Moim najnowszym odkryciem jest szot z imbiru i cytryny, podobno daje ogromnego kopa odpornościowego i stawia na nogi lepiej od kawy.

Mam trzy przepisy na pyszne i wspomagające odporność soki. Składniki wystarczy wrzucić do wyciskarki. 
  Imbirowy szot na odporność

 – 2 cytryny,

–  2 centymetrowy plasterek korzenia imbiru,

–  do gotowego soku dodajemy szczyptę kurkumy pieprzu 

Krzywi gębę, ale nie bardziej niż te barowe szoty 😉 

imbirowy szot

imbirowy szot na odporność

Sok z buraka na kaszel i bolące gardło

–  4 jabłka 

– 1 mały burak 

–  garść malin (w okresie zimowym polecam te mrożone, pamiętajcie, że można wrzucać mrożone owoce do wyciskarki, trzeba tylko wyjąć je wcześniej, żeby nieco odtajały. No i jeśli jesteście chorzy, to nie polecam lodowatego soku)

sok z buraków

Sok z buraków na kaszel i gardło

Nasz ulubiony sok, który nazywamy nektarem

-3 jabłka

-1 kiwi (w całości oczywiście)

To najprostszy sok, jaki robimy najczęściej i chyba nasz ulubiony, można dorzucić kawałeczek ananasa. 

sok jabłko kiwi

Nektar z jabłek i kiwi

Podrzucajcie swoje patenty na odporność. Tylko nie piszcie mi o syropie z cebuli. Ten etap mamy już za sobą!
Mam też dla Was zniżkę na wyciskarkę Kuvings. Co tu dużo mówić, ja polecam z całego serca. To sprzęt warty swojej ceny i u nas zwrócił się już, nie wiem, ile razy. Od roku nie było w domu kartonu z sokiem.  Klikając w TEN LINK kupicie wyciskarkę 240zł taniej. 
A jeśli temat Was interesuje to polecam dwa pozostałe wpisy o wyciskarce CZY WARTO KUPIĆ WYCISKARKĘ WOLNOOBROTOWĄ – znajdziecie tam wszystkie informacje. Jak się ten sprzęt czyści, czy hałasuje, czy jest bezpieczny dla dzieci. 
Oraz drugi wpis – NAJLEPSZE DANIA Z WYCISKARKI WOLOBROTOWEJ, gdzie znajdziecie przepis na najlepszy wegański smalec pod słońcem. 

wyciskarka kuvings*Wpis powstał we współpracy z marka Kuvings

Podobne posty

4 komentarze

Ange76 5 listopada, 2021 - 9:00 am

Dziękuję za podzielenie się tymi pomysłami. Musze rozruszać sokowirówkę i zacząć soki robić, bo niestety, ale spożycie owoców i warzyw u nas kuleje.

Na odporność mam dwa patenty. Jeden jest kontrowersyjny, ale u nas zadziałał rewelacyjnie, gdy dzieci co rusz kaszlały i smarkały. Robiłam wtedy „miksturę”: sok z 2 cytryn, 3/4 szklanki przegotowanej wody, 5 łyżek miodu, 5 ząbków czosnku przeciśniętych przez praskę. Wszystko wymieszać i odstawić w zamkniętym np. słoiku do lodówki na 2 dni. Po tym czasie pić 1 łyżkę stołową wieczorem lub w razie choroby łyżkę rano i łyżkę wieczorem. Jak dzieci były młodsze to zaczynałam oczywiście od łyżeczki do herbaty, ale jak się przyzwyczaiły, to nawet czosnek z mikstury wyjadały 😀

Drugi patent to pól szklanki wody odstawione z łyżeczką miodu na noc, rano dodaję do tego sok z 1/2 cytryny i piję na czczo. Nie tylko uodparnia, ale tez działa oczyszczająco na organizm. W razie choroby dobrze zwiększyć ilość do 2 razy dziennie.

Odpowiedź
agata 5 listopada, 2021 - 9:38 am

Saro piszesz to co siedzi w mojej głowie. Prawdę o cukrze znam od dawna, powoduje okropny kaszel u dzieci, drażni gardło, zakwasza organizm, powoduje alergie ect… w domu stosujemy jedynie w ciastach. Ale kochamy słodycze i nie odmawiamy ich sobie, ale staram się zachowywać rygorystyczną normę dla domowników. Jeśli następuje kryzys patrzę na słodycz i mówię: „nie dasz mi nic pożytecznego, oprócz sekundowej przyjemności”…:-) Gorzej jest z dziećmi, ale na rynku są całkiem fajne słodycze np. żelki z soków z owoców, czy gorzka czekolada z orzechami, ciastka owsiane – zdrowo i pożywnie. Soki robię rzadko. Nie mam tego cudownego sprzętu, który chwalisz ale wszystko przede mną. Natomiast u mnie góry owoców schodzą na pniu w postaci naturalnej. Aktualnie banany, jabłka i melony uwielbiamy. Dla dzieci obieram kroję w grube kawałki i stawiam na stół do śniadania, obiadu, na kolację, w przerwach m. posiłkami. Małe pomidorki czy surową marchewkę moje dzieci chodzą i podjadają jak ciastka. Pozdrawiam!

Odpowiedź
Edyta 9 listopada, 2021 - 6:47 am

Podaję przepis na miksturę 😉 uodparniającą: pół szklanki starego korzenia chrzanu, łyżeczką cynamonu, kurkumy, straty 2 cm pasek imbiru, sok z 4 cytryn i 3 łyżki miodu. Zetrzeć, połączyć składniki, przechowywać w lodówce i jeść po łyżeczce rano. Świetnie oczyszcza zatoki, oskrzela, rozgrzewa i uodparnia. Buziaki ❤❤

Odpowiedź
Edyta 9 listopada, 2021 - 6:49 am

Poprawki do wpisu poprzedniego: starty- słowniki w telefonach hulają jak chcą 😉

Odpowiedź

Napisz komentarz