PRZEPISY DLA DZIECI: CIASTO POMARAŃCZOWE MOJEJ TEŚCIOWEJ

Ludzie dzielą się na dwie grupy. Na tych, którzy gotują ściśle według przepisu, szlag ich trafia na słowo szczypta, bo ile to jest ta szczypta?! Szczypta krasnoludka czy olbrzyma?! Oni chętnie zdelegalizowaliby „szczyptę”, zrobili z niej liczbę pi. Dostają konwulsji, słysząc „na oko”, a kiedy sypnie im się ciut więcej mąki, już wiedzą, że spieprzyli i mogą wywalić wszystko przez okno. Gotowe danie porównują z oryginałem z przepisu, a kiedy odrobinę się różni są niepocieszeni.
Do tej grupy należy mój mąż.
Druga grupa to kuchenni wariaci, którzy sypią wszystko, jak leci, są ciekawi, co się stanie, kiedy wlejesz wodę do kwasu. Przepis jest jedynie drogowskazem, lubią zbaczać z drogi. Dla nich „szczypta” to droga do kulinarnej wolności. Niewypały nazywają „daniami autorskimi”, udają, że tak miało być.
Do tej grupy należymy ja i moja teściowa.
I doprawdy, gdyby nie to, że wszystko, co gotuję, gotuję na oko, prowadziłabym wspaniałego bloga kulinarnego.
Kiedy więc piszecie do mnie „koniecznie daj przepis”, to nie jest to łatwe, bo najpierw muszę go rozgryźć, wszystkie „szczypty, odrobiny, trochy” przeliczyć na prawdziwe liczby.
Dodatkowo musielibyście zobaczyć w akcji moją teściową, która nie dość, że gotuje w jakimś nieludzkim tempie, wszystko lata w powietrzu, to jeszcze dokładne ilości są jej największym wrogiem. Zapytana „ile?” Odpowie „mniej więcej tyle”, po czym sypnie mąką prosto z opakowania.
Dziś rano przyparłam ją do muru, kazałam przypomnieć sobie ILE DOKŁADNIE. I wydaje się, że mamy to! Mamy przepis na ciasto pomarańczowe. Ale bardzo możliwe, że jego sekretnym składnikiem jest to porządna szczypta szaleństwa. Taka większa odrobina na oko.

Moja teściowa nie używa właściwie żadnych sprzętów kuchennych – miksera nigdy nie miała, z mojego też nie korzysta. Dlatego wszystkie jej ciasta są bardzo łatwe do wykonania i mogą zrobić je dzieci.
Ja w każdą środę robię dla moich dzieci warsztaty kulinarne, uczą się gotować i piec. W cyklu PRZEPISY DLA DZIECI będę publikować takie właśnie proste rzeczy, które mogą zrobić Wasze pociechy.

CZEGO POTRZEBUJEMY
1 szklanka cukru
2 jajka całe
szczypta soli (!)
2 szklanki mąki
1 szklanka soku wyciśniętego ze świeżych pomarańczy
1/2 szklanki oleju
2 łyżki miękkiego masła
2 łyżeczki proszku do pieczenia

WYKONANIE (moja teściowa nie ma miksera, robi wszystko ręczenie, podejrzewam jednak, że można użyć miksera)
Cukier mieszamy z jajkami i szczyptą soli. Następnie dodajemy kolejno mąkę, sok, olej, masło, proszek do pieczenia.
Gęstą masę wylewamy na blachę (u nas to była tortownica o średnicy 25cm) i pieczemy w 170 stopniach przez ok. 50 minut (albo do suchego patyczka).
VOILA!

Jeżeli lubicie wilgotne ciasta, możecie zrobić dodatkowo syrop pomarańczowy i polać nim ciasto.
Syrop robimy z soku wyciśniętego z jednej pomarańczy, który gotujemy z dwoma łyżkami cukru do rozpuszczenia się cukru.

You may also like

15 komentarzy

  1. Jestem totalnie #teamteściowa, zawsze gotuję „na oko”, w dodatku jeszcze zazwyczaj popijając wino! 😉 Wszelkie przepisy dla mnie to tylko punkt odniesienia, bo kreatywność to jest to, co rządzi w mojej kuchni! 😉 Moje potrawy są w związku z tym zawsze niepowtarzalne! 😀 (ale naprawdę dobre!)
    Ciasto wydaje się być cudowne, spróbuję odtworzyć (po swojemu! 😉 )

  2. Witam, pani post bardzo mi się podoba! Jest bardzo pozytywny i aż chce mi się dołączyć do drugiej grupy gotujacych mimo że jestem nudną jedynką.. Obserwuje pani blog od lat i czytam z zaciekawieniem każdy post. Myślę, że jakby pani wydała książkę to polecialabym, pierwsza do sklepu stanąć w kolejce. Pani pisze w tak niesamowity sposób że, aż żal jak się post kończy. Życzę miłego dnia i poproszę by pani pisała więcej (a o książce mówiłam na poważnie) ha ha 🙏😊

  3. Przez chwilę myślałam, ze ten przepis to taki jak na tego kurczaka w whiskey, co whiskey pije się osobno. Tutaj z chęcią wypiłabym sok zamiast dodawać go do ciasta. Jestem raczej z tej pierwszej grupy gotujących, więc fajnie, ze przycisnęłaś teściową i podała proporcje. Dopisuje do listy ciast do upieczenia 🙂

  4. Mam chroniczna nieumiejętność gotowania z przepisu.
    Zawsze, ale to zawsze musze cos zmienić/dołozyc od siebie.
    W niewielu kwestiach jestem w zyciu wolna tak jakbym chciala, ale jedna z nich jest gotowanie.
    Nikt mi nie bedzie mówił, ile mam czego dodać!!! :))

  5. Cześć,
    Przepis wydaje się na tyle banalny, że chyba wypróbuję. Bo choć piekę przepyszne babeczki czy bułeczki, o tyle ciasta u mnie to zawsze zawsze zakalec… Chyba wolę mniejsze formy.
    Pozdrawiam,
    Kasia

  6. Czy Twoja tortownica na pewno ma 25cm?zrobilam wszystko wg przepisu w takiej samej tortownica ale ciasto nie jest tak wysokie jak Twoje…

  7. Skusiłam się na przepis, niestety ciasto zupełnie nieudane. Nie wiem co zawiniło, bo uwielbiam piec i robię to nonstop 🙁
    Wyszedł mi zakalec po raz pierwszy od dekady (może dlatego, że mieszałam mikserem?) i zupełnie nie czuć w nim świeżo wyciskanego soku pomarańczowego. W ogóle nie czuć, że to ciasto pomarańczowe, mimo iż jest też polane syropem… Szkoda, że nie mam brazylijskiej teściowej obok do wspólnego upichcenia.
    Pozdrawiam

    1. och jaka szkoda :(( Nie mam pojęcia, co się stało, ale zakalec to odwieczna nieodkryta tajemnica i muszę przyznać, że mojej tesciowej się NIE ZDARZA, mi nieraz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.