DZIEŃ, W KTÓRYM NIEBO PĘKŁO I SIĘ ROZLAŁO.

Drogi Pamiętniczku,

Jest 5 września 2017 roku. Dzień, który jutro stopi się z innymi w gęstą masę przeszłości i nie będę potrafiła go odróżnić od reszty.
A jednak niebo pękło i się rozlało.
Wsiadali do samochodu jedno po drugim, w swoich kilkuletnich majestatach. W płaszczach przeciwdeszczowych. W kaloszach. Z nieznośnie brzydkimi tornistrami, które sami wybrali, bo według nich były najpiękniejsze. Trzymali w rękach pudełka śniadaniowe i worki na buty.
Do szkoły wchodzili dumni, kilka kroków przede mną, zachowując stosowny dystans.
W szatni zniknęli mi z oczu. Stałam gdzieś z boku, wzrokiem szukając ich czupryn, aż z tłumu wyłowiłam ich roześmiane twarze. Rozchodzili się do klas z nowymi znajomymi. Beznamiętnie.
Szłam za nimi dyskretnie aż za każdym zatrzasnęły się drzwi. Beznamiętnie.
Zostałam na korytarzu sama, chłonąc zapach wypastowanego parkietu.
Kolejne drzwi, które się za nimi zatrzasnęły. Kolejne centymetry, których im przybyło. Kolejne nogawki, które są za krótkie. Kolejny słodko-gorzki cholerny wrzesień. Kolejne niemoje wakacje.
Wyszłam przed szkołę. Pękłam i rozlałam się jak to niebo nade mną.
Czas znowu mi uciekł.

Jest 5 września 2017 roku. Jeszcze przez kilka godzin.

You may also like

13 komentarzy

  1. Zazwyczaj wrzesień był dla mnie tym słodkim miesiącem, śmiem twierdzić nawet, że moim ulubionym… Do dzisiaj. Dzisiaj poczułam jego gorzki smak, całą jego gorycz, bo w tym roku odprowadziłam moich 4-letnich chłopców po raz pierwszy do szkoły (mieszkam w UK). Sama przed soba udaję od samego rana, że wszystko jest super…. nie jest, jest mi okropnie, okropnie smutno. Coś zmieniło się już na zawsze….

  2. Mam bardzo podobnie, ale nie umiałabym tego przekazać w tak cudownej formie – opiałaś, to czego ja do tej pory nie potrafiłam nazwać..

  3. Mam bardzo podobnie, ale nie umiałabym tego przekazać w tak cudownej formie – opisałaś to, czego ja do tej pory nie potrafiłam nazwać..

  4. Tak ja też sie tak poczułam, tym bardziej, ze trzeci bąbel poszedł juz do przedszkola, tylko dla mnie jeszcze trudne są do zniesienia komentarze typu no to teraz to już chyba pójdziesz do pracy lub na pewno się nudzisz w domu…etc.Ale jak iść do pracy, kiedy najmłodszego trzeba do przedszkola prowadzić i przyprowadzać, a w domu z trójką dzieci lub nawet kiedy są poza domem to sobie nudy nie wyobrażam.

  5. Jak to dobrze, że odnalazłam Twojego bloga w gąszczu blogowiczów – tak wyjątkowego, tak pięknie często opisującego to, co ja też czuję.. Dzięki Saro, że jesteś 🙂

  6. taaak. Mnie pęklo niebo gdy miały miał 6, 5 miesiąca (złobek), potem gdy miał 3 (przedszkole). Pięknie to opisałaś. Trzymaj się ciepło i nie przestawaj pisać (i fotografować:) lubię bardzo tu zaglądać!

  7. Cudnie, cudnie, cudnie..chociaż mój mały szkrab ma dopiero- już 5 miesięcy doskonale czuję to co Ty, i wyobrażam sobie ten parkiet i kolejne przykrótkie nogawki.

  8. Cudnie, cudnie, cudnie..chociaż mój mały szkrab ma dopiero- już 5 miesięcy doskonale czuję to co Ty, i wyobrażam sobie ten parkiet i kolejne przykrótkie nogawki.

  9. A ja tam cieszylam sie jak dziecko ze moj pobiegl (doslownie) pierwszy dzien do szkoly. Jego niepochamowana rzadza wiedzy i zabawy wreszcie jest zaspakajana. Uwielbiam jak teraz wraca po szkole z wypiekami i nowymi pomyslami a ja bez wyrzutow sumienia moge sprzatnac,ugotowac czy popracowac jak jest w szkole. A wieczorem mozemy spokojnie cieszyc sie wspolnym czasem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.