KOCHANA ZMĘCZONA MAMO…

Kochana Zmęczona Mamo,

Już dawno chciałam do Cibie napisać, ale jakoś nie miałam śmiałości.
I nawet teraz, kiedy składam te litery, nie bardzo wiem, w jakie słowa je ubrać.
Bo co mogę Ci właściwie powiedzieć? Że wiem co czujesz? Ale czy wiem na pewno? Jak mogłabym w ogóle przypuszczać, że wiem co się w Tobie dzieje?
Czy mogłabym Ci powiedzieć, że to minie? Tobie? Dla której czas przybrał kształt niezmierzonej teraźniejszości, utkanej z płaczu dziecka, pieluch, niewyspania, Twoich łez, zmęczenia, tęsknoty za tym co było, albo za tym co będzie, czymkolwiek innym niż bolące cycki, pokiereszowane sutki, zapach własnego mleka i pękającej w szwach pieluchy…
Czy mogłabym Ci powiedzieć, że inne mamy też tak mają?
Że tak to już jest?!
Że tak to matka natura urządziła?!
Że to TYLKO hormony?
A może lżej Ci będzie, kiedy zdziwiona powiem, że moje dzieci od początku przesypiały noce?
Że nie płakały.
Może zwyczajnie potrzebujesz mojej rady?
Czy próbowałaś kłaść dziecko na brzuszku? Na pleckach? Na boczku?
A może nie masz pokarmu?
A może nie pilnujesz diety?
Może dziecko wyczuwa Twoje złe emocje?
Może je przegrzewasz?
Czy raczej jest wyziębione?
No ale tak czy inaczej – płacze ergo cierpi, ergo JESTEŚ ZŁĄ MATKĄ.

No więc nie!
Kochana Zmęczona Mamo, przede wszystkim chciałam Ci powiedzieć, że JESTEŚ DOBRĄ MATKĄ.
Trawioną przez wycieńczenie i hormony, Dobrą Matką.

#nie wiem, jak jest u Ciebie
Ale pamiętam, jak to było u mnie.
Noce.
Nieznośny sen przerywany.
Kolejna odebrana w połowie chwila oddechu…
Ten dźwięk, który potem słyszysz już ciągle i wszędzie – płacz dziecka.
Jedyny taki dźwięk, możesz go wręcz dostrzec, możesz go prawie dotknąć.
Jak siadam z moim niemowlakiem na podłodze przy piecu kaflowym, jak z piżamy próbuję wysupłać nabrzmiałe piersi, jak zniecierpliwione dziecko nie może namierzyć moich sutków, jak zirytowane zaczyna wrzeszczeć, jak mleko rozlewa mu się po twarzy, jak w końcu znajduje to czego szukało, jak łapczywie chwyta, jak przez moment czuję okropny ból…
Siedzę oparta o ten piec.
Mój wyostrzony słuch łapie niedostrzegalne dotąd dźwięki – tykający zegar, bezdusznie odmierzający kolejne godziny niewyspania.
A w domach obok ciemność, tylko u mnie lampka się świeci.
Oni tam w tych domach śpią. Śpią całą noc. Budzi ich dopiero ranek. Jezu…
Z zamyślenia wyrywają mnie dziąsła zaciskające się na sutku.
Mam dosyć, tak bardzo dosyć, dosyć wszystkiego, dosyć tego dziecka… Dosyć…
Nagle łzy, moje własne ciężkie gorzkie łzy, mieszają się z tym słodkim rozlanym ludzkim mlekiem. Jedna roztrzaskuje się na twarzy dziecka, ucieka przed nią, zabierając ze sobą sutka, znowu ból…
To się nie skończy – myślę – i chcę wyć, a zegar powoli liczy sekundy. Ile jeszcze tych sekund krzyków i niewyspania?
Niech ktoś mi kurwa pomoże!
Jestem złą matką, mam dosyć własnego dziecka…
Siedzę otępiała na tej podłodze. Czas zastygł, mleko zastygło, łzy na moich policzkach zastygły.
Siedzę i czekam aż do okna zapuka brzask poranka i poczęstuje mnie filiżanką nadziei na przespaną noc, może to będzie właśnie dziś…

#dlaczego nikt mi nie powiedział?
Spotkałam Cię ostatnio kilka razy, Kochana Zmęczona Mamo.
– Dlaczego nikt mi nie powiedział! – zapytałaś przełykając łzy – po czym, niczym Kopciuszek przed północą, musiałaś zwiewać, zanim eksplodują Ci piersi.

#będzie cudownie, mówili
Zobaczysz, ciąża to taki magiczny czas.
I zapach noworodka…
I te maleńkie stópki…
Karmienie piersią – coś pięknego.
Zobaczysz, jak będzie cudownie.

#trochę koloryzowali
Powinni byli powiedzieć – „będzie cudownie, ale kurewsko ciężko”.
Trzy razy oszalejesz ze szczęścia, pięć razy ze zmęczenia.
Siedem razy powiesz „nie sądziłam, że można tak kochać”, dziesięć razy pomyślisz „mam dosyć tego dziecka”.
Dwa razy ktoś Ci ustąpi miejsca w autobusie, sześć razy wstaniesz w nocy na sikanie.
Najpierw się ucieszysz, że masz pokarm, potem cycki Ci pękną od nawału.
Pięć razy zaśniesz, pięć razy wstaniesz.
Trzy razy będziesz się śmiać, osiem razy płakać.
Nie będziesz mogła zdecydować, czy to szczęście czy cierpienie.

Kochana Zmęczona Mamo,
Nie powiem Ci, że wiem co czujesz, bo nie nie mogę tego wiedzieć.
Chciałam Ci tylko powiedzieć, że wiem, że Ci ciężko.
Przypomnieć, że jesteś DOBRĄ MAMĄ, lecz tylko człowiekiem.
Że gdybym mogła, zabrałabym Ci tego wrzeszczącego grzdyla na spacer, żebyś mogła się wyspać, ale co z tego, kiedy Ty nie zaśniesz z tęsknoty za nim?
Że myślami jestem z Tobą <3

You may also like

45 komentarzy

  1. Fajnie, że o tym piszesz Sara. Podeślę mojej siostrze – młodej mamie, którą właśnie wczoraj złapał dół. Ja co prawda nie wiem jak to jest, bo macierzyństwo mam jeszcze przed sobą. Ale dzięki mojej siostrze przynajmniej wiem, .że to nie jest tylko tęcza i jednorożce jak myślałam do tej pory 🙂

  2. Wiesz, napisałaś taki tekst, że nie wiadomo, jak skomentować normalnie. Jakbym to wszystko zobaczyła od nowa. Tylko pieca nie miałam.
    A gdyby nam ktoś wcześniej powiedział, to pomyślałybyśmy, że damy przecież radę. I tak się przecież rzeczywiście stało.
    Od kiedy sama zostałam mamą, przestałam łatwo oceniać to, co widzę.
    Jeszcze raz, piękny tekst.

    1. Tak właśnie – ostatnio świeżo upieczona mama powiedziała mi – boże Sara, ja już nigdy nie ocenię irracjonalnie zachowującej się matki – i tak jest!
      Jest pięknie, jest ciężko
      <3

  3. Podpisze sie pod tym wszystkim 🙂 Ale tylko za pierwszym razem. Dlatego tak sie cieszylam z drugiego dziecka, bo kiedy nie bylam juz zszokowana jak to wszystko naprawde wyglada, moglam sie nim cieszyc i po prostu kochac 🙂 A pierwsze dziecko – deprecha, lzy i cierpienia… I nikt tak naprawde o tym glosno nie mowi! Dlatego takie artykuly sa na wage zlota 🙂 Dzieki!

  4. Tak to dokładnie wygląda. Teraz podjęłam decyzje o drugim, i mimo, że boję się znowu tego braku snu, wiem już, że w końcu będzie lepiej.
    Damy radę 😉

    1. Nie mam pewności, ale często drugie jest o niebo łatwiejsze – u mnie tak było, wiele koleżanek potwierdza.
      Pierwsze dziecko to taki szok – zupełnie nowa rola, nowy wymiar zmęczenia, nowy wymiar miłości, za dużo nowego naraz 😀
      Będzie dobrze!

  5. Tez sie pod tym tekstem podpisuje.Obiema rekami. Jakbym miala trzecią górną konczyne to i ona wyrazilaby swoja aprobate. Cierpienie miesza sie z radością.I ten szok, ze macierzyństwo wlasnie tak wygląda. Na szczęście mam to za sobą. Mała podrosla. Ale pierwsze trzy miesiace byly naprawdę ciezkie i trudne. Saro dziekuje Ci. Twoje teksty to majstersztyk.Chyle czoła. Ty tak pieknie ubierasz mysli w slowa. Nawet takie gorzkie chwile potrafisz cudnie opisac.

  6. Kuźwa, Sara, kocham Cię. Moje dziecko dzisiaj ząbkuje i wyje cały dzień, kocham go i mam dość na zmianę, a tu nagle Ty przychodzisz do mnie z tymi słowami. Dziękuję!

  7. tak miałam,dlatego zamiast piersi przeszłam na butelke,zwariowac można od tego karmienia piersią przynajmniej ja,dzieciaki wyrosły ,sa zdrowe maja już prawie po 15 lat

  8. A później będzie jeszcze gorzej… ten nieustanny strach..ten lęk niewyobrażalny..We wtorek wyszlam z synem(2lata 5msc) ze szpitala po tygodniowym pobycie, bo zapalenie płuc i uszu…od 3tygodni jestem na zwolnieniu, w domu drugie dziecko (15msc), nikt nas nie odwiedzał, bo mąż drugim synem się zajmował, a on znowu kaszle….
    Przepraszam musiałam to z siebie wyrzucić…..Zaryczana

    1. Och współczuję Wam, choroby potrafią wykończyć, ale hej! Wiosna na horyzoncie, zaraz koniec sezonu chorobowego! Ściskam Was mocno, dużo siły na drogę 🙂

  9. Sara czytam i uśmiecham się – właśnie karmię 😊 Tyle że przy drugim wiem, że to wszystko mija – karmienie, nieprzespane noce itd. co nie zmienia faktu że jest jak piszesz 😊

    1. To prawda – przy drugim zazwyczaj jest inaczej, mi było o niebo łatwiej, a Lolek to już w ogóle, prawie zapominałam że mam noworodka w domu 🙂

    1. Mylisz się bardzo – z trauma nie ma to nic wspólnego. Ale czas, kiedy rodzisz pierwsze dziecko potrafi być wyjątkowo ciężki – patrz mój komentarz niżej.
      Mi też było ciężko, wstydziłam się o tym mówić, bo zewsząd słyszałam „i jak? Cudownie, nie?!”
      I myślę, że w tym wpisie ujęłam sedno – macierzyństwo to bardzo słodko-gorzkie doświadczenie.
      I jak pokazują komentarze – wielu osobą taki wpis był potrzebny.
      Pozdrawiam

  10. Pięknie. Wzruszająco. Trafnie… do mnie. Cieszę sie ze poruszyłaś ten temat. Nie bałaś sie powiedzieć o tym co skrywa każda matka. Macierzyństwo ma słodko gorzki smak. I o ile o tym jak jest pięknie mówi sie często, to do tego jak czasem jest cieżko… cieżko sie przyznać. Bo nie „wypada”. To wszystko minie. Choć w konkretnym przypadku nie pamięta sie o tym… to wszystko minie. I jeszcze zatęsknimy do tego kaflowego pieca… pozdrawiam. Ilona

    1. Wstrząsnęła mną niedawno historia dziewczyny, która miała bardzo ciężkoą depresję poporodową, ale wstydziła się o tym mówić – bo nie wypada i popełniła samobójstwo. To oczywiście skrajny przypadek, ale dało mi to do myślenia.
      A potem spotkałam kilka koleżanek, które szeptem i z zażenowanie, bo nie wypada, mówiły, że mają dosyć, że czasem im się wydaje że nie dadzą rady. Ty i ja, bogatsze w dośwaidczenie, wiemy że to prawdopodobnie minie, że za tym się zatęskni, ale dla nich w danym momencie to ciężkie chwile.
      Pozdrawiam ciepło

  11. Świetny tekst, na pewno bardzo potrzebny dla wielu mam. Macierzyństwo przede mną (prawdopodobnie) i nie wiem, może to fakt bycia pesymistką, może też trochę wynik doświadczenia w opiece nad dziećmi, ale zdecydowanie prędzej wyobrażam sobie początki macierzyństwa jako okrutnie ciężki czas w życiu kobiety niż jako różową chmurkę. Silne jesteście niesamowicie, mamy!

  12. O rany naprawdę jest to prawdą 😛 Ból cycków ustępuje tylko bólowi porodowemu, a na samo wspomnienie pierwszego porodu jest mi zwyczajnie niedobrze. W ciąży to już w ogóle nie mogłam spać. A ile razy teściowa chce mi zabrać małego na spacer żebym poszła spać to jestem totalnie oburzona i niemal zła na taką propozycję! W dodatku od roku nie śpimy razem bo jedno z jednym dzieckiem drugie z drugim, i tak na zmianę. I jak utrafisz konstelację , że jednej nocy wstajesz do ząbkującego 13 miesięczniaka a drugiej do zagilowanej trzylatki drącej się „a podusia dzie!” a trzeciej do 13 miesięczniaka, który był w zoo i to przeżywa na nowo śpiąc, a czwartej do trzylatki, która się osiem razy obudzi sprawdzić czy na pewno śpisz…. no to naprawdę zastanawiasz się rano gdzie się schować przed życiem, które niestety już wstaje, wyspane, ćwierkające…

  13. Najpiękniejszy prezent jaki można zrobić mamie która non-stop zajmuje się dzieckiem – raz w tygodniu zabrać malucha na spacer lub gdziekolwiek indziej i podarować jej 2 godziny snu.
    *w razie kiedy nikt się nie domyśli, można o to poprosić 😉

    1. Taka, poprosić 😉 żeby pomyśleli ze sobie nie radzę. Przecież matki sobie z 2,3 radzą, dom ogarną, zakupy, obiad, siebie, cos upieką w „wolnej” chwili. Ogarnąć się a nie prosić. Sarkazm mój oczywiście, matki wycackanej, niedospanej, drżącej przed powrotem do pracy.
      Cudownie Sara ze to piszesz, dziękuję, tak bardzo nam potrzeba prawdy, a nie wymagań

        1. Nie oszukujmy się – raczej mało kto się domyśli 😂
          Tego proszenia to trzeba się nauczyć bo nie przychodzi nam to naturalnie. A to bardzo cenna umiejętność w domu oraz w pracy.

  14. Świetny tekst. Znam już to uczucie. Minęło 6 tygodni od porodu. Było naprawdę ciężko. Czasem nadal jest i pewnie będzie.
    I ta ciągła myśl – „Nie nadajesz się na matkę”. Dziecko na rękach, mąż obok, ludzie niedaleko, ale jednak czujesz się taka osamotniona. Dziękuję za słowa otuchy.

  15. Nie śpisz, czasem kilka lat, umierasz ze strachu, czasem milion razy, ocierasz łzy bólu od stluczonego kolana, od zawiedzionej przedszkolnej przyjaźni, co miała być na całe życie, od podłej miłości,tej jedynej, co miała trwać od liceum aż do grobowej deski, modlisz się przed każdym życiowym jego egzaminem, ale pewnego dnia staje przed Tobą, zmęczona mamo, piękny, mądry, dorosły człowiek, bierze Twoją dłoń i zamyka w swojej i już wiesz, to nic, że noce nieprzespane, często przepłakane, strachem przeszyte chwile, gotowa byś była wszytko powtórzyć, wszyściutko, co do ostatniej chwili, do ostatniej łzy.
    Piękny tekst. Duzo radosci z macierzyństwa. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.