LIST DO CHŁOPAKA Z OKAZJI DNIA KOBIET, CZYLI 10 BABSKICH ZACHOWAŃ, KTÓRE DENERWUJĄ RACZEJ KAŻDEGO FACETA

Kochanie,
Dziś Dzień Kobiet, wiem że będziesz próbował utopić mnie w morzu prezentów, komplementów i kwiatów, a ja i tak nie będę w stanie poskromić swojej wewnętrznej złośnicy.
Niemniej, chcę żebyś wiedział – wbrew temu co czasem sugeruję, wiem że nie stanąłeś na ślubnym kobiercu z ideałem. Co więcej, wiem że raz na jakiś czas, naprawdę sporadycznie, czasemutko, mam odrobinkę mniej racji niż Ty.
Pomyślałam więc, że właśnie dziś, z okazji Dnia Kobiet, Ty mnie ponosisz na rękach, a ja wyznam Ci swoje winy.

A zatem wybacz mi.

#antykoncepcyjny autfit nocny
Wiem, wiem, biję się w moją anemiczną pierś – wiem, że czasem masz wrażenie jakobyś dzielił łoże z bezdomną łachudrą. Wiem.
Jednocześnie nie potrafię wysiedlić z alkowy tej flanelowej piżamy, którą dostałam od mamy jeszcze w liceum. Nie mogę. Jest taka puchata, mięciutka jak kaczuszka, wielka i fantastyczna w łóżku – cudownie się w niej śpi!
Mam jednak świadomość, że błękitna pianka obleczona we flanelę, to nie jest twoja najmroczniejsza fantazja Mój Greyu i że gdy skradam się do małżeńskiego łoża, wlekąc za sobą piżamowe zwoje, to gaszę wszelkie płomienie i uśmiercam nadzieje.
Obiecuję poprawę!
Przecież nie chcę skończyć, jak nasza przyjaciółka, która potknęła się na schodach i złamała rękę. I rację ma jej mąż, który mówi, że nigdy by to się nie stało, gdyby go słuchała i spała w skąpej konfekcji nocnej. A tak, nogawki jej się zaplątały w tym łachmańskim nocnym pokrowcu i skończyło skończyło się, jak się skończyło.

#gdy bywam twoją matka
Wiem, czasem się zapędzę i wrzucam Cię do jednego łona z moimi pozostałymi dziećmi.
– Uważaj, bo narozlewasz!
– Ostrożnie!
– Bez czapki?!
– Nie tak! Odwrotnie!
– Ciszej!
– Drugie piwo w jeden wieczór?
– Uważaj, jest czerwone światło.
– A nie mówiłam!

A więc, tak – doceniam, że jeszcze nigdy nie wysadziłeś mnie z samochodu, kiedy zakwestionowałam Twoją decyzję o wyprzedzaniu, lub upewniałam się czy widzisz samochód, jadący przed nami, zamknięty szlaban, kolor światła, podwójną ciągłą, że to rondo, że jesteś na podporządkowanej.
Widzę, jak pręży się Twoje jabłko Adama, jak próbujesz zapanować nad żuchwą…
Przepraszam, że bywam ósmym pasażerem Twojego Nostromo.
W przyszłości postaram się wypowiadać te uwagi bezgłośnie.

#kiedy się powlekam śmierdzącym mazidłem
Przepraszam, że czasem dzieli nas warstwa kremu, w którym nie jesteś w stanie się rozsmakować.
Mój Drogi, być może dziś nie smakuję, jak krówkowe Haagen Daz, być może lekko trącę skwarką, ale za to jutro… jutro będę pięknie opalona! Sam zobaczysz.
Do głowy Ci nie przyjdzie pluć na mój widok!

#kiedy kłamię
Gdy wypowiadam tę kwestię: „będę gotowa za dziesięć minut”, zawsze kłamię. Po prostu mi nie wierz i pomnóż dziesięć razy sześć.
Potrzebuję tych 3600 sekund, żeby z bezkształtnej masy, którą jestem o poranku, wystrugać ponętną niewiastę.
Dlaczego nie mogę po prostu powiedzieć, że godzinę? Zaiste – nie wiem.
Spójrz na to w ten sposób – to jest dziesięć minut, w babskiej strefie czasowej.

#kiedy olejuję włosy
Najdroższy, wiem czym są dla Ciebie moje włosy. Że od pierwszego wejrzenia zakochałeś się moich złocistych refleksach. Że uwielbiasz, kiedy są rozpuszczone i pachnące.
Przyznaję, są rzeczy których nie powinieneś widzieć ani na pierwszej, ani na tysięcznej randce.
Nie powinieneś patrzeć, jak karmię włosy olejem.
I wiem, że na widok mojej oleistej glacy, Twoje włosy stają dęba.
Chcę żebyś wiedział – kiedy idę spać we flanelowym pokrowcu, tłustym hełmie na głowie i w cuchnącej kremowej powłoce, a ty nie uciekasz z łóżka – to największe wyznanie miłości, jakie możesz poczynić.

#kiedy proszę o porady stylistyczne
Wiem, że pytanie, które z dwóch identycznych par butów lepiej pasują, wytrąca Cię z równowagi bardziej niż pytanie o to, ile wydałeś na odpicowanie samochodu.
Tym bardziej, że chyba jeszcze nigdy Cię nie posłuchałam.
No ale przyznaj, pytany o to co mam założyć do klubu, odpowiadasz niepewnie „spodnie?”, czy mogłabym podążyć tym stylistycznym szlakiem? No sam powiedz.

#gdy nie słyszę głosów
Ten moment, gdy pytasz czy moje uszy rejestrują jakiś samochodowy infradźwięk, który Ciebie doprowadza do szału…
Kochanie, infradźwięki są niesłyszalne dla ludzkiego ucha, a w każdym razie z pewnością nie dla mojego babskiego ucha.
Otóż nie, nie słyszę i myślę, że gdyby to był dźwięk odrywającego się podwozia, to byłby nieco intensywniejszy.

#gdy bywam pamiętliwa
Wiem, wiem to taki śmieszny paradoks, że nie pamiętam ile wczoraj wydałam na ubrania i dodatki, ale jak 13 sierpnia 2008 nie wyniosłeś śmieci, to nigdy nie zapomnę.
Wiem, zabawne!

#gdy nie umiem przyjąć komplementu
Kto by pomyślał, że niewinne mężowskie „pięknie dziś wyglądasz”, może spowodować lawinę durnych odpowiedzi, podczas kiedy to nawet nie jest pytanie:
– Czyli, że wczoraj wyglądałam źle?!
– Chyba oszalałeś, bez mejkapu?!
– Ta, jasne, chyba nie zauważyłeś gigantycznej krosty na moim czole.
– Tak mówisz, bo spod spodni nie widać mi celulitu.
– Daj spokój, przecież ta sukienka fatalnie na mnie leży.
– No nie wiem, ostatnio trochę przytyłam.
– Bo się pomalowałam, normalnie to wiesz…

#kiedy zastawiam na Ciebie pytania-pułapki
Wiem, bywam okrutna:
– Czy wyglądam w tym grubo?
– Czy wyglądam staro?
– Czy też widzisz te zmarszczki?
– Czy zmalały mi piersi?
– Czy oklapł mi tyłek?

Przepis na wyjście z tej opresji. Na takie pytania odpowiedź jest jedna – stanowcze „nie”, wypowiedziane podczas ostatniej sylaby, wypowiadanego przeze mnie zdania.
Proste.

płaszcz – KIOMI (Zalando)
bluzka – Anna Field
spodnie – New Look (Zalando)
czarne botki – TOPSHOP (Zalando)
srebrne sztyblety – MISSGUIDED (Zalando)
torba – ALDO (Zalando)
oksfordki – LOST INK (Zalando)

*Wpis powstał we współpracy z Zalando

You may also like

16 komentarzy

  1. No nawet jakbym chciała to nie przestanę kochać Ciebie! No jakbym więcej na bloga , czy fejsa twojego nie weszła to bym wiele traciła! O matko Saro! Nie licz na to, nie przestanę wielbić.

    <3
    ps. Obraz teściowej – o KURCZAKI! Jak genialnie pasuje !

  2. Saro! Wielkie gratulacje za wszelkie wpisy „powstałe we współpracy z …”, które wychodzą spod Twojego pióra. Wydaje mi się, że to niełatwe zadanie by tak naturalnie „przemycić” taką współpracę do tekstu a Tobie udaje się to zawsze po mistrzowsku! Gdy na innych blogach czytam tzw. wpisy sponsorowane, często nie mogę się oprzeć wrażeniu, że całość została na siłę sklecona tylko na potrzeby konkretnej promocji. U Ciebie zawsze jest to tak subtelne i wyważone, że nawet gdyby wyrzucić z postu wszystko co takiej współpracy służy, to wciąż pozostałby pełnowartościowy tekst. Chapeau bas!

    1. Dziękuję Ci Monika – bardzo miło mi to słyszeć.
      Nie zgadzam się na żadną współpracę, która jest brutalną reklamą 🙂
      Pozdrawiam serdecznie!

  3. Sara, genialny wpis i przepiękne zdjęcia! A ten fragment o dźwiękach w samochodzie… Teraz wiem, że nie jestem w tym odosobniona, ja tez nigdy nie słyszę żadnych dziwnych dźwięków 😉

  4. uśmiałam się 🙂 Jakie to prawdziwe:) Zwłaszcza pomyślałam o mojej ciepłej piżamce i naolejowanych włosach 😉

  5. ja nie muszę kłamać, gdy szykuję się do wyjścia z domu – ukochany po prostu zakłada, że 10 minut to wystarczający czas. przecież on jest w stanie się przyszykować do podbijania świata w 10 minut! logiczne…
    każda baba jest pamiętliwa, ale ja uwielbiam tę cechę 😀

  6. Podobno babskie „bede gotowa za 10 minut” to odpowiednik meskiego „bede w domu za 10 minut” ;).

    Swietny tekst, jak zawsze, bardzo lubie Twoje poczucie humoru, i to chyba najlepszy wpis sponsorowany, jaki czytalam, gratulacje 🙂

  7. Zdjęcia boskie! Jak już ktoś wyżej zwrócił uwagę – u Ciebie nawet posty sponsorowane, to taki nienachalny, świetny majstersztyk. Btw ja jestem wielką fanką Zalando i często tam kupuję.
    PS I jaki piękny makijaż! Zdradzisz, co to za szminka i cienie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.