NORMALNE ZDJĘCIE, CZYLI SUBIEKTYWNY PRZEGLĄD MOICH NAJGORSZYCH ZDJĘĆ

Któż z nas tego nie doświadczył. Bierzemy do ręki telefon, chcemy zrobić zdjęcie, a z ekranu wypadają zwały podbródka, chwilę rozwijają się jak czerwony dywan, na którego końcu znajduje się ogromna pofałdowana głowa, pełna bruzd i zakamarków. Rysy pływają w niej jak w zupie, wszystko razem: oczy, nos i usta. Dziwnie blisko, jak te czarne plamy na ziemniaku, który zalegał w ciemnej piwnicy. To trwa ułamki sekund, dokładnie tyle, ile czasu zajmuje człowiekowi znalezienie tego cholernego guzika, który odwróci od nas kamerę i zabierze sprzed naszych oczu burego kartofla z pędami zamiast włosów, którego właśnie zobaczyliśmy.
I tu się nie ma z czego śmiać, bo są to prawdziwe ludzkie dramaty. Najgorzej, kiedy taka twarz zastygnie w jakimś niespodziewanym kadrze, ty patrzysz na siebie, przełykasz gulę, w duchu przeklinasz matkę naturę i geny, że z gęby ci zrobiły szachownicę, a ktoś cię pociesza, mówiąc: o co ci chodzi, fajnie wyszłaś albo yyy, przecież tak wyglądasz, albo no, co? Normalne zdjęcie.

Dwa lata temu poszłam pstryknąć sobie zdjęcia do dowodu. Nie powiem, wyfiokowałam się należycie. Dla pewności trzasnęłam sobie selfie, na którym wyglądałam jak polska Jessica Alba.
Lśniący włos, rześka cera, wyzywające spojrzenie spod firany rzęs. No forma życia niemal. Kiedy jak nie teraz zrobić zdjęcie do dowodu? Będę boginią na lata.
Do fotografa szłam dziarskim krokiem, pewna swojego piorunującego wdzięku. Nawet się nie siliłam na jakieś specjalne miny, przecież wyglądałam bosko. Błysnął flesz, pan oznajmił mamy to.
– No raczej, że mamy, chyba mnie widziałeś kochanieńki – powiedziałam, ale tylko w myślach, bo jednak wypadało zachować jakąś elementarną skromność.
Po piętnastu minutach wróciłam do zakładu odebrać zdjęcia. Z fotografii spoglądała na mnie jakaś postać. Ogromna pomarańczowa głowa wystająca z białych fałd szyjnych, uszy dyskretnie schowane za zwałami policzków. Bez wątpienia już gdzieś ją widziałam, tylko gdzie? Wtem olśnienie! Niania hrabiego Kaczuli. Więc teraz w dowodzie mam zdjęcie niani hrabiego Kaczuli i kiedy pytają mnie na granicy, kto jest na tym zdjęciu, odpowiadam: Jak to kto? Niania hrabiego Kaczuli, chyba widać.

Przed Wami moje najlepsze zdjęcia: Zwiewna rusałka na łące – o kuźwa, coś mnie ugryzło w dupę, spadamy stąd. Amerykańscy naukowcy dowiedli, że od rukoli rośnie biceps. Człowiek podbródek.
Niania hrabiego Kaczuli.
Zapraszam do wspólnego śmiechu.


-horz





You may also like

22 komentarze

  1. Zdjęcie dowodowe pierwsza klasa 😀
    Ja mam u siebie w mieście jeden sprawdzony zakład, mały, niepozorny, fotografia okolicznościowa na poziomie lat 90, ale pani strzela najlepsze fotki do dokumentów, człowiek wygląda lepiej niż na żywo 😀

    1. Beata, w jakim to mieście? Ja tuż po podróży poślubnej (opalona, kwitnąca) zrobiłam zdjęcie do nowego dowodu, idę z nim następnego dnia do urzędu, a kobieta w okienku pyta, jak stare jest to zdjęcie, bo wyglądam strasznie grubo! Więc chętnie następne zrobię u Ciebie! 🙂

  2. Uwielbiam!!! ❤️❤️😆😆
    P.s. A ja serio myślałam, że blogerkom i blogerom zdjęcia poprostu wychodzą i że są turbofotogeniczni. 😉

  3. To moje zdjęcia z wakacji. Mam wybór albo takie i ślad, że ja tam w ogóle byłam albo jakieś tam, z postacią majaczącą w oddali i nie przypominającą kartofla. Cóż żywot człowieka niefotogenicznego.

  4. Niania hrabiego Kaczuli! Coś fantastycznego 😀 Podziwiam Cię za dystans i poczucie humoru, żeby jeszcze takie fotki do sieci wrzucać!

  5. Prawie udusiłam się ze śmiechu czytając i próbując śmiać się subtelnie w duchu, zamiast jak to ja na całą okolicę ;-)Dziękuję. Za to, że wszystkie jesteśmy takie same i tylko dystans do siebie może nas dzielić. Jak zwykle doskonale ubrane w słowa.Pozdrawiam

  6. Och tak, ten moment kiedy okazuje sie ze aparat w telefonie wlasnie chce nam zrobic niepodziewane selfie – szok! 😀
    Tak wlasnie sobie mysle, ze przez te instagramy itp, zapomnielismy troche jak wyglada „zwykly” czlowiek na „zwyklych” zdjeciach. Nieupozowany i nieumalowany.

  7. Brawo!!! Za dystans do siebie, lekkie pióro i poczucie humoru. Oby jak najwięcej takich ludzi jak Ty było wśród blogerów 🙂

  8. Dzięki za 30 sekund szczerego śmiechu! Nie przestawaj dostarczać nam okazji do życzliwego śmiechu i zadumy! Serdecznie pozdrawiam

  9. Och znam ten ból. Niedawno również robiłam sobie zdjęcie do D.O. i fotograf z tekstem proszę bez uśmiechu, na zdjęciu ma być naturalnie. Gdy odebrałam i zobaczyłam postać na zdjęciu, najpierw nie poznałam tej osoby, potem stwierdziłam że brakuje jej numeru z kartoteki policyjnej. Ostatecznie stwierdziłam, że to nie ja, bo na ogół mam jakiś grymas na twarzy 🙂 poza tym przy mojej czuprynie obciął mi część włosów po bokach żeby zmieścić moja twarz w jakiejś formie?! Ściskam :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.