WAKACJE W TOSKANII, CZYLI DWA TYGODNIE KTÓRE BYĆ MOŻE NAM SIĘ PRZYŚNIŁY

pływanie w basenie

Chciałam napisać, że kiedy miałam dwanaście lat, kiedy Rodzice zabrali mnie i moje rodzeństwo na wielką wyprawę do Toskanii, ale kiedy policzyłam, ile to czasu, uznałam, że muszę zrobić lepszy wstęp. Zatem raz jeszcze:
Ćwierć wieku temu Rodzice zabrali mnie i moje rodzeństwo na wyprawę życia do Toskanii.
No i to jest wejście. Niektórzy z Was to zapewne ledwie podlotki, tymczasem ja już ćwierć wieku temu odbyłam daleką podróż i wcale nie dyliżansem, ale normalnym samochodem spalinowym.
Na regale w moim domu rodzinnym stoi opasły album ze zdjęciami z tamtej wiekopomnej wyprawy.
Przepiękne krajobrazy. Malownicza kraina winnicami i gajami oliwnymi płynąca. Przytulne uliczki, wiodące w głąb prastarych miast. Wszystko otulone bezchmurnym toskańskim niebem. Pięknie!
I tylko jeden mały szczegół zakłóca tę fotograficzną idyllę. Otóż jest to gęba.
Skwaszona gęba pewnej nastolatki. Na każdym każdyniutkim zdjęciu.
Ta gęba mówi: „wieża w Pizie? Eee, krzywa… Znowu zdjęcie? Kolejna wycieczka?! Nie można na tyłku posiedzieć?! Niebo? I co z tego. Wszędzie jest takie. Bardzo stare miasto? No widać, tynk odpada. Ile jeszcze tego łażenia? Możemy już wracać?! Kolejne zdjęcie? Dłużej nie wytrzymam!!”.
Zdjęcia nie kłamią. Tą nastolatką byłam ja…

Minęło ćwierć wieku. Pętla czasu zatoczyła koło i odrobinę zacisnęła się na mojej szyi, co dane było mi odczuć podczas ostatnich wakacji, które zupełnie przypadkiem spędziliśmy w Toskanii.
Po kilkunastu godzinach podróż zaczyna nieco dokuczać. Twardnieją fotele w samochodzie, drętwieje szyja, irytują współpasażerowie. Okazuje się, że głośno mlaszczą, oddychają, śpią, patrzą. Ogólnie rzecz biorąc: za głośno istnieją. Czujesz, że siedzisz nie na jednym ziarnku grochu, ale na kupie gwoździ. Nagle urosły ci nogi i nie ma gdzie ich spakować, wiją wokół ciebie nieporadnie jak macki. Ktoś wrzeszczy, że chce siku, lecz autostrada jest bezlitosna dla pęcherzy.
Masz dosyć. Dosyć. A czas robi ci na złość. Stanął w miejscu dawno temu i słowo honoru, od godziny nie minęła ani minuta. Żeby tak skurczybyk rozciągał się na wakacjach. Ale nie! Wiadomo. Jak tylko dojedziemy na miejsce, dwa tygodnie ulecą, jak powietrze spuszczone z balona.
Jak? Co? Już mamy wracać? Przecież dopiero rozpakowuję walizkę, halo!
To za moment. Najpierw wieczność w podróży.
I kiedy już jest blisko załamania i opuszczenia pędzącego samochodu bez względu na makabryczne konsekwencje, wyłania się ON. Widok zapierający dech. Jak opisać widok zapierający dech, nie ocierając się o patos? Otóż się nie da. Zatem są skały wynurzające się wprost z wody i dźgające nieboskłon białymi szczytami. Są polany pokryte zielonym dywanem, gdzie pasą się krowy, które poszły do raju, bo czym innym może być ta nieziemska kraina? Są wodospady, których spienione wody nikną w bezkresnych przepaściach. Jest bezmiar potęgi przyrody i maleńkość człowieka, który wydziergał sobie w skale kręte drogi i może Matce Naturze oddać co najwyżej westchnienie niezbyt świeżego oddechu.
I właśnie wtedy, gdy wzbierają w Tobie słone wody wzruszenia, och Matko Naturo, ależ miałaś wenę, twoja nastolatka z tylnego siedzenia, od niechcenia mówi:
– Tu jest jak w Zemborzycach.

Kurtyna.

wakacje w Toskani

Jedziemy do Toskanii! Jedziemy do Toskanii. Jedziemy do Toskanii?

Wakacje w Toskanii zaplanowaliśmy już w styczniu z grupą przyjaciół. Plan był prosty. Wynająć ogromną willę w basenem i nic nie robić. Padło na miasteczko Lamporecchio, zaledwie siedem kilometrów od Vinci. Tego właśnie miasta, z którego pochodził Leonardo.
Zapłaciliśmy zaliczkę i od tego momentu mogliśmy odliczać już dni do wyjazdu. Gdzieś w okolicach kwietnia nasz licznik stanął w miejscu. Te cudowne malownicze Włochy stały się zakazanym miejscem, spustoszonym przez wirusa. W maju pogodziliśmy się z tym, że nigdzie nie jedziemy. W czerwcu niespodziewanie wróciła nadzieja. W końcu otworzyli granice.
Nic nie było pewne, mogliśmy robić zakłady.
Tydzień przed naszym wyjazdem nastąpiło apogeum zachorowań w Polsce i zastanawialiśmy się, kiedy Włochy ogłoszą, że nie wpuszczają Polaków.
Gorączkowo zaczęłam szukać domku nad jeziorem gdzieś na Pojezierzu. Cokolwiek, żeby tylko uratować dwa tygodnie zaplanowanych wakacji.
Tymczasem na nieustannie odświeżanych przez nas stronach informacyjnych, nic się nie działo.
Żadnych obostrzeń, żadnych zakazów, granice otwarte, aż prosi się, żeby je przejechać.
W końcu wydałam zarządzenie: „pakować się”.
Wydawało się, że te walizki stojące przy drzwiach wejściowych mają moc zatrzymania rzeczywistości w miejscu. Jakby żadni rządzący nie mogli zmienić zaczętej przez nie podróży.
W sobotę bladym świtem wjechaliśmy do Czech, piszcząc z radości, jakby udało nam się coś niemożliwego.
Nasza willa położona była na wzgórzach Toskanii, z dala od całego świata. Rzucona między ciągnące się kilometrami gaje oliwne i winnice. Jeszcze przez kilka dni szczypaliśmy się, żeby sprawdzić, czy przypadkiem nie przyśniły nam się te wakacje.

wakacyjne drinki

Włochy w czasach epidemii

Niektórzy dziwili się, że wybraliśmy taki kierunek, inni mówili, że to najlepszy moment, bo Włochy są puste. I cóż, rację mieli ci drudzy.
Florencja, którą zapamiętałam jako wzburzoną ludzką rzekę, płynącą ulicami, była wyludniona, cicha i niemrawa. Powietrze stało jak zaklęte między nielicznymi straganami. Potrafiliśmy iść kilka minut, nie mijając ani jednej osoby.
Podobnie było w Siennie, gdzie dodatkowo rozpętała się ogromna burza, rozganiając nielicznych turystów.
Mimo wszystko zdecydowaną większość czasu spędziliśmy w naszej willi nad basenem, przewracając karki książek i ciała z boku na bok, żeby opalenizna była równomierna.
W tym dziwnym czasie nie kusiły nas ani wycieczki, ani knajpy, ani muzea.
We Włoszech znaleźliśmy spokój i kompletne bezludzie.

wakacyjne zabawy w basenie

Fotoksiążki z wakacji
Co prawda ćwierć wieku temu nie podróżowaliśmy do Toskanii dyliżansem, ale zdjęcia to była inna epoka. Zabierało się ze sobą kilka klisz fotograficznych, te najdłuższe mogły zrobić chyba 72 zdjęcia i trzy razy myślało przed pstryknięciem kolejnego. Dziś wychodzimy od fryzjera i bach 72 nowe selfie w telefonie.
Pamiętam też ten charakterystyczny dźwięk, kiedy klisza się kończyła i trzeba było wymienić ją na nową. Początkowo można było to robić tylko w ciemnych pomieszczeniach, żeby jej nie prześwietlić. Po powrocie z wakacji zawsze czekała na człowieka „niespodzianka”. Wyszły te zdjęcia czy nie? Jest na nich cokolwiek? Niejednokrotnie większość prześwietlona albo kadry, na których cała rodzina ma tylko czubki głów, bo dziecko robiło zdjęcie.
Ja przywiozłam z Toskanii prawie dwa tysiące zdjęć. Gdyby moi Rodzice chcieli wtedy tyle zrobić, musieliby zabrać ze sobą osobną przyczepę dla klisz.
Myślę więc sobie, że kiedy wywołali zdjęcia i zobaczyli, że każde z nich zatrute jest moją skwaszoną gębą, mieli ochotę urwać mi głowę razem z gębą, ale za to dziś można śmiać się ze mnie do woli.

Od kilku lat mam postanowienie, że z każdego wyjazdu szybko robię fotoksiążkę, zanim po wyjazdowe emocje wyparują, a zdjęcia zgubią się gdzieś w czeluściach dysków.
Mam wrażenie, że chociaż mamy tak nieograniczone możliwości fotografowania, niewielu z nas przelewa je na papier.
U nas cała kolekcja fotoksiążek PIXBOOK stoi w kuchni na parapecie. Po początkowym „uważaj, nie palcuj!”, książki są nieustannie wertowane przez gości i domowników. Czasem zupełnie niespodziewanie wracamy do wspomnień z wakacji, bo ktoś akurat wziął do ręki fotoksiażkę „Zorza polarna”.

deszcz w Toskani

Minęły wakacje, minęło szaleństwo zakupów na nowy rok szkolny, po raz pierwszy od pół roku posłaliśmy dzieci do szkoły. To dobry moment, żeby znaleźć chwilę i zrobić fotoksiażkę PIXBOOK.
Tym razem proponuję Wam format 24 x 24. Zdjęcia prezentują się fantastycznie w kwadratowym formacie. Fotoksiążka jest bardzo poręczna.

Toskaniia 2020 na zdjęciach

Jak zrobić fotoksiążkę? Najczęściej zadawane przez Was pytania.

Ile zdjęć mieści fotoksiażka?
To zależy od Was. Szablon sugeruje Wam pewną liczbę, ale pamiętajcie, że możecie go dowolnie modulować i dopasowywać do siebie. Książka ma 28 stron, ale od Was zależy, ile zdjęć umieścicie na każdej stronie.
Przykładowo ja zamówiłam trzy fotoksiażki z Toskanii. W jednej jest 27 zdjęć (bo można jedno zdjęcie rozciągnąć na dwie strony), w drugiej 58, a w trzeciej 46.
Przeglądając fotoksiążkę, zauważyłam, że na jednej stronie można umieścić spokojnie osiem zdjęć, tak żeby nadal komfortowo się je oglądało. To oznacza, że jedną fotoksiążkę można zapełnić nawet 224 zdjęciami.
To nie wszystko, ze zdjęć możecie tworzyć tła, nakładać na nie kolejne, przybliżać detale. Od Waszej wyobraźni zależy, czym wypełnicie wszystkie strony.

fotoksiążka pixbook

Skąd mam mieć pewność, że zdjęcia będą dobrej jakości?
O to nie musicie się w ogóle martwić, bo system tworzenia fotoksiążki jest intuicyjny i kiedy załadujecie zdjęcie o niewystarczającej rozdzielczości, zostaniecie natychmiast poinformowani. Możecie wtedy je zmienić albo odpowiednio zmniejszyć aż system je zaakceptuje.

 wspomnienia z wakacji w Toskanii

Czy jakość fotoksiążki jest satysfakcjonująca i można dać ją w prezencie?
Zapewniam Was, że będziecie zaskoczeni tym, jak piękny produkt trafi w Wasze ręce. Ja też byłam.
Dlatego od trzech lat zamawiam te fotoksiążki dla siebie, dla rodziny, dla przyjaciół i namawiam do tego wszystkich. Czytelnicy, którzy się zdecydowali, piszą potem do mnie, że nie nastawiali się na tak wysoką jakość w tak niewielkiej cenie.
Papier jest śliski i gruby, oprawa twarda.
Uważam też, że jest to zawsze doskonały pomysł na prezent za grosze. Nie ma opcji, żeby taka fotoksiążka nie ucieszyła i zostaje z kimś na całe życie.

letnie wspomnienia

Jak zawsze mam dla Was kod rabatowy. Tym razem na wakacyjną fotoksiążkę o wymiarach 24x24cm. Kupicie ją za 30zł (cena regularna to 40zł), fotoksiążka ma 32 strony. Kod to MISS24x24 i jest ważny do 20 września 2020 roku.

zdjęcia z wakacji w fotoksiążce
wakacyjna fotoksiążka pixbook
 lato we Włoszech
fotoksiążka z wakacji 2020
włoskie wakacje w fotoksiążce

*Wpis powstał we współpracy z PIXBOOK

You may also like

2 komentarze

  1. Dokładnie Włochy nigdy nie były tak puste jak teraz! Sama spędziłam tam prawie trzy tygodnie i…nigdy nie było lepiej 🙂 Toskania przecudna!

  2. Popieram – super pomysł na zrobienie sobie fotoksiążki z podróży. Ja też robię, tylko że w Cewe – bo tam tworzy się ją bardzo intuicyjnie i łatwo – idealnie dla mnie 🙂 No i piękne wychodzą, także polecam każdemu kto się zastanawia czy robić fotoksiążkę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.