ŻYCZLIWOŚCIĄ TEŻ MOŻNA GÓRY PRZENOSIĆ.

Mam w sobie taką prostą i pewnie naiwną wiarę, że małymi gestami, drobnymi uczynkami, aktami życzliwości i miłym spojrzeniem na drugiego człowieka można zmieniać świat. Jeden życzliwy świata nie zawojuje, ale gdybyśmy wszyscy wobec siebie byli po prostu życzliwi?

Tego dnia smutek przypierał mnie do muru już od rana i wiedziałam, że wystarczy mała kropla, żebym rozlała się rzęsiście. Ot, gorszy dzień. Każdy takie miewa. Pasmo mikro nieszczęść, którego ukoronowaniem była chwila, kiedy odkryłam, że zapomniałam ładowarki do laptopa. Do autobusu wpadłam w ostatniej chwili. Zdyszana nerwowo szperałam w portfelu i kieszeniach w poszukiwaniu monet. Ogromna czerwona tabliczka na oknie łajała mnie zawczasu grubą kursywą, informując, że kierowca NIE WYDAJE RESZTY!!! Zrezygnowana wysupłałam dziesięciozłotowy banknot i bardzo ostrożnie podeszłam do okienka z przepraszającą miną. Banknot podziałał na kierowcę jak płachta na byka. Zanim w ogóle wydusiłam z siebie słowa, ten już ryczał jak opętany, waląc pięścią w tabliczkę informacyjną. Odwróciłam się do współpasażerów, ciekawie przyglądających się temu niespodziewanemu przedstawieniu na deskach komunikacji miejskiej, pytając, czy ktoś może ma rozmienić dziesięć złotych. Odpowiedziało mi odmowne kiwanie głowami. I właśnie wtedy poczułam dokładnie tę jedną jedyną kroplę. Wpłynęła wprost do oka. Szybko zamrugałam.
– Proszę – odezwał się ktoś do mnie niespodziewanie. Młody chłopak patrzył na mnie życzliwie, w wyciągniętej dłoni trzymał bilet.
Są takie chwile, kiedy zachmurzony horyzont rozrywa słońce. Jechałam do domu, oglądając świat przez szybę autobusu, a w głowie dźwięczał mi głos chłopaka: „Nie ma sprawy, może ktoś kiedyś mi kupi bilet”.

Zupełne drobiazgi. Jak ustąpienie komuś w kolejce do kasy, wesołe „dzień dobry”, zwyczajny uśmiech. Rzeczy, których przeciwieństwa, potrafią z człowieka wycisnąć tę ostatnią kroplę smutku.
Wepchanie się do kolejki, udawanie, że kogoś nie widzisz, złowrogi wyraz twarzy.
Uwielbiam wprost życzliwe gesty wśród uczestników ruchu drogowego. Język świateł samochodowych. Kiedy ustępuję pierwszeństwa, a w zamian otrzymuję wesoły uśmiech, kiwnięcie dłonią, „dziękuję”.
Przecież to nic nie kosztuje, a komuś tam jest miło – jakby zapewne powiedziała moja teściowa.

Na początku wiosny zadzwoniłam do sąsiada, który ma koparkę, prosząc, żeby odrobinę pogrzebał w ziemi, bo dzieciom zamarzył się ogródek. Akurat nie było nas w domu przez kilka dni.
Wracamy, a tam wydzielone pasmo ziemi, powbijane patyki, wszystko ogrodzone prowizoryczną siatką. Dzieci stanęły jak wryte: – to miejsce na nasz ogródek?! – wrzeszczały, skacząc z radości.
Chwyciłam za telefon, żeby podziękować sąsiadowi. Okazało się, że przywiózł trochę lepszej ziemi „żeby warzywa dzieciom chętniej rosły”. – No pomyślałem, że taką im zrobię niespodziankę, a co! – dodał wesoło.

W tym roku zima panoszyła się swobodnie jeszcze w okolicach marca. Zabrałam brata na spacer. Spacer rzeźnika można rzec, brnęliśmy w leśnych zaspach. Kiedy lód pod śniegiem pękał, wpadaliśmy w błoto. Robiliśmy jakieś wielkie siedmiomilowe kroki, żeby nie utknąć w tej brei, jednocześnie na głos dumając, jak marnie skończy kierowca samochodu, który tu wjedzie.
Jakby w odpowiedzi na nasze gdybanie, zza zakrętu wyłoniły się dwa auta. Opony podstarzałego Opla piłowały śnieg i lód, aż się dymiło, ciężarówka stojąca za nią, zaczęła cofać i zniknęła za drzewami. Podeszliśmy bliżej, kierowca był zrozpaczony. W bezsilności wypluwał niemrawe bluzgi. Zaproponowaliśmy pomoc, pytając, czemu ciężarówka tak szybko się poddała.
– Poddała? Gość po prostu jechał za mną, jak się zakopałem i poprosiłem o pomoc, powiedział, że się spieszy i odjechał – powiedział z wyrzutem.
Popatrzyliśmy na siebie z bratem wymownie. Środek zimy, środek lasu, czarna dupa – jak można odmówić pomocy? Jakiejkolwiek.
Jakimś cudem wydobyliśmy samochód ze śnieżnego bagna. Kierowca odjechał, dziękując z całego serca.
Kontynuowaliśmy przeprawę przez las, kiedy nagle naszym oczom ukazała się ciężarówka – TA ciężarówka. Jechała na wstecznym, poślizgnęła się i połowicznie wpadała do rowu. Z tej sytuacji nie było wyjścia. A jednak ktoś pomagał wydobyć pojazd z potężnej zaspy. Był nim człowiek z podstarzałego Opla.
Karma wróciła do kierowcy ciężarówki, jak wystrzelona z procy, a my zupełnym przypadkiem znaleźliśmy się w bajce Krasickiego.
Zobaczył nas. W jego wzroku było wszystko – zażenowanie, poczucie winy, upokorzenie. Przełknął ślinę i wyjąkał:
– Nie zna pani tu we wsi kogoś z traktorem?
Przez ułamek sekundy mierzyliśmy się wzrokiem. Kiedy nabrałam pewności, że dokładnie odczytał, co mam w oczach wypisane, beznamiętnie odpowiedziałam:
– Tak się składa, że mam.

Czasami myślimy, że żeby siać dobro, trzeba góry przenosić. Że żeby pomagać, trzeba być misjonarzem w Afryce, albo wolontariuszem w hospicjum. Żeby ratować Ziemię ekologiem, żeby pomagać zwierzętom – grinpisem. Tymczasem to zupełnie nie tak.
Zazwyczaj nie jest nam dane, rzucić wszystko i naprawiać świat.
Zacznijmy od rzeczy z pozoru zupełnie nieistotnych, czasem wręcz niewidzialnych. Świat zbudowany jest z niewidocznych atomów, a tworzą potęgę. Oddychamy tlenem, którego nie widzimy.
Życzliwością też można góry przenosić.

You may also like

9 komentarzy

  1. Miałam kiedyś podobną sytuację w tramwaju… brak drobnych, krzyczący konduktor i ludzka bierność. W sytuacji poratowała mnie starsza przeurocza Pani. Szepnęła mi do ucha, że ktoś jej kiedyś pomógł, a ona chce to dobro puścić dalej… dała mi wtedy 5 zł na bilet. Najwartościowsze 5 zł jakie kiedykolwiek miałam. Pełne życzliwości, ludzkiej miłości i bezinteresownej pomocy 😉

  2. Tak pieknie piszesz Saro. Tez tak uwazam, codziennie troche zyczliwosci i drobne gesty w zyciu codziennym robia nasz swiat lepszym i piekniejszym.

  3. Ale jak sam człowiek się lepiej czuje jak poda pomocną dłoń, jak chociażby się uśmiechnie!

    Ogólnie to jak ktoś do Ciebie z kijem to Ty do niego z kwiatkiem 🙂

  4. Mam dokładnie taką samą filozofię, jak Ty- staram się sama robić choć najmniejszą różnicę w tym byle jakim świecie. Napisałam zresztą kiedyś o tym, może miałabyś ochotę przeczytać: https://spzk.wordpress.com/2018/04/17/drobne-gesty/ -nie musisz publikować tego komentarza, nie chcę spamować ani nic takiego, ale byłoby mi miło, gdybyś Ty przeczytała- ot, great minds think alike 🙂
    Pozdrawiam Cię serdecznie! <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.