W KOŃCU NIE ŚPIMY NA PODŁODZE, CZYLI OGROMNA METAMORFOZA NASZEJ SYPIALNI!

Oto mijają cztery lata od naszej przeprowadzki na wieś. Cztery lata spania na materacu pod gołym sufitem, pooranymi kablami i wreszcie mamy piękną sypialnię.
Czy żałuję, że tyle to trwało? Nie. W międzyczasie zrobiliśmy mnóstwo ważniejszych rzeczy. Wyrośliśmy z wielu pomysłów, dojrzaliśmy do innych i mam poczucie, że udało nam się urządzić sypialnię na długie długie lata.

KILKA SŁÓW O URZĄDZANIU DOMU, KIEDY NIE MA BUDŻETU
Kiedy rozmawiam z ludźmi, często słyszę, że nie wyobrażają sobie przeprowadzki do domu, dopóki ten nie będzie wykończony w każdym calu.
Myślę wtedy, co innego wyobraźnia, co innego zawartość portfela. Zapewne, gdybyśmy mieli grube tysiące cztery lata temu, też wykończylibyśmy wszystko na błysk. Tak jednak nie było, a moje wpisy, o tym, że powolne urządzanie ma mnóstwo zalet, to chęć pokazania Wam, że nie ma co płakać nad pustą ścianą. Po prostu trzeba znaleźć plusy takiej sytuacji, a jest ich mnóstwo.
Kiedy zaglądam do projektu naszego domu sprzed czterech lat, wiem, że dziś zaprojektowałabym go zupełnie inaczej. Tymczasem, gdybym wtedy miała budżet, obecnie męczyłabym się w skandynawskim industrialnym wnętrzu, jakie wtedy szalenie mi się podobało.
Oczywiście nie twierdzę, że tak musi być. Zakładam, że można doskonale znać siebie i swoje preferencje, urządzić dom zgodnie z nimi i cieszyć się nim zawsze.
Pisałam Wam już wielokrotnie, że powolne wykańczanie domu, uświadomiło mi, że mam duszę, która lubi grzać się w przytulnym wnętrzu i żadna sezonowa moda tego nie zmieni.
Kilka lat temu nie miałam o tym pojęcia.
Są domy, które mnie zachwycają wystrojem, a jednocześnie wiem, że nie potrafiłabym w nich mieszkać.
Kiedy zatem patrzycie na gołe ściany swojego nowego domu, a w portfelu zionie wielka czarna dziura, nie płaczcie, tylko pomyślcie, że to pole dla Waszej kreatywności i dodatkowy czas na dojście do tego, co naprawdę lubicie.

JAK MIAŁA WYGLĄDAĆ NASZA SYPIALNIA?
Dlaczego tak odwlekaliśmy remont sypialni? Przyczyna bardzo prosta. Zawsze było coś ważniejszego. Bardziej istotne wydatki, a my tak po rodzicielsku, mogliśmy przecież przespać kawałek życia na materacu w nagim pokoju, bo czemu nie?
Była też praprzyczyna tej sytuacji, mianowicie – brak pomysłów, co w ogóle z tym pokojem zrobić.
Co więcej, kiedy zaczynaliśmy rozmowy, okazywało się, że mamy z mężem rozbieżne wizje.
Kończyliśmy więc je szybko, żeby niepotrzebnie się nie drażnić, wszak były to tylko luźne pomysły.
Jaki był pierwotny zamysł na naszą sypialnię? Biało czarne oszczędne wnętrze z elementami drewna. Kiedy przystąpiłam do poszukiwań inspiracji, zajrzałam do projektu sprzed kilku lat i doskonale wiedziałam, że chcę czegoś zupełnie innego.
Wnętrze z projektu nie było złe, czy brzydkie, ale w ostatnim czasie opatrzyło mi się tak bardzo, że miałam wrażenie, jakbym setki razy była w podobnych pokojach.
Mimo wszystko sypialnia była zaprojektowana mądrze – wystarczyły drobne zmiany, żeby ją odmienić i poczuć się jak w nowym miejscu.
To rada dla Was, kiedy nie macie pomysłu, stawiajcie na prostotę i klasykę, które można dowolnie zaczarować dodatkami. Zawsze można kupić inny fotel, czy lampę. Fikuśne meble zrobione na wymiar, pod wpływem chwilowej mody, będą problemem.

JAKĄ SYPIALNIĘ CHCEMY?!
Kiedy dwa miesiące temu podjęliśmy decyzję, że najwyższy czas na remont sypialni, z zapałem odpaliłam pinteresta, wpisałam „attic bedroom ideas” i zaczęłam bezkresną podróż po oceanie inspiracji. Ku mojemu zdziwieniu po kilkunastu minutach poszukiwań nie znalazłam ani jednego wnętrza na moją tablicę. Co jest?! – myślałam – czyżbym dotarła do kresu pinteresta?!
Tymczasem mój pokój nie dawał mi żadnych sygnałów. Zaglądałam do niego, analizowałam, wymyślałam i nic. Pustka. Problem polegał na tym, że bardzo duży skos nie dawał nam pola do popisu. Pinterest nieustannie podpowiadał mi, że nasza sypialnia ma być przytulnym drewnianym kącikiem z puchatymi dywanami, wzorzystymi kocami i świetlną girlandą. Dominował styl boho, który sam w sobie jest piękny, ale w ogóle nie pasował mi do naszego pokoju.
W końcu wyrzuciłam słowo „attic”, które najwyraźniej było odpowiedzialne za te propozycje i skupiłam się po prostu na sypialniach.
W którymś momencie dostrzegłam piękny kremowy pokój, w którym za cały wystrój robiła oszczędna, ale jakże efektowna sztukateria. Wyglądał nieco hotelowo, ale nagle pojęłam, że w takiej sypialni chcę mieszkać.
Kiedy pokazałam inspiracje mężowi, zaświeciły mu się oczy. To oznaczało sukces. Teraz należało tylko zastanowić się, jak pomysł przetransportować do naszej dziupli na poddaszu.

SZTUKATERIA I KOLOR ŚCIAN
Początkowo planowaliśmy ciemne ściany. Podobał nam się brąz, głęboki turkus, niebieski. Im dłużej o tym myśleliśmy, tym bardziej czuliśmy, że ryzykujemy efekt nory. Pokój sam w sobie jest mały, dodatkowo ma skos. Ciemna farba mogłaby go przytłoczyć. Drogą eliminacji doszliśmy do koloru idealnego. Ciepłego beżu, jak mleko z odrobiną kawy.
Okazał się nim beż z kolekcji Magnat Passion i jakie było moje zdziwienie, kiedy przeczytałam, jak się nazywa – „dźwięk poezji”. To mogło oznaczać tylko jedno – przeznaczenie!
Mąż spojrzał na mnie podejrzliwie: – czy ty wybrałaś ten kolor ze względu na nazwę?
– Przysięgam, że było dokładnie na odwrót! – odparłam podekscytowana.
Kolor ścian został przypieczętowany, pozostała kwestia sztukaterii.
W takich chwilach najchętniej zaglądam do Kasi, bo ona wie najlepiej, jak zrobić coś z niczego, nie inaczej było tym razem.
A zatem, do wykonania sztukaterii na ścianie potrzeba: listewek ze styropianu, które kupicie w marketach budowlanych, kleju montażowego, skrzynki uciosowej, skalpela, poziomicy, miarki i cierpliwości. To praca, która musi być wykonana z precyzją, bo niestety będzie widać krzywizny.
Listwy po prostu przyklejamy do ścian, a następnie zamalowujemy farbą.
Czy nadadzą się do tego zwykłe styropianowe listwy? Zależy, gdzie planujecie zrobić sztukaterię.
Do naszej sypialni nadają się jak najbardziej. Raczej nikt oprócz z nas tu nie zaglądał, dzieci są już duże i nie będą testować jej odporności. Jeśli jednak planujecie sztukaterię, w miejscu, gdzie będzie narażona na nieustanną obecność ludzi, to proponuję albo listewki drewniane, albo styrodur, czyli potocznie taki styropian, który w dotyku jest jak plastik (obie rzeczy do kupienia w marketach budowlanych).
Kiedy listwy są przymocowane do ściany, a klej wyschnie, można przystąpić do malowania.
Moją największą obawą było, czy jasna farba przykryje czarną ścianę, którą mieliśmy w sypialni. Teoretycznie powinnam była przemalować ją najpierw na biało… Ale lenistwo było silniejsze.
Okazało się, że dwie warstwy „dźwięku poezji” wystarczyły, żeby ciemna ściana stała się wspomnieniem. Już po raz kolejny farby Magnat udowodniły mi, że są rewelacyjne.
Kolekcja Magnat Passion to farby lateksowe, ale nie musicie się obawiać, że będą szorstkie. Wręcz przeciwnie, powierzchnia jest bardzo gładka. Po doświadczeniach z innymi farbami wiem, że to najlepsza opcja dla osób, które w malowaniu nie mają wprawy. Farby nie chlapią podczas malowania, bardzo równomiernie nakłada się je wałkiem, w zasadzie nie sposób nimi popełnić błąd, są niemal bezwonne, nie musicie wietrzyć domu i schną w trzy godziny, dzięki temu błyskawicznie można położyć drugą warstwę.
Przemalowanie całego pokoju jedną warstwą zajęło tylko trzy godziny. Co prawda mam już trochę wprawy, ale malowałam wszystko samodzielnie.
Kiedy ściany były gotowe, stanęliśmy z mężem jak wryci. Pokój wydawał się zdecydowanie większy. Obawiałam się, czy sztukateria nie zaburzy jego proporcji, ale stało się odwrotnie.
Dzięki ujednoliceniu ścian beżowym kolorem i sztukaterii wydawał się teraz przestronny i jasny.
Efekt nas zachwycił i bardzo ułatwił dalszą część pracy.

MEBLE I DODATKI
A „dalsza część pracy” to mój ulubiony moment. Wyszukiwanie mebli i dodatków.
Oczywiście pod warunkiem, że ma się jakiś pomysł, inaczej to droga przez mękę.
Dlatego moja rada – przemyślcie dokładne, czego szukacie. Zdecydujcie się na styl i kolorystykę. W przeciwnym wypadku będzie Wam się podobało tysiąc różnych rzeczy, które nie będą miały ze sobą nic wspólnego.
Przykładowo – wiedziałam, że chcę proste złote lampki nocne. Oczywiście, że po drodze widziałam setki innych, piękniejszych, ale mój plan takich nie zakładał, poza tym nie pasowały do naszego pokoju.
Warto też baaardzo ustalić dominującą paletę kolorystyczną i nawet ustawiać pod nią filtry w internetowych sklepach. Jeśli nie jesteście biegli w urządzaniu, polecam Wam ograniczyć się do maksymalnie trzech kolorów i najlepiej, gdyby do siebie pasowały. W razie wątpliwości zróbcie sobie z tych kolorów kolaż w telefonie. Jeśli coś zgrzyta, nie pasuje, wygląda dziwnie, szukajcie dalej.
Ja wiedziałam, że chcę beżu, złota i butelkowej zieleni. We wszelkich zestawieniach ta kompilacja sprawiała, że szybciej biło mi serce.
Najpierw znalazłam lampy. Zupełnie przypadkowo. Nie musicie iść moją drogą, bo jednak lampy są dodatkiem i nie od nich należy zacząć planowanie, ale w moim przypadku żyrandole bardzo ułatwiły mi wybór łóżka. Uznałam, że powinno być w podobnym kolorze, trochę retro, z pewnością welurowe. Te kryteria znacząco ograniczyły olbrzymi wybór, jaki jest w internecie.
Jeden ze stolików nocnych znalazłam na naszym tarasie. Kiedy go przyniosłam, okazało się, że wygląda jak stworzony do tej sypialni. Stąd moja rada – zanim coś kupicie, rozejrzycie się, czy przypadkiem nie macie już tego w domu.
Ponieważ nasza sypialnia jest mała i ze skosem, wiadomo było, że w zasadzie nie potrzebujemy do niej mebli.
Cały wystrój i charakter nadała mu sztukateria. Postawiliśmy na oszczędne ozdoby – dwa lustra, które dodatkowo miały za zadanie otworzyć przestrzeń.
Bardzo zależało mi na złotej oprawie, Jedno z luster znalazłam w Tkmax, a drugie czarne kupiłam w Ikei i ramę pomalowałam sprayem na złoto. Było to dosyć karkołomne zadanie, ale wyszło lepiej, niż zakładałam.
Toaletkę kupiłam rok temu od koleżanki, której nie mieściła się w domu, więc można powiedzieć, że to staroć.
Od początku też wiedziałam, że chcę do sypialni dużą roślinę, podobną do bananowca i akurat trafiłam na strelicję. Wyjątkowo pasowały mi do niej gliniane doniczki.
Szklany wazon upolowałam w Emaus za 10zł i moja radość nie miała granic.
W trakcie dekorowania pokoju dostałam też przemiłego mejla od Czytelniczki. Okazało się, że jest właścicielką sklepu z pościelą i chciałby sprezentować nam komplet do nowej sypialni.
Ten sklep to White Pocket. Pościel ozdobiona jest wzorami, malowanymi przez ilustratorów i grafików. Wszystko szyte jest w Polsce z najwyższych gatunkowo materiałów (firma posiada certyfikat Oeko-tex). W trosce o środowisko White Pocket zrezygnowali z folii do pakowania, a 1% ze sprzedaży każdego produktu przekazywany jest Stowarzyszeniu „Piękne Anioły”, które remontuje pokoje dla dzieci z najuboższych rodzin.
Wspominam o tym, bo wiem, ile pracy kosztuje stworzenie bardzo etycznie działającej marki.
Zapytacie też pewnie o wiechcie wazonowe. Otóż plan był inny. Marzyły mi się suszone lotosy, bawełna itp. Pojechałam spokojnie na giełdę do Elizówki późnym popołudniem. Otwarty był tylko jeden box, a jego właściciel poinformował mnie, że najlepiej jakbym przyjechała o piątej rano, a ja nawet nie wiedziałam, że taka godzina jest!
Najpierw się zasępiłam, że w takim razie taki kawał jechałam na nic, a potem rozejrzałam po sklepie. Nagle zaświeciły mi się oczy. Dostrzegłam trawy pampasowe i liście jakieś palmy.
– A to mogę kupić?! – krzyknęłam podekscytowana.
– Ale to stare i brzydkie, po co to pani? – sprzedawca spojrzała na mnie podejrzliwie.
– Mi się bardzo podoba, sprzeda mi pan?
– Eee, sprzedam, no jakieś symboliczne dwa złote niech mi pani zostawi.

Biorąc pod uwagę, że jeszcze miesiąc temu miałam w głowie zupełną pustkę, uważam, że sypialnia wyszła pięknie.
Co najważniejsze – my się w niej czujemy dobrze i w końcu aż żal opuszczać rano łóżko.
Ale nie spoczywam na laurach. Przed nami ostatni pokój w domu – biuro.
Zdradzę tylko, że i tam będzie sztukateria.

ZAPRASZAM WAS DO FOTORELACJI Z REMONTU

remont sypialni
jak urządzić sypialnię
urządzanie sypialni
sztikateria
jak zrobić sztukaterię
jak samodzielnie zrobić sztukaterię
sztukateria w sypialni
remont sypialni
metamorfoza sypialni
samodzielny remont
jasna sypialnia
sypialnia ze skosem




ZOBACZYCIE JAK WIELKĄ METAMORFOZĘ PRZESZŁA NASZA SYPIALNIA W TYDZIEŃ!

farby magnat
magnat passion
magnat dźwięk poezji

farby – Magnat Passion „dźwięk poezji” | mniejsze lustro, narzuta, poduszki ozdobne, dywanik – TKmax | pościel – prezent od White Pocket | toaletka, stolik nocny, stolik pod wazon, przezroczysty wazon – starocie | lamki nocne – Leroy Merlin | lampy wiszące – Allegro | miętowy wazon – Jysk | duże lustro – IKEA Lindbyn | kwiaty i gliniane doniczki – Obi | łóżko – OLX

kremowa sypialnia
sztukateria w sypialni
elegancka sypialnia
kwiaty w sypialni
dodatki do sypialni
złote lustro
sypialnia ze skosem
 width=







*Wpis powstał we współpracy z marką Magnat

You may also like

13 komentarzy

  1. Jestem wielką fanką skandynawskich wnętrz, ale też swoją sypialnię – mimo wszystko – chciałam zrobić bardziej przytulnie (jest tam kremowo!). Ale Wasza wyszła… brak słów. I masz rację, że są takie wnętrza, że się tam po prostu dobrze czuje. I ja się dobrze „czuję” w Waszych wnętrzach 🙂

    Ps. Pościel White Pocket jest obłędna i warta każdej złotówki – uwielbiam ją!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.